Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1321 miejsce

Efekt Lucyfera: dlaczego anioł zmienia się w diabła?

Każdy człowiek w pewnych sytuacjach jest w stanie stać się tyranem względem drugiej osoby. Ten sam człowiek może również uratować wiele istnień. Dlaczego w dobre jednostki wchodzi impuls do czynienia zła?

 / Fot. NieznanyJako przykład występowania Efektu Lucyfera przytacza się sławny eksperyment więzienny przeprowadzony przez psychologa amerykańskiego Philipa Zimbardo w 1971 roku. 24 wybranych studentów losowo podzielono na więźniów i strażników. Podczas selekcji kandydatów kierowano się ich dobrą kondycją psychofizyczną oraz brakiem kryminalnej przeszłości. Eksperymentalne więzienie skonstruowano w piwnicy wydziału psychologii w Stanford.

Wybrano dwa tuziny najbardziej normalnych, przeciętnych młodych mężczyzn. Losowo podzielono ich na strażników i więźniów. To był klucz do eksperymentu – i jedni, i drudzy byli dobrymi, przeciętnymi amerykańskimi chłopcami. Żeby było realistycznie, poproszono miejską policję o odegranie aresztowania tych, którzy mieli na dwa tygodnie zostać więźniami. Strażnikom i więźniom przekazano uniformy. Zimbardo pełnił rolę nadzorcy tego więzienia. Zabronił stosowania przemocy fizycznej. Nie ograniczył jednak przemocy psychicznej. Eksperyment został przerwany po sześciu dniach, bo wymknął się spod kontroli. Strażnicy zaczęli sadystycznie i brutalnie znęcać się nad więźniami. Więźniowie zaczęli przechodzić załamania nerwowe. Wystarczyło 36 godzin, aby wrażliwi, kulturalni, inteligentni młodzi ludzie przeistoczyli się w biernych, bezradnych więźniów lub sadystycznych strażników.

Amerykański psycholog tym samym udowodnił, że ludzie zdrowi psychicznie w specyficznych warunkach wcielają się w role oprawców i ofiar. Powodów takich zachowań upatruje on nie w zaburzeniach ludzkiej psychiki, lecz we wpływie otoczenia na jednostkę.
Stanfordzki Eksperyment Więzienny stał się imponującą ilustracją potencjalnie toksycznego oddziaływania złych sytuacji, powodującego patologiczne zachowywania ludzi, obce ich naturze. Eksperyment pozwala ustalić, w jaki sposób zarówno posiadanie władzy, jak i pozbawienie władzy mogą przeobrazić naturę ludzką. Zrozumienie tych kwestii może poszerzyć wiedzę o ludzkiej naturze i warunkach mogących ją zubożyć lub wzbogacić.

Ci, którzy zostali losowo przydzieleni do odgrywania roli "więźniów", byli ekwiwalentni w stosunku do tych, którzy mieli odgrywać role "strażników". W żadnej z grup nie było osób o kryminalnej przeszłości, z zaburzeniami emocjonalnymi czy niepełnosprawnych fizycznie, a nawet osób o gorszej sprawności intelektualnej czy pozycji społecznej, co zazwyczaj może odróżniać więźniów i strażników od reszty społeczeństwa – pisze Zimbardo w jednej z najważniejszych prac nurtu psychologii dobra i zła - Efekt Lucyfera, Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło?

Wedle teorii, każdy człowiek w skrajnych warunkach może przeobrazić się w oprawcę. To czy jesteśmy dobrzy, czy źli zależy od sytuacji w jakiej się znajdujemy. - Istnieją oczywiście socjopaci. To mniej niż 1 proc. populacji. Ludzie wychowani bez uczucia litości i bez poczucia winy. Brakuje im podstawowego elementu człowieczeństwa. Nie wiemy, dlaczego tacy są. Czasami to defekt mózgu, czasami są w dzieciństwie bardzo surowo wychowywani. Nie mają empatii. Mogą patrzeć na cierpienie innych i w ogóle ich to nie porusza – twierdzi Zimbardo.

Tacy ludzie najczęściej zostają seryjnymi mordercami. Mogą zabijać dzieci. Ale to nie oni kierują ludobójstwem, nie oni są hitlerami i stalinami. Ludobójstwo jest produktem ideologii. Większość ludzi zwykłych jest przez większość czasu dobra. Są jednak wrzucani w sytuacje - w wojsku, w policji, w gangu, w ruchu religijnym, w rewolucji, w korporacji - które ich zmieniają.

W czasie procesu w Norymberdze psychologowie badali elitę państwa Hitlera. Szukali przyczyn zła, które miało spektakularną skalę. Ich „pacjentami” było 24 dygnitarzy, reprezentujących administrację (m.in. Hermann Göring, Hans Frank, Joachim von Ribbentrop), wojsko (m.in. Alfred Jodl, Wilhelm Keitel), gospodarkę (Hjalmar Schacht, Walther Funk) oraz propagandę (Alfred Rosenberg, Julius Streicher). Rozmawiali z nimi w celach, obserwowali ich na sali rozpraw, przeprowadzali testy psychologiczne, badali poziom inteligencji. Okazało się, że wśród byłych członków SS i żołnierzy Wehrmachtu wcale nie było więcej sadystów i socjopatów niż w każdym innym, przeciętnym zbiorowisku ludzi.
Obserwowali też Rudolfa Hössa, komendanta obozu Auschwitz. Pierwsze wrażenie: „W tym apatycznym, niskim mężczyźnie nie było nic, co pozwalałoby przypuszczać, że ma się do czynienia z największym mordercą, jaki kiedykolwiek żył na świecie”. Późniejsza diagnoza: „Zimny, nieobecny duchem schizoid, bezkrytycznie akceptuje ideologię” - czytamy w Newsweeku.

