Facebook Google+ Twitter

Egzaminator też człowiek

Zdanie egzaminu na prawo jazdy zależy od wielu czynników, ale każdy niezdany jest zawsze "winą" egzaminatora. Czy to prawda? Czy też punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? W tym przypadku od miejsca w samochodzie.

BY otrzymać ten maleńki dokument trzeba stoczyć swoistą corridę.Czytając niejedno forum internetowe na temat zdawania egzaminu na prawo jazdy, dostrzegam, że wszystkie wnioski mają zazwyczaj wspólny mianownik – winą za "oblanie" obarczamy egzaminatora. A jaka jest prawda? Jak w każdym zawodzie zdarzają się przypadki braku kompetencji, ale najczęściej są to niesprawiedliwe i mało obiektywne "przyszyte łatki".

Fakt, że wymieniamy na samym początku egzaminu swoje nazwiska, nie stanowi o tym, że już znamy egzaminatora, a on nas.

– O ile instruktor po kilku godzinach jazd zna swego ucznia i wie, czego się może spodziewać po jego zachowaniu na drodze, o tyle egzaminator nie ma pojęcia o kandydacie na kierowcę. Człowiek wsiada z egzaminowanym do samochodu, nie wiedząc, na co się czasami naraża – mówi jeden z chorzowskich instruktorów.

To, że egzaminator nie rozmawia w czasie egzaminu ze zdajacym, nie jest oznaką gburowatego charakteru, ale przejawem troski – paradoksalnie – o życie obojga. To wynik skupienia i obserwacji, ponieważ w każdej chwili może dojść do kolizji lub wypadku spowodowanego nieumiejętnościami zdajacego lub po prostu nieopanowanych nerwów.

To, co paraliżuje zdającego podczas egzaminu, jest wynikiem stresu, który na dobrą sprawę sami potęgujemy. Rozpoczynając egzamin, zamiast skupienia, po głowie chodzi nam tylko jedna myśl: "Na czym nas złapie egzaminator".

Dodatkowo już mamy o nim wyrobiona opinię, bo chwilę wcześniej usłyszeliśmy o nim kilka niepochlebnych zdań.

– Kiedy pan J. kążył po holu ośrodka egzaminacyjnego, słyszałam, że to najgorszy z możliwych egzaminatorów i kiedy wywołał moje nazwisko, nogi mi się ugięły. Oblałam tylko dlatego, że na widok egzaminatora tak się trzęsłam, że nie mogłam utrzymać nogi na sprzęgle. Kiedy nie zrobiłam łuku, egzaminator wsiadł do samochodu i rozmawiał ze mną bardzo grzecznie. Wtedy wydał mi się naprawdę miły – przyznaje Beata.

Skąd biorą się niepochlebne opinie o egzaminatorach?

Nikomu nie jest łatwo przyznać się do błędu. Łatwiej nim obarczyć egzaminatora. Ludzie pod wpływem emocji związanych z niezdanym egzaminem często koloryzują. Opowiadanie, jak nie zdali egzaminu, zawsze kończy się tym, że to egzaminator miał zły dzień.

– My nie jesteśmy złośliwi, nawet jeśli chcielibyśmy raz przymknąć oko na błąd zdającego, zawsze pilnuje nas kamera – wyznaje jeden z egzaminatorów.

Gdyby od pierwszej chwili potraktować egzaminatora jak człowieka, nasz stres na pewno nie paraliżowałby naszych nóg i oczu. Być może wtedy nawet ci "gburowaci panowie" uśmiechną się w odpowiedzi na nasz uśmiech.

Warto pamiętać, że to oni wsiadając z nami do samochodu, muszą mieć do nas wiele zaufania, bo nigdy nie wiadomo, czy po dwóch miesiącach oczekiwania na egzamin nie zapomnieliśmy przepisów ruchu drogowego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.