Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Motoryzacja > Egzamin na prawo jazdy: wóz albo przewóz

Pozycja materiału w rankingach:

6900 miejsce

Dział: Motoryzacja

Ocena: 35pkt

Oceń:

Egzamin na prawo jazdy: wóz albo przewóz


Ciarki chodzące po plecach podczas wizyty u dentysty, białe plamy w pamięci na maturze, pustynia w gardle podczas rozmowy kwalifikacyjnej - żadna z tych przyjemności nie dorówna stresowi przed egzaminem na prawo jazdy. A jest się czego bać?

Ośrodek egzaminacyjny na warszawskim Bemowie, ul. Powstańców Śląskich 127. / Fot. Joanna FlisiukDziewiąta rano. Do warszawskiego ośrodka egzaminacyjnego WORD na Bemowie prowadzi dziurawa ścieżyna o nierównej nawierzchni. Budynek wygląda jak duży biały barak.
- Ja bym to, proszę pani, inaczej urządził. Zamiast tego rzędu krzeseł, o tu, na środku, postawiłbym wielkie akwarium. Ryby uspokajają. Znalazłbym też jakąś ładną kobietkę do pracy, co by dla wszystkich melisę zaparzała i rozdawałaby obrazki ze św. Krzysztofem. Nie przyjemniej by było? Bo sama pani powie, za co my te 150 złotych płacimy?

Roman Daczyński zdaje po raz piąty. Dwa pierwsze egzaminy oblał na placu. Za trzecim razem nie zatrzymał się całkowicie przed znakiem „STOP” już w drodze powrotnej do ośrodka egzaminacyjnego. Zwolnił tylko. Było pusto, więc pojechał.
- Na czwartym egzaminie lał deszcz i były kałuże. Zdaje się, że zmoczyłem facecika, który przechodził ulicą. A potem ten gościu wylazł mi po złości na jezdnię. Wkurzył mnie jak nie wiem co.

Pan Roman mówi, że się nie denerwuje. Wykonuje przy tym zabawny ruch wąsami i unosi lewą brew. Jednym dygocą kolana, palce stóp odrywają się od ziemi wystukując nerwowe rytmy. Inni wzięli się za pielęgnowanie albo obgryzanie paznokci. Płytki oddech przechodzi co jakiś czas w głębsze westchnienie.
- Din… don… - na ten dźwięk żołądek ściska się. W gardle sucho. - …W wyniku losowania komputerowego egzaminowana zostanie…
Nie, jeszcze nie teraz. Jeszcze trzeba poczekać.

Cała galeria sylwetek, cała galeria twarzy. A na tych twarzach namalowane pragnienia i emocje, obawy i plany.
Chłopak o wielkich oczach i nieforemnych ustach opowiada, że kurs dostał w prezencie na 19. urodziny.
- Moja dziewczyna daleko mieszka i wreszcie będę mógł częściej do niej jeździć.

Kobieta po trzydziestce. Niewyspana, ale ładna, zadbana twarz. Miękkie, orzechowe spojrzenie.
- Samochód bardzo mi się przyda. Kupiliśmy już z mężem fotelik dla naszego kabaczka. Mamy trzyletnie dziecko, a z dziećmi trudno się jeździ autobusami. Wie pani, jak to jest, ludzie się zamyślą albo nie zauważą, albo zwyczajnie nikt ich nie nauczył ustępować. A takie trzylatki są najgorsze - śmieje się – bo małe to jeszcze, więc muszę uważać jak jest ścisk, żeby mi dziecka nie zdeptali. Z drugiej strony, to już kawał kloca, więc ciężko trzymać na rękach.
Plac manewrowy. Tu zaczyna się egzamin - dla wielu też tu szybko się kończy. / Fot. Joanna Flisiuk Egzamin był prawie bezbłędny. Pozostaje tylko dzielić się radością z przyjaciółmi pokazując im kartę egzaminacyjną. / Fot. Joanna Flisiuk

Zobacz także:

Joanna Flisiuk OFFline profil autora

Autor: Joanna Flisiuk

Napisz do autora

Artykuły (22) Galerie (0) Średnia ocen (4.58)

Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 7

Sortuj komentarze:

