Facebook Google+ Twitter

Eh, co to były za czasy…

Jakie czasy? Dzieciństwa czasy! Któż z nas z nostalgią w głosie i łezką w oku nie wspomina swych ukochanych misiów, spodni na szelkach, spódniczek "lambadówek", babcinych placków z powidłami i gry w klasy?

 / Fot. Darek Delmanowicz /PAPKtóż z nas ze zgorszeniem nie kręci głową, patrząc na barbarzyńskie zabawy naszych dzieci, siostrzeńców, kuzynów, wnuków czy młodszego rodzeństwa?

Kogo z nas ich destrukcyjne zapędy do ciągłego "ulepszania" nowych, czasami bardzo drogich
zabawek, nie przyprawiają o palpitacje serca?

Co więcej, nie potrafimy zrozumieć, jak to możliwe, że pomimo pokoju wypełnionego po same brzegi przeróżnymi zabawkami, gadżetami, pluszakami, komputerami etc. ciągle słyszymy nieśmiertelną sekwencję "nudzi mi się".

Przecież my - pokolenie pamiętające komunistyczne i wczesnokapitalistyczne niedostatki, mogliśmy jedynie marzyć o tak szerokim asortymencie. Zabawki dostawało się jedynie na urodziny, święta bądź w czasie choroby. Bez okazji dostawało się kolorowanki, gumy do żucia z dodatkami, śmieszne temperówki lub inne drobiazgi. Rzadko kto dostawał zabawki, które kosztowały kilkaset złotych, a o jakimkolwiek niszczeniu bądź nieszanowaniu ich nie było mowy!

Jednak na nudę nie można było narzekać. Owe ograniczenia i braki jedynie pobudzały dziecięcą kreatywność. Każdy przedmiot mógł stać się idealną zabawką (oczywiście pod warunkiem, że nie miało się przewrażliwionych rodziców).

Przykład? Zima w lecie? Nic prostszego: wystarczą puchowe pierzyny, młodsze rodzeństwo i koledzy z bloku. A co zrobić, kiedy nie można iść do piaskownicy z powodu brzydkiej pogody? Piasek idealnie zastąpi kasza manna. Jeśli znajduje się na wysoko wiszącej półce - wystarczy poprosić babcię bądź dziadka, na pewno ściągną i przy okazji dadzą wnuczkowi foremki do zabawy.

To tylko dwa przykłady dziecięcej pomysłowości, zaczerpnięte z opowieści mojej mamy i babci na temat wybryków mojego starszego rodzeństwa. Zapewne w rodzinie każdego z nas krążą tego typu opowieści. Zazwyczaj wspomina się je przy okazji rodzinnych uroczystości czy świąt, a towarzyszy im wspomniana wcześniej nostalgia oraz "przemówienie" skierowane do najmłodszych. Owo przemówienie, najczęściej zaczyna się od słów: "ja w twoim/waszym wieku(…)" i zawsze zawiera morał.

Nieraz morał ten, wypadałoby skierować nie do dzieci, lecz do siebie samych. Bo któż, jeśli nie my dorośli, jest odpowiedzialny za małoletni konsumpcjonizm, materializm i hedonizm? Któż, jeśli nie my, zaopatruje nasze pociechy w nowe, często zbyt drogie rzeczy, które mają być gwarantem szczęści i dobrej zabawy? Zapominamy, że jedynym gwarantem ich szczęścia jest nasza bliskość i wspólnie spędzany czas.

W organizowaniu zabawy, warto sięgnąć do sprawdzonych patentów z własnego dzieciństwa. Puszczanie latawców, lepienie bałwana, jazda na sankach, rysowanie, pieczenie ciasteczek, granie w warcaby, tańczenie, śpiewnie, wygłupianie się, gilgotanie i przytulanie - zna każdy z nas. Nie dość, że są to zabawy nie wymagające dużego budżetu, to przede wszystkim są ponadczasowe i miejmy nadzieje, że takie pozostaną.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Łza się w oku kręci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie święty i czysty jak pierwsze kochanie" Adam Mickiewicz
Czasem chciałoby się cofnąć w czasie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

I tak jak w piosence... Dla mnie, to
... były piękne dni, po prostu piękne dni!))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.