Pozycja materiału w rankingach:
Ciarki chodzące po plecach podczas wizyty u dentysty, białe plamy w pamięci na maturze, pustynia w gardle podczas rozmowy kwalifikacyjnej - żadna z tych przyjemności nie dorówna stresowi przed egzaminem na prawo jazdy. A jest się czego bać?
Dziewiąta rano. Do warszawskiego ośrodka egzaminacyjnego WORD na Bemowie prowadzi dziurawa ścieżyna o nierównej nawierzchni. Budynek wygląda jak duży biały barak.Zobacz także:
Artykuły
(22)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.58)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Łukasz Mic 29.10.2009 19:17
Egzamin zdawałem ponad dziewięć lat temu. Jeszcze nie było testów na komputerach, tylko karteczka i długopis, nie było wskazywania co jest gdzie pod maską, czasem się zastanawiam nad sensem, gdzie się wlewa jaki płyn ustrojowy, skoro koleżanka wlała płyn przeznaczonego do spryskiwaczy do zbiornika wspomagania :D
Testy to był pryszcz, na egzaminie praktycznym manewry wykonałem, po czym usłyszałem: "Dziękuję, nie zdał pan" Jakież było moje zdumienie! Dlaczego?!- zapytałem zirytowany. Nie zapiął pan pasów bezpieczeństwa... Za drugim razem było OK.
Stres zawsze jest, ale przecież na kursach prawa jazdy uczą, jak zdać egzamin, a nie jak radzić sobie w różnych sytuacjach na drodze. Niektórzy mając prawo jazdy w ręce zachowują się tak, jakby złapali Pana Boga za nogi, a sęk w tym, że trzeba trochę czasu, aby poznać wszystkie tajniki jazdy samochodem, z czym i na co musimy uważać i spodziewać się ze strony innych kierowców, zasada ograniczonego zaufania, umiejętność przewidywania. Prowadzenie samochodu to nie tylko sama jazda nim, to przede wszystkim odrobina myślenia, które nie boli. Czasem, pomimo, że mamy pierwszeństwo trzeba spasować, po co? Po to, żeby jechać dalej, a nie tracić kilku godzin na przybycie policji do zdarzenia. Dlaczego, o tym wspominam? Bo z takiego założenia wychodzi duża grupa "świeżo upieczonych" kierowców. Przecież, ja mam pierwszeństwo! Tak też zachował się kolega, któremu na jednym ze skrzyżowań inny samochód zajechał drogę. On poruszał się pasem do skrętu w prawo, na pasie obok do jazdy na wprost, kierowca toyoty nagle sobie przypomniał, że ma skręcić w prawo. Jak pomyślał, tak też uczynił, ewidentnie zajeżdżając mu drogę. Siedząc na miejscu pasażera krzyknąłem: hamuj! W odpowiedzi usłyszałem, przecież mam pierwszeństwo... Ręce mi opadły, zanim zdążyłem zaciągnąć mu ręczny, było posprzątane.
Za arta zostawiam 5*
Piotr Kozłowski 29.10.2009 17:53
Stres był niesamowity, ale sam kurs wspominam z uśmiechem na ustach:). Kolega, który zdał za jedenastym razem powiedział mi, że po szóstym podejściu nerwy znikają;).
Remy Gwaramadze 29.10.2009 17:23
ajajaj to był stresik, ale muszę przyznać że na ustnej maturze z polskiego bardziej mnie przycisnęło :)
Jan Piotr Ziółkowski 29.10.2009 15:18
Bardzo się stresowałem, chociaż wiedziałem, że zdam. I zdałem za drugim razem, bo za pierwszym się zagapiłem i siedząc w WORDzie nie zgłosiłem się do egzaminatora z teorii (tzn. w ogóle nie podszedłem do egzaminu teoretyczno-praktycznego). 70 zł w plecy. Nie słyszałem o drugim, tak idiotycznym zachowaniu jak moje, jeśli chodzi o zdawanie na prawo jazdy.
Moja szkoła jazdy bardzo dobrze mnie przygotowała, chętnie podałbym nazwę, zareklamował :)
A artykuł faktycznie - w stylu dobrego reportażu. To jest to!
Livia Kolan 29.10.2009 11:01
Szczęśliwie zdałam egzamin w zeszłym roku, za drugim razem. Nie jeżdżę samochodem, więc i tak kiedyś będę musiała wziąć dodatkowe jazdy, ale już bez stresu :) Bardzo dużo zależy od przygotowania. Miałam świetnego instruktora. Pierwszy raz nie zdałam z nerwów, nie mogłam wyczuć sprzęgła i oblałam na wzniesieniu na placu. Powodzenia wszystkim zdającym!
Judyta Rykowska 29.10.2009 10:51
świetnie napisany artykuł, czytałam z wielkim zainteresowaniem, bo za jakiś czas i mnie to czeka... póki co jestem w połowie wyjeżdżonych lekcji, to normalne, że trzeba się zatrzymać przed stopem, i na czerwonym świetle gdy jest zielona strzałka warunkowa - tego typu błędy są przez egzaminatorów niewybaczalne, tak samo jak wymuszenie pierwszeństwa, czy wjazd na teren wyłączony z ruchu... (5)
Julia Sheveloff 29.10.2009 09:36
na pocieszenie powiem, że dzisiaj rano w radio usłyszałam, że rząd zamierza nałożyć VAT na działalność edukacyjną, czyli również szkoły nauki jazdy, co oznacza ni mniej ni więcej, że kursy będą jeszcze droższe. Planowane zmiany miałyby wejść z 1 stycznia 2010.
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1036)