Łukasz Mic 29.10.2009 19:17

Ocena: Ocena pozytywna 73 Ocena negatywna 68

Egzamin zdawałem ponad dziewięć lat temu. Jeszcze nie było testów na komputerach, tylko karteczka i długopis, nie było wskazywania co jest gdzie pod maską, czasem się zastanawiam nad sensem, gdzie się wlewa jaki płyn ustrojowy, skoro koleżanka wlała płyn przeznaczonego do spryskiwaczy do zbiornika wspomagania :D
Testy to był pryszcz, na egzaminie praktycznym manewry wykonałem, po czym usłyszałem: "Dziękuję, nie zdał pan" Jakież było moje zdumienie! Dlaczego?!- zapytałem zirytowany. Nie zapiął pan pasów bezpieczeństwa... Za drugim razem było OK.
Stres zawsze jest, ale przecież na kursach prawa jazdy uczą, jak zdać egzamin, a nie jak radzić sobie w różnych sytuacjach na drodze. Niektórzy mając prawo jazdy w ręce zachowują się tak, jakby złapali Pana Boga za nogi, a sęk w tym, że trzeba trochę czasu, aby poznać wszystkie tajniki jazdy samochodem, z czym i na co musimy uważać i spodziewać się ze strony innych kierowców, zasada ograniczonego zaufania, umiejętność przewidywania. Prowadzenie samochodu to nie tylko sama jazda nim, to przede wszystkim odrobina myślenia, które nie boli. Czasem, pomimo, że mamy pierwszeństwo trzeba spasować, po co? Po to, żeby jechać dalej, a nie tracić kilku godzin na przybycie policji do zdarzenia. Dlaczego, o tym wspominam? Bo z takiego założenia wychodzi duża grupa "świeżo upieczonych" kierowców. Przecież, ja mam pierwszeństwo! Tak też zachował się kolega, któremu na jednym ze skrzyżowań inny samochód zajechał drogę. On poruszał się pasem do skrętu w prawo, na pasie obok do jazdy na wprost, kierowca toyoty nagle sobie przypomniał, że ma skręcić w prawo. Jak pomyślał, tak też uczynił, ewidentnie zajeżdżając mu drogę. Siedząc na miejscu pasażera krzyknąłem: hamuj! W odpowiedzi usłyszałem, przecież mam pierwszeństwo... Ręce mi opadły, zanim zdążyłem zaciągnąć mu ręczny, było posprzątane.

Za arta zostawiam 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Kozłowski 29.10.2009 17:53

Ocena: Ocena pozytywna 112 Ocena negatywna 54

Stres był niesamowity, ale sam kurs wspominam z uśmiechem na ustach:). Kolega, który zdał za jedenastym razem powiedział mi, że po szóstym podejściu nerwy znikają;).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Remy Gwaramadze 29.10.2009 17:23

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 74

ajajaj to był stresik, ale muszę przyznać że na ustnej maturze z polskiego bardziej mnie przycisnęło :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jan Piotr Ziółkowski 29.10.2009 15:18

Ocena: Ocena pozytywna 72 Ocena negatywna 71

Bardzo się stresowałem, chociaż wiedziałem, że zdam. I zdałem za drugim razem, bo za pierwszym się zagapiłem i siedząc w WORDzie nie zgłosiłem się do egzaminatora z teorii (tzn. w ogóle nie podszedłem do egzaminu teoretyczno-praktycznego). 70 zł w plecy. Nie słyszałem o drugim, tak idiotycznym zachowaniu jak moje, jeśli chodzi o zdawanie na prawo jazdy.

Moja szkoła jazdy bardzo dobrze mnie przygotowała, chętnie podałbym nazwę, zareklamował :)

A artykuł faktycznie - w stylu dobrego reportażu. To jest to!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Livia Kolan 29.10.2009 11:01

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 75

Szczęśliwie zdałam egzamin w zeszłym roku, za drugim razem. Nie jeżdżę samochodem, więc i tak kiedyś będę musiała wziąć dodatkowe jazdy, ale już bez stresu :) Bardzo dużo zależy od przygotowania. Miałam świetnego instruktora. Pierwszy raz nie zdałam z nerwów, nie mogłam wyczuć sprzęgła i oblałam na wzniesieniu na placu. Powodzenia wszystkim zdającym!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Judyta Rykowska 29.10.2009 10:51

Ocena: Ocena pozytywna 81 Ocena negatywna 68

świetnie napisany artykuł, czytałam z wielkim zainteresowaniem, bo za jakiś czas i mnie to czeka... póki co jestem w połowie wyjeżdżonych lekcji, to normalne, że trzeba się zatrzymać przed stopem, i na czerwonym świetle gdy jest zielona strzałka warunkowa - tego typu błędy są przez egzaminatorów niewybaczalne, tak samo jak wymuszenie pierwszeństwa, czy wjazd na teren wyłączony z ruchu... (5)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Julia Sheveloff 29.10.2009 09:36

Ocena: Ocena pozytywna 72 Ocena negatywna 72

na pocieszenie powiem, że dzisiaj rano w radio usłyszałam, że rząd zamierza nałożyć VAT na działalność edukacyjną, czyli również szkoły nauki jazdy, co oznacza ni mniej ni więcej, że kursy będą jeszcze droższe. Planowane zmiany miałyby wejść z 1 stycznia 2010.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.