Facebook Google+ Twitter

Edukacja głupcze!

Rozgorzała dyskusja na temat obecności sześciolatków w szkołach. Jeśli przedszkola edukują dzieci (a edukują i robią to dziś lepiej niż szkoły), to zgodzimy się, że wysłanie dzieci wcześniej do szkół skraca im edukację!

Jak długo jeszcze można wytrzymać w tak chorym systemie edukacji? / Fot. Paweł JanusPrzedszkola traktowane są przez Ministerstwo Edukacji Narodowej jak jakaś przechowalnia, z której jak najszybciej trzeba dzieci zabrać. Nie tak dawno temu min. Szumilas w ramach wyrównywania szans dzieci odebrała wszystkim prawo do zajęć dodatkowych (angielski, informatyka, taniec), które rodzice chcieliby w ramach zajęć w przedszkolach zorganizować ponosząc dodatkowe opłaty. Po raz pierwszy w historii polskiej szkoły Ministerstwo Edukacji Narodowej wprowadziło zakaz edukacji. Przedszkola są dziś najlepiej przygotowane do edukacji sześciolatków. A co czeka je w szkole?

System szkolnictwa jak wygląda każdy widzi. Nieudolność rządu przy wprowadzaniu sześciolatków do szkół jest porażająca tak jak niekompetencja minister Szumilas, która wsławiła się likwidacją zajęć dodatkowych w przedszkolach.

Jak wygląda dziś polska szkoła?

To system XIX-wieczny, w którym poszczególne porcje wiadomości o świecie przekazywane z dziada na ojca, a z ojca na syna, są szatkowane, wybierane są z nich najważniejsze informacje i w dobie gdy nie można się posiłkować jakąś powszechnie dostępną na wyciągnięcie bazą wiedzy, wciskane są dzieciom po to by miały to w głowie.

Nikt jednak nie zauważył, że baza wiedzy jest już od wielu lat dostępna i nazywa się Internet. Każde dziecko wie, że są komputery, tablety i komórki, które natychmiast i w każdym praktycznie miejscu mają do tej bazy wiedzy dostęp. My jednak dalej szatkujemy informacje (które przyrastają w tempie geometrycznym) i próbujemy te fragmenty wiedzy dzieciom wciskać w głowy. Sprawdziany polegają w większości na odtwarzaniu tego co się zdołało zapamiętać. Innymi słowy - doceniani są nie ci, którzy potrafią do wiedzy szybko i sprawnie dotrzeć i ją wykorzystać, ale ci którzy potrafią jej jak najwięcej zapamiętać. Dzieci, zanurzone od urodzenia w technologii i internecie kompletnie tego nie rozumieją, a mój dziesięcioletni syn co rusz pyta dlaczego ma wkuwać coś, co jest na wyciągnięcie ręki w Wikipedii?

Dzieci rozpoczynają zajęcia często o godzinie 7:25 i kończą o 16 a po powrocie do domu muszą siedzieć niekiedy do 22 aby wykonać zadania domowe, a nauczyciele rozkładają ręce bo mają program do zrealizowania i bez takiego rytmu go nie wykonają. Gdyby w dowolnym zakładzie pracy stosować takie tempo, sprawą natychmiast zajęłaby się prasa i Państwowa Inspekcja Pracy.

Do tego dochodzą problemy struktury programu nauczania. W polskich szkołach dzieci uczą się biologii, fizyki i chemii mniej niż religii. To nie żart, tak w istocie jest.

Wyprawka dla ucznia to dziś koszt ok 500 zł. Dla wielodzietnej rodziny to koszt, na który w sklepach RTV zaciąga się kredyty. Wolna amerykanka na rynku i utrata kontroli nad nim przez MEN doprowadziła do sytuacji, w której wydawcy opłaca się zmieniać podręczniki co roku, żeby czasami nie narodził się rynek wtórny, podręczniki powinny być najlepiej jednorazowego użytku, z miejscem na notatki (jakby w zeszycie tego nie można było robić) i najlepiej na grubym papierze kredowym, żeby by drogi i ciężki i kosztował tyle co Album National Geographic!

Jak to możliwe, że ta patologia trwa przy kompletnej bierności Ministerstwa Edukacji Narodowej?

