Facebook Google+ Twitter

Edukacyjna prowokacja studentów z Łodzi

Studenci, podszywając się pod wolontariuszy nieistniejącej fundacji, zachęcali łodzian do ofiarowania pieniędzy na rzecz leczenia dzieci urodzonych z wadami serca. Wszystko w ramach badań akademickich, których rezultaty okazały się bardzo zaskakujące.

Członkowie grupy studentów podszywających się, w dobrej wierze, pod wolontariuszy nieistniejącej fundacji. / Fot. Magdalena WolskaW minionym tygodniu grupa studentów z katedry Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Łódzkiego przeprowadziła badanie na ulicy Piotrkowskiej oraz ulicach przyległych do centrum handlowego "Manufaktura". Badanie miało na celu sprawdzenie stopnia ufności mieszkańców miasta do wolontariuszy, jak również prawdopodobieństwo oszustwa.

Osoby zbierające fundusze na rzecz nieistniejącej organizacji wyróżniały się z tłumu jedynie wyprodukowaną w warunkach domowych, niezapieczętowaną puszką na datki, z wydrukowaną na komputerze nazwą fundacji. Przechodnie, chcący wesprzeć akcję, wykazali się niezwykle dobrym sercem, ale również ogromną łatwowiernością. W chwili, gdy dotacja miała zostać zdeponowana, studenci zakrywali dłonią wlot puszki, demaskując prawdziwy cel swoich działań.

Oszustwo popłaca

Łodzianie nie stosują się do drogowej zasady "ograniczonego zaufania", w tym wypadku względem wolontariuszy. / Fot. Bartosz PuszWyniki przeprowadzonej prowokacji są druzgocące. Na około 80 przebadanych łodzian o identyfikator zapytały zaledwie dwie osoby. Zazwyczaj jako powód tak nierozważnych działań badani wskazywali pośpiech, pomimo że część akcji została przeprowadzona niedzielnym popołudniem. Większość osób (średnio 4 na 5) zaczepionych na ulicy udawała, że nie widzi i nie słyszy wolontariuszy, wyrażając tym samym brak zainteresowania zbiórkami publicznymi. Studenci kwestujący w dwóch grupach przez 20 minut zebraliby blisko 30 zł, co mogłoby świadczyć, że oszuści zbierają spore żniwo.

Jak nie dać się oszukać

Celem prowokacji nie było zmniejszenie społecznego zaufania do ulicznych kwest. Aby tego uniknąć zaczepione osoby został dokładnie poinformowane jak zdemaskować ewentualnych "przebierańców".
Otóż osoby zbierające jakiekolwiek darowizny powinny być wyposażone w identyfikator, umieszczony w widocznym miejscu, z imieniem i nazwiskiem oraz nazwą fundacji wraz z logiem (jeśli fundacja je posiada).
Warto także zwrócić uwagę czy puszki są odpowiednio zaplombowane, tak, aby bez zerwania zabezpieczenia nie można było uszczuplić naszych dotacji. Grupa wolontariuszy ma zazwyczaj opiekuna, który powinien posiadać dokument potwierdzający wpis do KRS (Krajowy Rejestr Sądowy), jak również zgodę MSWiA (Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji) na przeprowadzanie zbiórek publicznych. Jeśli więc decydujemy się już na wsparcie finansowe danego celu, powinniśmy dokładnie przyjrzeć się osobom pośredniczącym pomiędzy nami a naszym adresatem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

(+) za ciekawy tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

brawa za wytrwałość:D i ten dziennikarski styl:D prowokanci:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Bardzo ciekawy i potrzebny tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Ciekawe badania

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawa za zwrócenie uwagi na ważną sprawę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.