Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15553 miejsce

Edward Czyżo. Boso, rowerem przez życie

Przemierzył Polskę wzdłuż i wszerz. Od Józefowa Małego, Dużego, Woli Gułowskiej, Berkanowa, Łukowa, Leśnej Podlaskiej, Krakowa, Torunia po Głogów, Bolesławiec, Choszczno, Piłę, Wojcieszków i Leningrad.

 / Fot. Jerzy KirzyńskiUrodził się 7 kwietnia 1938 r. w Józefowie Małym w powiecie łukowskim. W Dużym , do wybuchu II wojny światowej, zgodnie zamieszkiwały 22 rodziny kolonistów niemieckich i sześć polskich.

Jednym z zamożniejszych był Adolf Kasner, wdowiec ożeniony z Augustą Huf, wdową z dorosłą córką Hildą i 14.letnim Ottem. Wspólnie wychowywali 9.letniego synka, Aleksandra.

Kolonista sprzedał drzewo tartaczne rolnikom z Hordzieży i Serokomli, których zabudowania spaliły się podczas potyczki żołnierzy Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga z oddziałami niemieckimi w październiku 1939 r. Jeden z robotników najemnych, Jan Mazurek, widział gdzie schował on utargowane pieniądze.

Namówił dwóch swoich synów i wieczorem 13 kwietnia 1940 r. napadli na mieszkającą na uboczu wsi rodzinę Kasnera. Zabili wszystkich domowników, zrabowane rzeczy załadowali na wóz i odjechali. Wcześniej Mazurek w obawie przed rozpoznaniem, strzelił do napotkanego parobka.

Kiedy ten odzyskał przytomność dotarł do domu Władysława Piątasa.

Następnego dnia, równo z niedzielnymi dzwonami wzywającymi na mszę, we wsi pojawili się żandarmi z Kocka i gestapowcy z Lublina.

 / Fot. Jerzy Kirzyński- Niemcy rozstrzelali wówczas 217 osób z Józefowa i okolicznych wiosek- mówi Edward Czyżo. – Wśród zabitych był mój ojciec, Józef. Po tej tragedii wraz z matką zamieszkaliśmy u ciotki w Zarzeczu, koło Woli Gułowskiej.

Tu pod lasem mieszkał Andrzej Rodak z rodziną. Ktoś doniósł, że ukrywa Żydów. W mroźną styczniową noc hitlerowcy podpalili jego zabudowania. Uciekających w stronę lasu karabinowe kule kładły na ziemi. Ciała zabitych Niemcy pozbierali i wrzucili do ognia.

- Była przerażająca jasność- wspomina E. Czyżo. – Naraz drzwi skrzypnęły i do środka weszły dwie kobiety z dziećmi. Błagały o ratunek. W oknie mama dostrzegła zbliżających się żołnierzy. Żydówki postanowiły, że wyjdą, powiedzą, że nie zostały do domu wpuszczone. One zginą i w ten sposób uratują swoje dzieci.

Matka z ciotką zdecydowały, że nikt z domu nie wyjdzie. Uklękły przed obrazem i zaczęły się modlić. Klęczały również Żydówki.

Ktoś zaczął się dobijać do drzwi. Pojawił się rosły Niemiec z ogromnym karabinem. Rozejrzał się, po chwili wskazał na żydowskie dzieci i powiedział Jude, Jude i wyszedł.

Spalą nas żywcem- pomyśleliśmy. Mama wyszła na podwórko i szybko wróciła.

- Poszli. Niemcy odeszli - wyrzuciła siebie i zaczęła płakać. Płakaliśmy wszyscy.

Jesienią Niemcy, pod wiatrakiem, rozstrzelali m.in. mego wujka Stanisława Wachnika i jego dwóch synów. Młodszy był moim rówieśnikiem. Miał pięć lat.

Wkrótce aresztowano księdza, organistę i jego żonę. Ich córka poprosiła mamę o dostarczenie rodzicom paczki żywnościowej do aresztu w Łukowie. Żandarmi znaleźli w niej kartkę z jakimiś informacjami. Zaaresztowano mamę, uciekła po kilku dniach, kiedy prowadzono ją na przesłuchanie.

Zazdrościłem innym chłopcom własnego domu, krowy z cielakiem. Tego, że bawili się z kotem czy psem. Najbardziej jednak tym, którzy mieli ojca.

Po śmierci, mamy w lutym 1953 r., zabrała mnie jej siostra, do Berkanowa pod Świdwinem. We wrześniu rozpocząłem naukę w łukowskiej zawodówce. Mieszkałem w Domu Dziecka prowadzonym przez siostry zakonne.

Po nowicjacie u Paulinów w Leśnej Podlaskiej i trzyletnim pobycie w seminarium na Skałce w Krakowie trafił do Oficerskiej Szkoły Artylerii w Toruniu. Na Centralnym Artyleryjskim Kursie Rakietowym w Leningradzie sposobił się do pracy w jednostkach bojowych WP, pod Wołgogradem odbył ze swoją baterią ostre strzelanie z rakiet.

Po powrocie z poligonu przeniesiono go do ”rakietówki” w Choszcznie, na siedemnaście lat.

Wrócił wówczas do wspomnień z lat dziecięcych. Otóż w mieście nad jeziorem Klukom, w okresie II wojny światowej, istniał obóz jeniecki Oflag II B Arnswalde. Przebywał w nim m.in. gen. Franciszek Kleeberg dowódca SGO „ Polesie” wzięty do niewoli po zaciętych walkach w dniach 2-6 października w rejonie Kocka, Serokomli i Woli Gułowskiej. Ostatniej bitwie w kampanii wrześniowej.

Płk rez. Edward Czyżo mieszka obecnie w Pile, wiele czasu poświęca ukochanemu prawnuczkowi Wiktorowi. Choć ten ma zaledwie cztery latka interesuje się telefonem komórkowym, komputerem.

 / Fot. Jerzy KirzyńskiNa emeryturze wrócił w rodzinne strony, zebrał materiały, które posłużyły mu do napisania o mordzie i odwecie w Józefowie, swojej Małej Ojczyźnie, żołnierzach Armii Krajowej w Rejonie V Wojcieszków. Wydał słownik geograficzny gminy Wojcieszków, reminiscencje z lat dzieciństwa, a także zbiór wierszy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.