Facebook Google+ Twitter

Egzaminacyjna jazda bez trzymanki

Nie ma to jak trochę nerwów; trzęsawica rąk, pot spływający po plecach... Najważniejsza jest jednak satysfakcja - zdać za pierwszym razem egzamin na prawo jazdy. Cóż, nie każdy może się tym pochwalić.

Po odbyciu kursu teoretycznego i praktycznego, zadowolona złożyłam papiery w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Oba egzaminy (teoretyczny i praktyczny) wyznaczono na ten sam sądny dzień - 29 grudnia. Nie do końca wiedziałam, czy mam się cieszyć, czy też płakać, z powodu tak odległego terminu zaliczenia (około miesiąca). Dla pewności postanowiłam dokupić sobie w ośrodku dodatkową godzinę jazdy, tuż przed egzaminem; wiadomo - łuk, rondo - lepiej sobie jeszcze przećwiczyć.

Wreszcie nadszedł ten dzień. Przez całą noc wyśniłam chyba wszystkie możliwe opcje niezdania. A to niezapięte pasy, a to niedopasowanie fotela i lusterek do jazdy, nie wspominając o nieustąpieniu pierwszeństwa innym uczestnikom ruchu. Przejęta i zestresowana, zjawiłam się w poznańskim WORDzie o wyznaczonej godzinie. W holu panował nieprzyjemny nastrój. Miałam wrażenie jakby miała wybuchnąć jakaś bomba, a ludzie w poczekalni, zastanawiali się czy uciekać, schować się do bunkra, czy może zacząć odmawiać zdrowaśkę.

Minuta za minutą wlokły się niemiłosiernie... z letargu wyrwał nas egzaminator. Poprosił o wyjęcie dowodów tożsamości i według listy zapraszał do sali. Na początek objaśnienie zasad egzaminu teoretycznego, oswojenie z klawiaturą, kilka pytań na rozgrzewkę. Stres, nie wiedząc gdzie, powoli się ulatniał.

Każde pytanie przeczytałam minimum dwa razy, nie chciałam popełnić najmniejszego błędu. Porażką byłoby dla mnie zakończenie egzaminu na tym etapie. Po chwili było już wszystko jasne - 0 błędów i możemy przejść dalej. Nie wszystkim się jednak udało. Stres zebrał swoje żniwa? A może nie każdy solidnie się przygotował?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Hm... Ja umiem tak sobie, choć może siebie nie doceniam, ale zdałam za pierwszym razem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"W Poznaniu chyba lubią dziewczyny, bo często zdają za pierwszym razem. " Gosiu, a ja myślałam, że po prostu umiem jeździć :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Judyto, odpowiem na tą historię jako stary (były) kierowca zawodowy B.C. Wszystkie egzaminy też zdałem, za pierwszym razem. ŻEBY BYĆ KIEROWCĄ- TRZEBA MIEĆ KROPLĘ BENZYNY WE KRWI. Tacy, którzy nie zdają ...nasty raz powinni w ogóle zrezygnować z jazdy samochodem. Przecież to śmierć w oczach, i zagrożenie dla innych użytkowników. SZEROKIEJ DROGI.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję. :) Jak ja zdawałam w Gdańsku, to najpierw trzeba było zaliczyć egzamin teoretyczny i dopiero wtedy zapisywali na praktyczny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Poznaniu chyba lubią dziewczyny, bo często zdają za pierwszym razem. Mnie egzaminował pan Sz., który co prawda wypomniał mi jedną rzecz, ale zaliczył za pierwszym razem :)

Gratuluję, teraz dużo jeździj, bo co po zdaniu za pierwszym razem egzaminu, jeśli samochód ma stać. Ja nie jeżdżę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiedziałam, że zdasz :))))) ale wiesz, nie masz serca, w takim napięciu, aż do samego końca trzymasz czytelnika ;p

Komentarz został ukrytyrozwiń

a dziekuje :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.