Facebook Google+ Twitter

EKLIPSE "Electric Air" - dobra muzyka wisi w powietrzu

Współautorzy: Justyna Kosior

"Electric Air" to album, który można określić jednym wyrażeniem: "znane nieznane". Usłyszymy covery hitów zagrane przez kwartet smyczkowy. Ale czy Eklipse będą dla muzyki elektronicznej i popowej, tym czym Apocalyptica dla metalu?

Eklipse "Electric Air" / Fot. Fotografia Bara Prasilova / Stylizacja Hana ZarubovaWirtuozerska gra w RPG
Grają na klasycznych instrumentach (skrzypce, altówka i wiolonczela), już po raz drugi zrobiły covery piosenek popowych, nie gardzą elektroniką, a do tego zawiązały sojusz z muzyką gotycką (towarzyszyły Nightwish w ich europejskim tournee, teraz podbijają USA z zespołem Kamelot). Niezły misz-masz. Na pełną przygód muzyczną wyprawę zapraszają Miss E, Scarlett, Viola i Helena.

Na "Electric Air" znajdziemy 12 kawałków (i dostępne w wersji cyfrowej 2 bonusy). Każdy inny, ale każdy nam znany. Jednak dziewczyny zamieniają zwykłe utwory w portal do innego świata. Zupełnie bez zbędnych zaklęć, tylko za pomocą hipnotyzującej muzyki, przenoszą nas... do zakamarków naszej własnej wyobraźni i "szarpią" za najczulsze muzyczne struny.

"Zagraj to jeszcze raz, Sam"
Po pierwsze, "Titanium". Pamiętacie rockowo-popową wersję Dody? Całkiem niezła, ale zapomnijcie o niej. Eklipse nie dają tu takiego powera, ale tworzą iście filmowy suspens. "Teardrop" to już całkiem "Deszczowa piosenka" ze wspaniałym elektronicznym intro. "I Follow Rivers" wprowadza smutny nastrój, który kontynuuje "Where The Wild Roses Grow". W umyśle powstaje obraz średniowiecznego balu, na którym gdzieś w kącie popłakuje Kopciuszek.

Temat z "Assassin's Creed" to zdecydowanie numer jeden na płycie. Elektroniczny i elektryzujący. Lepszy niż oryginał. Warto też sprawdzić, jak brzmi "Set Fire to the Rain" bez silnego wokalu Adele. "Supermassive Black Hole" także ma mało wspólnego z mocą oryginału, ale solówka skrzypiec w drugiej minucie poraża. Po "We are the people" i "Until the End of the World", mamy... disnejowską bajkę zatytułowaną "Shake it out". Przy jedenastce nasza wyobraźnia może zwariować. Smyczkowy kwartet wziął bowiem na warsztat punkowe "Rock the Casbah", a pierwsze skrzypce gra tu... wiolonczela. Niezwykle ciekawy zabieg. Kończymy radosną "Odą do radości".

Nie da się jednak ogarnąć umysłem faktu, że "Sweet Dreams" i "You Spin me Round" znalazły się poza główną tracklistą i są jedynie bonusami. To żywe, bardzo dobrze zagrane utwory. "Sweet Dreams" jest świetnie skomponowane: są zmiany tempa, melodii i wyraźny podział, w którym każdy instrument ma swoją część tortu. Wystarczy do tych dwóch kawałków dodać motyw z "Assassin's Creed", zapętlić i zacząć "oglądać" powstającą w naszej wyobraźni etiudę z niesamowitym soundtrackiem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Artur, dzięki wielkie :) Polecam. Jeśli masz Spotify - album jest tam dostępny (bez bonusów), jeśli nie - sklepy stoją otworem! :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetnie napisane! Doskonała prezentacja!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.