Facebook Google+ Twitter

E-głosowanie - czas na Polskę!

E-głosowanie jest już w Austrii, Estonii i Szwajcarii. Stowarzyszenie Polska Młodych nie widzi przeszkód, aby ten sposób wyrażania poparcia przez wyborcę, został wprowadzony nad Wisłą. - Jesteśmy przekonani, że możliwość głosowania przez internet zlikwiduje bariery wyborcze - mówi Rafał Flis, członek SPM.

e-glosowanie.org / Fot. screenFrekwencja w wyborach różnego typu, od kilkunastu lat oscyluje w granicach 40 - 50 procent. Jedni nie biorą w nich udziału z założenia, inni bo nie ma odpowiedniego ich zdaniem kandydata. Istnieje też spora grupa takich osób (a jest ich wedle różnych źródeł aż 9 milionów), która chciałaby spełnić ten obywatelski obowiązek, ale nie może z przyczyn często od nich niezależnych. Właśnie naprzeciw ich potrzebom wychodzi Stowarzyszenie Polska Młodych ze swym projektem "E-głosowanie w Polsce".

W XXI wieku, kiedy podłączone do sieci www jest 48 procent polskich gospodarstw domowych, pomysł oddawania głosu poprzez internet nie wydaje się niczym rewolucyjnym, zwłaszcza, że jak zapewniają socjolodzy, coraz częściej z dobrodziejstw techniki korzystają również osoby starsze. Co więcej, chęć udziału w wirtualnych wyborach (gdyby istniała taka możliwość), zadeklarował co trzeci polski internauta. Takie statystyki napawają optymizmem Stowarzyszenie Polski Młodych, które już od kilku lat zajmuje się pracą nad e-votingiem w naszym kraju.

- Jesteśmy przekonani, że możliwość głosowania przez internet zlikwiduje bariery wyborcze. Chcemy zwrócić uwagę na sytuację studentów, osób niepełnosprawnych, w podeszłym wieku oraz przewlekle chorych, a także migrantów, zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych, którzy są potencjalnymi beneficjentami e-głosowania - mówi Rafał Flis, koordynator całego projektu. To główny argument przemawiający za wprowadzeniem takiego systemu. Jednocześnie byłaby to świetna alternatywa dla tradycyjnego głosowania. Alternatywa, bo jak zakładają twórcy projektu, nie ma on całkowicie zastąpić tego pierwotnego. Oczywiście taki system pociągnąłby za sobą wzrost frekwencji, ale to nie jest głównym celem akcji. Innowacją w całym procesie oddawania głosów, byłaby ich weryfikowalność, co oznacza, że każdy wyborca, mógłby sprawdzić, czy jego głos został uwzględniony w liczeniu. Możliwa byłaby także o wiele szybsza, publiczna dostępność danych z wyborów.

Jednak prof. Mirosław Kutyłowski, kierownik zespołu zajmującego się przygotowywaniem prototypu programu do e-głosowania, studzi nieco emocje, podając wady systemu: - Trzeba zwrócić uwagę na to, że komputer może pokazywać na ekranie inny głos, niż będzie oddawany w rzeczywistości. Poza tym może dojść do przekazywania danych o zachowaniach głosującego. Do skrajności należałyby przypadki sprzedaży czy gratyfikacji głosów, których nie należy jednak wykluczać - komentuje Kutyłowski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Cóż... Jestem jak najbardziej za e-głosowaniem, tyle, że należy zweryfikować trochę zalety i wady.
Jest nieprawdą, że takie głosowanie likwiduje jakiekolwiek bariery. Nie powoduje też wzrostu frekwencji. Wystarczy spojrzeć na dane z Estonii czy Szwajcarii - odsetek głosujących przez internet mieści się w granicach błędu statystycznego.

Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze o likwidacji barier mogli byśmy mówić, gdyby ułatwiło to oddanie głosu komukolwiek. Niestety aby takie głosowanie było wiarygodne musi mieć dużo bardziej skomplikowaną procedurę niż tradycyjne. W dodatku ta procedura powinna być zrozumiała dla głosującego - inaczej łatwo padnie ofiarą nadużycia.
Drugi mit - poprawa frekwencji... Otóż moim zdaniem osoby które chcą świadomie oddać głos, maja taką możliwość. W demokracji nie powinno być przymusu, czy namawiania do głosowania. W końcu wstrzymanie się od głosu jest też prawem każdego. Poziom frekwencji nie jest żadnym miernikiem demokracji.
Po trzecie nie ma znaczenia stopień pokrycia gospodarstw domowych internetem. I tak obraz społeczeństwa z pryzmatu 'aktywności internetowej' nie będzie odpowiadał całości. Wystarczy popatrzeć na rozbieżności sondaży ankiet na ulicach, a ankiet internetowych.

Tak więc, zanim wydamy masę pieniędzy na system głosowania, warto zastanowić się czy się opłaca...
Estonia może być dobrym przykładem - mimo że każdy Estończyk posiada obecnie podpis elektroniczny...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gadżety wyborcze są ciekawą zabawką. W internecie MUSI wyjść inaczej, niż w życiu. Na razie nie zadziała hasło "wyrzuć swojej babci USB"
patrz też: www: nasz-parlament.pl/euro http://www.nasz-parlament.pl/euro

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.