Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22614 miejsce

"Egzekutor" Stefana Dąmbskiego - wyznania AK-owca

To zbiór zapisków żołnierza oddziału dywersyjnego Armii Krajowej od 1942 roku na Rzeszowszczyźnie. Autor bynajmniej nie przedstawia siebie w roli bohatera, wręcz przeciwnie, jako kata. Z jego opinią polemizuje Światowy Związek Żołnierzy AK.

Czy mordowanie może być wykładnikiem patriotyzmu?


Okładka książki - Stefan Dąmbski w zachodniej strefie okupacyjnej w Niemczech w 1947 r. - zbiory rodzinne. Polscy partyzanci w lesie - Narodowe Archiwum Cyfrowe. / Fot. Projekt okładki wg Pawła PanczakiewiczaJednym z negujących wiarygodność opisów akcji dywersyjnych, w których brał udział Stefan Dąmbski jest kapitan Mieczysław Skotnicki, członek Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Co więcej twierdzi, że Dąmbski być może w ogóle nie był żołnierzem jakiegokolwiek oddziału dywersyjnego Armii Krajowej. Zaprzecza temu historyk dr Grzegorz Ostasz.
We wstępie do książki Zbigniew Gluza podkreśla: Publikujemy "Egzekutora" pewni, że III Rzeczpospolita gotowa jest do uznania jego [Stefana Dąmbskiego] prawdy. Polskę już stać na mierzenie się z taką odsłoną patriotyzmu. Musi przyjąć spowiedź ówczesnego nastolatka, którego w jej imieniu posyłano z bronią w reku do zabijania innych. Inaczej nie byłaby na miarę tych Pomników i Muzeów, które swym obrońcom wystawia.

Wstępując w szeregi Armii Krajowej, Stefan Dąmbski ps. Żbik I miał szesnaście lat, urodził się 3 grudnia 1925 roku w Nosówce na Podkarpaciu. Nie przejawiając większej ochoty do nauki "życie w lesie" okazało się nader trafnym wyborem. Ziściło się marzenie nastolatka, który rwał się do wielkich czynów wobec ojczyzny, będącej pod jarzmem okupacji. Imponowało mu bycie AK-owcem, a takich ochotników potrzebowało walczące podziemie. Po kilku miesiącach spędzonych na nudnym roznoszeniu meldunków i rozkazów, dla młodzieńca nadarzyła się sposobność wykazania się w oddziale. Otrzymał rozkaz zastrzelenia kolegi, kolaborującego z Gestapo, a zadnie z powodzeniem wykonał bez cienia namysłu, zawahania. W oddziale dywersyjnym wyszkolił się w posługiwaniu bronią palną krótką i długą, do perfekcji opanowując jej użycie w celu najskuteczniejszego zabicia ofiary. Z biegiem czasu egzekucje Niemców, konfidentów, a po wkroczeniu Ludowego Wojska Polskiego wraz z Armią Sowiecką na Rzeszowszczyznę, także przedstawicieli władzy ludowej, jak również Ukraińców, sprawiły, że kilkunastoletni Dąmbski stał się pełnowartościowym żołnierzem dywersyjnego podziemia. Swoje zadania traktował poważnie, a wyroki wykonywał bez emocji ze stoickim spokojem.
Był zauroczony konspiracją, bronią, powierzonymi zadaniami, które z rozkazu dowództwa należało wypełniać, w myśl instrukcji Komendanta Głównego ZWZ, generała Kazimierza Sosnkowskiego: "Akcja represyjna jest to reakcja w stosunku do ludzi szkodliwych, tak nieprzyjaciół, jak i własnych (posunięta nawet do aktu zabójstwa). Wybór sposobu akcji skrytej, jawnej czy nawet rozgłośnej zależeć będzie od potrzeb".
Nastoletni żołnierz, jak sam przyznaje z rolą egzekutora, kata dość łatwo się oswoił, ale jak zauważa:
"Zapewne można odnieść wrażenie, że u nas w AK nie było dyscypliny, że idąc na robotę, można było zabić niewinnych ludzi, nieplanowanych w danej akcji. Nie było tak. Musieliśmy się podporządkować specjalnemu prawu wojennemu, za którego przekroczenie czekały nas różne kary dyscyplinarne. Tak, jak w regularnym wojsku: raporty karne, a nawet sąd polowy".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

@ Grzegorz Wink - "...czy ja dobrze pamiętam..."
Sankcje odwetowe Niemców zależały od indywidualnych upodobań zarządzających danym dystryktem, np. za Franza Kutscherę zostało rozstrzelanych 100 zakładników.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że Autor nie dokończył swoich zapisków, otrzymany przez "Kartę" tekst kończy się w pół zdania

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa pozycja. Szybko zdecydowano się na II (poprawione) wydanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja i owszem zachęca do lektury zdecydowanie.

A tak jeszcze wracając do dyskusji - czy ja dobrze pamiętam, czy za jednego "zlikwidowanego" Niemca jego rodacy rozstrzeliwali 20 Polaków?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobra opinia o książce, zachęcająca do lektury. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety brutalną prawdą jest fakt, że to człowiek wymyśla wojny, konflikty zbrojne, do których służą mu nierzadko błahe powody. I nad tym należałoby się skoncentrować, by tego typu reakcjom zapobiegać.
W zakończeniu książki cytowane są słowa anonimowego żołnierza dywersyjnego oddziału AK z Rzeszowszczyzny; "Musiał (Dąmbski) mieć odwagę, żeby takie rzeczy pisać swoim dzieciom i wnukom, ale żył w innym świecie. Ja wtedy (dwadzieścia, trzydzieści lat temu) nawet nie chciałem nic pamiętać, a moje dzieci nawet bardzo ogólnie nie zdawały sobie sprawy, że przez kilka lat miałem broń w rekach." I tutaj rodzi się pytanie, o kim, o czym chciał zapomnieć cytowany żołnierz?
Jak pisze Andrzej Chorążewicz: "...Prawdy teraz nie dojdzie nikt..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Sławomir Jankowski

W warunkach wojennych obowiązują inne reguły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Jerzy Konopka

Ja byłbym szczególnie ostrożny z szafowaniem cudzym życiem. Zanim ktoś jest Polakiem, Niemcem, czy kimkolwiek Innym, jest najpierw jedynym w sobie i niepowtarzalnym Człowiekiem. Poza wszystkim wszystkim, to bardzo nieskromne stawiać się ponad Innym Życiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Andrzej Chorążewicz

Kogoś, kto współpracuje z najeźdźcą z pewnością nie można uznać za rodaka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli jak rozumiem - Pan by nie miał skrupułów w rozkazaniu nastolatkowi żeby poszedł kogoś zabić?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.