Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

70383 miejsce

Ekologia - szansa czy problem?

Jako Podlasiak od lat zadaje sobie pytanie: czy kolejne rządy fundując nam parki narodowe i rezerwaty dają szansę na rozwój czy tylko mydlą nam oczy nie mając pomysłu na inwestycje we wschodniej Polsce?

Biebrzański Park Narodowy / Fot. Andrzej DołęgaBiebrzański Park Narodowy, najmłodszy i największy park narodowy w Polsce został utworzony w celu ochrony unikatowego na skalę europejską kompleksu bagien w dolinie rzeki Biebrzy w województwie podlaskim. Pomimo dużej powierzchni (59223 hektarów) jego utworzenie w 1993 roku nie napotkało na opór lokalnej społeczności. Przeciętnemu tubylcowi bagna biebrzańskie kojarzyły się z miejscem nieprzyjaznym i niedostępnym, w którym pojawiali się tylko wtedy, gdy naprawdę było to konieczne. Taką koniecznością były potrzeby bytowe okolicznych mieszkańców, a w zasadzie potrzeby żywnościowe ich zwierząt gospodarskich. Od setek lat okoliczni mieszkańcy w tradycyjny sposób urządzali tu sianokosy. Ciężka to była praca. Nie używano żadnych maszyn ze względu na trudne bagienne warunki terenowe. Jedyne narzędzia jakich używano to kosa, grabie i widły. Siano układano w stogi, które zwożono zimą, gdy bagna skuł lód.

Uroda tego miejsca, choć dzika i niedostępna, została stworzona nie tylko przez naturę, ale również przez działalność człowieka. Co więcej, człowiek był nieodzownym czynnikiem funkcjonowania tego ekosystemu, gdyż koszenie traw chroniło bagna przed zarastaniem krzewami i stwarzało warunki do życia określonym gatunkom ptaków. Ta symbioza została zakończona z nastaniem czasów mechanizacji rolnictwa. Ciężkie maszyny nie radziły sobie w grząskim terenie, a szybkie powiększanie gospodarstw i zmniejszanie liczby mieszkańców żyjących z rolnictwa były dodatkowym bodźcem motywującym do pożegnania tej „wylęgarni robactwa”, jak tubylcy nazywali biebrzańskie łąki.

Dyrekcja Biebrzańskiego Parku Narodowego stanęła wobec problemu zakrzaczenia jej ziemi. Walczono z tym problemem w sposób tyleż spektakularny, co nieskuteczny, mianowicie organizując mistrzostwa Polski, a później już i Europy w koszeniu bagiennych łąk. Zabawa przednia, choć pozytywny efekt dla całości nader skromny, ponieważ rozrywkowe skoszenie kilku hektarów łąki raczej ukazywało problem niż go rozwiązywało. Możliwość zmiany na lepsze pojawiła się wraz z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, bowiem weszły w życie programy rolno-środowiskowe, które przewidywały subwencjonowanie nieopłacalnej działalności rolników w sytuacji, kiedy ta działalność przynosi pożytek dla ochrony środowiska. W tym konkretnym przypadku oznacza to 800 zł za skoszenie hektara łąki nad Biebrzą. Płatnikiem tych subwencji jest Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Kilkunastu rolników skuszonych możliwością godziwego zarobku wydzierżawiło od BPN po kilkaset hektarów na głowę (niektórzy nawet po 500 ha), nabyli specjalistyczny sprzęt i rozpoczęli sianokosy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Jednak wieści z podlaskich szlaków nie są tak pesymistyczne remonty przeplataja się z wyboistymi drogami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ekologia jest często tematem zastępczym gdyż brakuje środków finansowych na budowę drug co naprawdę przyniosło by szansę na rozwój regionu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że można kupić sprzęt wspólnie i tak się robi. Intencją mojego atykułu było ukazanie dwóch kwestii: po pierwsze - ochrona przyrody to jedna z nielicznych dziedzin, które są hojnie finansowane, na ochronę przyrody nie skąpi się środków. Taka sytuacja powoduje, że często wycierając sobie gęby sloganami o pszczółkach i kwiatkach w skrytości ducha liczymy szmal na naszym koncie. Po drugie: jak to bywa w ostatnich latach władze pokazują marchewkę a ukrywają kij w nadziei, że znajdzie się ktoś, kto zaangażuje swój talent, pracę i środki skuszony wizją tej marchewki. Nie mamy jasno określonego prawa. Przepisy regulują jedynie początkową faze jakiegoś interesu, natomiast jego finał uzależniają od swobodnej urzędniczej interpretacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A nie można sprzętu kupić wspólnie? Niejedna wieś ma jeden kombajn zbożowy, a poszczególni gospodarze wypożyczają go na parę dni.
Jeśli na 50ha pracuje kilkanaście godzin, to co dwa dni może kosić kto inny. Subwencje są na wielkość obszaru, a nie na sprzęt. Nie ma znaczenia w jaki sposób się jego używa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.