Kompletna mizeria, brak wizji i bezradność przy kształtowaniu polskiego systemu edukacji, który już dawno stracił kontakt z rzeczywistością!

Stawiam pytanie: jak to możliwe, że Ministerstwo Edukacji Narodowej nie jest właścicielem praw autorskich do treści zawartej w podręcznikach? Dlaczego nie ma przygotowanego kompletnego zestawu podręczników dla uczniów wszystkich klas, które byłyby dopuszczone do nauczania, nie udostępni ich za darmo w sieci z prawem to nieograniczonego ściągania, wykorzystywania, drukowania, robienia z tego książek, aplikacji i wykorzystywania na każdy inny możliwy sposób?

Okazałoby się wówczas jak długo utrzymałby się system promujący kredowy papier (ktoś wie po co?), grube i drogie podręczniki i płatne, drogie aplikacje. Materiały mógłby ściągnąć każdy, być może z myślą o druku tanich podręczników, producent aplikacji na laptopy i tablety przygotowałby z tego aplikacje, powstałyby portale grupujące ludzi korzystających z tych podręczników, powstałaby prawdziwa konkurencja i nagle okazałoby się, że nie potrzeba wydatku równego cenie kilkunastotomowej encyklopedii Britannica każdego roku a cena wyprawki spadłaby o 50-70%!

Czy ktoś wpadł na tak prosty pomysł? Czy istnieje jakaś wizja rozwoju edukacji w Polsce? A jeśli nie to dlaczego? Wolę mimo wszystko myśleć, że to tylko mizeria obecnego rządu, brak wizji i lenistwo niż układy między państwem a czerpiącymi z tego stanu rzeczy korzyści podmiotami.

Na lekcji informatyki zajęcia prowadzi się na programie komputerowym, który jest płatny i dzieci nie mają możliwości korzystania z niego w domu, w związku z czym uczą się programowania "na pamięć" i "na kartce" bo szkoły nie zabezpieczyły pomocy naukowych. Swojego czasu, jeszcze jako Ruch Palikota z Poznania zaproponowaliśmy pani minister Szumilas przygotowanie bezpłatnej wersji takiego programu i przekazanie pełnych praw ministerstwu w zamian za umieszczenia w podręcznikach informacji "Program do nauki Logo przygotowany za darmo przez ThinkTank Ruchu Palikota - Nowoczesne i tanie państwo". oczywiście nikt nie zareagował.

Nieudolność w praktycznie każdej dziedzinie będącej domeną państwa stała się już znakiem firmowym tego rządu. Nieróbstwo, niemoc, brak wizji, lenistwo, ściemnianie, trwanie, PR...

To musi się zmienić!
Paweł Janus
Twój Ruch Poznań

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Do tego dochodzi jeszcze selekcja negatywna wśród nauczycieli, którym odbiera się kolejne przywileje, dokłada zadań i wydłuża czas pracy, zatem część opuszcza tę grupę zawodową. Większość działań w zakresie w za kresie edukacji w tak zwanych nowych czasach przypomina poważną operację bez znieczulenia wykonywaną przez kandydata na studia medyczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pamiętam jeszcze czasy, w których te same podręczniki wykorzystywane były wielokrotnie przez kolejne roczniki uczniów. Była giełda książek, gdzie sprzedawano je za grosze. W tej chwili rzeczywiście mamy powielany anachroniczny model edukacji encyklopedycznej, gdzie najpopularniejszym słowem jest "kucie", a nie zdobywanie wiedzy. Ten, kto zakuje najwięcej, jest najlepszym uczniem. W tej sytuacji należy podziwiać nauczycieli, którzy w obecnym chorym systemie próbują dzieci wyedukować, a nie zmuszać do przyswojenia "programów", wymyślanych przez kolejnych polityków. Trwa chaos, w którym ścierają się interesy lobbies księgarskich z etatystycznym modelem państwa, gdzie dobro ucznia jest czymś pomijalnym i nieistotnym. To dobro rozumiem jako przygotowanie do zdobywania i wyszukania właściwej wiedzy, umiejętność stawiania pytań i szukania na nie odpowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.