Facebook Google+ Twitter

Efekty specjalne okraszone fabułą, czyli słowo o "Battleship"

Jeżeli cenisz film za oryginalność fabuły, ten film Cię nie zachwyci. W "Battleship. Bitwie o ziemię" chodzi głównie o efekty specjalne, które faktycznie mogą wbić widza w fotel. Także miłośników technicznych rozwiązań zapraszam do kin.

Plakat filmu / Fot. filmweb.pl"Battleship" to amerykańska produkcja Hasbro Company (to ci od "Transformers`ów") reżyserii Peter'a Berg'a ("Królestwo" i "Gorzej być nie może") zrobiona na całkiem wysokim poziomie.

Na ten film idziemy dla efektów specjalnych, nie dla fabuły. Efekty są na całkiem wysokim poziomie, chociaż w dzisiejszych czasach, w dobie tak mocno rozwiniętych możliwości cyfrowych, nie powinno to nikogo dziwić. Gdyby dołożyć jednak do całości technologię 3D, byłaby to ogromna porcja doznań percepcyjnych. Fabuła jest łatwa, nie ma trudności w rozpoznaniu dalszych, najbliżej przyszłościowo wydarzeń, jednak zaskoczeń jest niemało.

"Battleship" opowiada historię ćwiczeń wojennych RIMPAC na morzu, które okazały się obroną Ziemi przez przybyszami z innej planety, którzy zabijają wszystko, co mechaniczne, nieposiadające serca. Dużą rolę odniesie zatem tytułowy "Pancernik". Jednak ta historia jest tłem dla losów dwóch braci Hopper`ów: Stone`a (Alexander Skarsgård) i Alexa (Taylor Kitsch), jednego poważnego i ambitnego, drugiego chłystka, marnującego potencjał, którym dysponuje i swoje życie. Wiele zmienia się, gdy poznaje piękną blondynkę Samanthę (Brooklyn Decker), córkę admirała Shane`a (Liam Neeson), w której się zakochuje. Wstępuje też do armii, a bitwa o Ziemię pokaże, że Alex stanie się prawdziwym mężczyzną i wojownikiem, a wszystko to w imię rodziny.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.