Facebook Google+ Twitter

Edukacja demokratyczna – czy to może się sprawdzić?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2014-05-07 18:42

Wolność, równość, braterstwo? Czy hasło bojowników rewolucji francuskiej aby na pewno dobrze opisuje idee, łączące zwolenników edukacji demokratycznej? Jak funkcjonują takie placówki i czy jest to demokracja z prawdziwego zdarzenia?

https://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/, Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-NC-SA 2.0) / Fot. Abhishek JacobŚwiat patrzy. Idea unschoolingu zyskuje na popularności, a na pewno przykuwa coraz większe zainteresowanie mediów. Koncepcja jest ciekawa i zarazem bardzo prosta: uczmy dzieci jak żyć, a nie jak przeżyć!

Uczenie się a nauczanie

W tradycyjnym systemie szkolnictwa dzieci nie uczą się, a są uczone. Wtłacza się im hektolitry wiedzy, a każdy uczeń ma przyswoić dokładnie ten sam zakres materiału, określony tak zwaną podstawą programową. Uczniowie są zmuszani do spędzania długich godzin nad zagadnieniami, które zupełnie ich nie interesują. Zdobywając „książkową” wiedzę ogólną, brakuje im czasu na rozwijanie własnych pasji, a nierzadko również na relaks i odpoczynek. Szkoły, nauczające w duchu edukacji demokratycznej, mówią sztywnym zasadom nauczania zdecydowane NIE! W tym miejscu chcecie pewnie zapytać, co w takim razie oferują w zamian?

Po pierwsze: Wolność


Nauczyciele i mentorzy starają się pokazać swoim podopiecznym, czym jest wolność, równość i odpowiedzialność. Pojęcia takie jak: hierarchia wartości, siła autorytetu czy decydujący głos nie mają tutaj racji bytu. Zdanie pięciolatka posiada taką samą wagę jak opinia pracownika placówki. Obowiązuje tutaj zasada wzajemnego szacunku. Natomiast wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby.

Krzewieniu akceptacji i otwartości, łagodzeniu konfliktów oraz rozwijaniu praworządności służą zebrania szkolne. Podczas tych spotkań, na których zbierają się dobrowolnie osoby w jakiś sposób związane ze szkołą, ustala się sprawy, dotyczące szkoły, zasady w niej panujące, a także w razie potrzeby rozwiązuje nieporozumienia powstałe pomiędzy uczniami. Służy temu dyskusja, w której może wypowiedzieć się każdy, a jego uwagi na pewno zostaną wysłuchane z należytą uwagą.

Po drugie: Nie oceniaj!

W szkołach demokratycznych nie ma ocen, testów ani odpytywania. Uczeń nie uczy się dla piątek w dzienniku ani dla zaspokojenia ambicji rodziców, lecz dla siebie. Nauka ma być przyjemnością i ma wynikać z wewnętrznej potrzeby poznawania świata i odkrywania praw nim rządzących. Twórcy tej koncepcji nauczania zakładają bowiem, że ciekawość i samodzielnie podejmowane próby odkrywania i „doznawania” świata jest naturalną cechą każdego człowieka. Zwykle jest ustalony czas, na przykład 5 godzin, które uczeń ma spędzić w szkole, jednak to, co z tym czasem uczeń zrobi, zależy tylko od niego. Nie ma tam 45-minutowych zajęć lekcyjnych. Jeśli uczeń chce się czegoś dowiedzieć, umawia się z nauczycielem, a ten odpowiada na jego pytania. Takie spotkania mogą odbywać się też w większych grupach. Nie obowiązuje jednak dzielenie uczniów ze względu na wiek. Takie spotkania mogą odbywać się z dziećmi młodszymi lub starszymi. Nie ma tutaj podziału uczniów na lepszych i gorszych ani niezdrowej rywalizacji. Każdy ma swoją wartość, a człowiek jest oceniany przez pryzmat tego, jakim jest człowiekiem.

Uczniowie pod koniec roku zdają jedynie test kwalifikacyjny, który umożliwia im przejście do następnej klasy. Oczywiście uczenie się w takiej szkole nie odbiera możliwości kontynuowania edukacji na wyższych uczelniach. Przygotowaniu do zdania niezbędnych egzaminów służą zwykle ostanie dwa lub trzy lata nauki. Uczniowie są tak zmotywowani, że w bardzo szybkim tempie nadrabiają zaległości i zwykle z powodzeniem dostają się do wymarzonych uniwersytetów.

Rozwój

W ostatnich latach powstają nowe placówki szkół demokratycznych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Izraelu czy Japonii. W Polsce takich szkół jest pięć. Mieszczą się one w Poznaniu (siedziba Trampoliny – tutaj pierwszej tego typu placówki), Łodzi, Świętochowie koło Warszawy i dwie w samej stolicy. Oczywiście działają one jako szkoły prywatne i uczniowie muszą płacić czesne, jednak nie brakuje entuzjastów, wierzących, że nie będą to stracone pieniądze. Rodzice są przekonani, że ich dzieci mają szanse nauczyć się samodzielnego myślenia, zaradności, umiejętności przywódczych oraz poznają wartość przyjaźni i altruizmu. Oby!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.