Zachowania niemieckich zbrodniarzy tłumaczono tzw. efektem Lucyfera: dobrzy ludzie zaczynają robić złe rzeczy pod wpływem presji grupy, autorytetu władzy. Ale najwięksi zbrodniarze wojenni, włącznie z Adolfem Eichmannem nie byli tylko urzędnikami wykonującymi rozkazy. Przejawiali kreatywność, prześcigali się w wysiłkach, wykazywali się inicjatywą i pomysłowością.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Wspaniały artykuł. Myślę, że tłumaczy dlaczego zwyczajni ludzie dochodząc do władzy stają się nie czuli na tych, którymi rządzą. Dobrze to opisuje sytuację społecznopolityczną w Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wybrała Pani temat który bardzo mnie interesuje; dobry artykuł.Gratuluję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

W odniesieniu do tematu polecam film "Eksperyment" z 2010 roku, w którym główne role zagrali Forest Whitaker i Adrien Brody.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Efekt Lucyfera przerabiałam wiele lat temu w ramach zajęć z psychologii. Opisany eksperyment wywołał we mnie szok. Na swoje usprawiedliwienie muszę dodać, że miałam wówczas 19 lat. Dzisiaj bez szoku za to z dużym zainteresowaniem przeczytałam artykuł.
A swoją drogą- świetny tekst!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, Zimbardo niczego nie odkrył, jedynie próbował okreslić przyczyny dehumanizacji jednostki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba popełniłem błąd... Stawiam w bardzo złym świetle Niemców... Przecież co złego to nie oni, to naziści...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Amerykański psycholog tym samym udowodnił, że ludzie zdrowi psychicznie w specyficznych warunkach wcielają się w role oprawców i ofiar.

==========================================================

Nie wydaje się Państwu śmieszne, że ten pan psycholog udowodnił to, co wiadomo było już od wielu lat?

Bardzo "odkrywczy" facet był ten Zimbardo...

Przecież taki nieprzeciętny naród, jakim są niewątpliwie Niemcy, pokazali to na masową skalę w czasie II ws. Cóż tu było do udowadniania?

Komentarz został ukrytyrozwiń

człowieczeństwo «natura ludzka, istotne pozytywne cechy człowieka»

Tak definiuje hasło SJP PWN.
Czyli co, oczy szeroko zamknięte, zaklinanie rzeczywistości, pobożne życzenia..? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Eksperyment potwierdził, ale intuicja jest tutaj, moim zdaniem, zgodna. Intuicja tych, którzy nie bujają w obłokach.
Więc z drugiej strony - żadna rewelacja to nie była.

Na przykład skąd pewność, że " i jedni, i drudzy byli dobrymi, przeciętnymi amerykańskimi chłopcami." ?
"Dobrymi, przeciętnymi", czyli wyrywającymi nóżki żabom, nękającymi młodszych, itd ?
Byli przeciętnymi, ale "dobrymi"? Sprzeczne to. Przede wszystkim dlatego, że imputuje, jakoby nigdy wcześniej nie stanęli oni w sytuacji podobnej ( choć może nie skalą) do tej z eksperymentu. A stawali, nie raz. Choćby w zabawach. Stąd - nie byli dobrzy. Byli przeciętni - zgoda.
Zgoda też, że to nie psychopaci. To kwestia różnicy rzędu wielkości w braku empatii.

"Snakes in Suits : When Psychopaths Go to Work", podobnie jak i kolejna książka R.D. Hare: " Without conscience. The disturbung world of the psychopats among us" - to są pozycje po prostu obowiązkowe dla każdego, chcącego lepiej zrozumieć ludzką "naturę"

Kennedy jako polityk - z drugiej strony, wykazywał się ponadprzeciętną empatią.
Dlatego zginął, bo nadepnął na odciski wielu psychopatów, którym mieszał szyki. Na przykład tych prących do wojny.


A zatem nasuwa się pytanie: co to znaczy przejawiać, okazywać "człowieczeństwo"?
Albo co to jest "natura człowieka" ?
Czy aby na pewno tak, jak definiują to słowniki lub "humanistyczne" teorie ?

Artykuł świetny.
Szczere gratulacje, szczególnie za podjęcie ważnego, o fundamentalnym znaczeniu, tematu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest wiele opracowań tego eksperymentu. M.in. http://niniwa22.cba.pl/zimbardo_szesc_dni_kacetu_wiezienny_eksperyment.htm
Pełny tekst artykułu "Dynamika relacji interpersonalnych w warunkach symulowanego więzienia" ukaże się w książce "Konteksty ludzkich zachowań" pod redakcją naukową dr. Jerzego Siuty. Przygotowuje ją do druku Wydawnictwo UJ.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.