Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11241 miejsce

Ekologiczna wojna światowa

Trwa od dziesięcioleci. Linia jej frontu przebiega przez wszystkie kontynenty, miejscami jest klarowna i prosta, gdzie indziej poskręcana, a nawet poprzerywana.

Akcja ekologów w obronie Doliny Rospudy / Fot. JANUSZ WÓJTOWICZ/Gazeta WrocławskaFront przebiega przez środek pola walki. Wojna ekologiczna ma charakter wojny pozycyjnej, gdzie linia frontu podlega stosunkowo niewielkim zmianom w czasie. Z poziomu ziemi obraz frontu nie jest klarowny. Dopiero oglądając go z lotu ptaka, możemy zauważyć większość detali i uzmysłowić jego skalę i prawdziwe ukształtowanie. Po stronie wojujących ekologów najbardziej zbliżone do linii frontu są grupki zwiadowców i komandosów, czasami operują na ziemi niczyjej, a nawet za linią frontu. Większość jest dobrze ukryta i zamaskowana. Ataków dokonują znienacka, po partyzancku. Niektóre bojówki ekologiczne stacjonują w dobrze okopanych niewielkich fortach. Trudno je zdobyć, więc przeciwnik ogranicza się do ich stałego monitorowania. Niektóre z tych grup zerwały formalną więź ze swoim dowództwem, wyrwały się spod ich kurateli i prowadzą swoją prywatną wojnę.

Ekologiczni żołnierze?


Żołnierze operujący przy samym froncie są doskonale wyszkoleni, sprawni, potrafią wspinać się i nurkować. Są ideowcami gotowymi poświęcić swoje życie w obronie ekologicznych idei. W szeregach żołnierzy spotkać można wybranych przedstawicieli pospolitego ruszenia. Odbywają praktyki pod okiem fachowców, a nawet biorą udział w niektórych akcjach bojowych.

Następnie mamy szerokie linie tradycyjnych okopów, a nich pospolite ruszenie, prawdziwy konglomerat umysłów, mięśni, płci, charakterów, ras, zawodów, wykształcenia i umiejętności. To grupa bardzo podatna na populistyczne hasła. Życie okopowe jest wybitnie sezonowe, koniunkturalne. Okopy nigdy nie pozostają puste, jednak ilość ludzi w nich przebywających potrafi się diametralnie zmieniać w zależności od okoliczności zewnętrznych. Szczególnie pustoszeją w miejscach, gdzie równolegle prowadzone są tradycyjne wojny lub gdzie panuje klęska biedy. Tuż za okopami widzimy całe dywizje artylerii ekologów. Prowadzi ciągły ostrzał terenów przeciwnika pociskami z materiałami propagandowymi. Spoceni artylerzyści wymieniają się na bieżąco.

Zaraz za artylerią znajdują się siedziby poszczególnych sztabów wojujących ekologów . Nie są łatwe do wykrycia, gdy znajdują się w potężnych żelbetowych bunkrach, ukrytych pod ziemią lub wykutych w skałach. Trudno przebić się przez ściany, gdyż są bardzo mocne i szerokie. Kontakt ze światem zewnętrznym jest siła rzeczy bardzo utrudniony. Wewnątrz siedzą naczelni ideolodzy i naczelne dowództwo. Bunkry wyposażone są we wszystko, nawet w super laboratoria.
To tam rodzą się największe ekologiczne teorie, wyznaczane są kierunki i formy natarć oraz ustalane źródła finansowania wojny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Szacun, Panie Wojciechu, szacun nie tylko za sopocką urodę słów, ale i za niestandardowe ułożenie ich w temat.
Pozwoliłem sobie na głębsze wniknięcie w to pole bitwy, a czy głębia trafnością się odcisnęła - nie mnie oceniać.
Co prawda nie jestem fanem spiskowej teorii dziejów, ale teorii naturalnego egoizmu już tak. Potrzeba podobania się sobie wraz z chęcią zmylenia przeciwnika, zwane potocznie "skromnością" podszeptują, że teoryjki, więc się im (potrzebom, a jakże) nie oprę.
W świetle tej teoryjki sztabów (sztabików?) głównych jest więcej, a nawet duuużo więcej. Jest ich tyle, ile egoistycznych, "czerwono-zielonych" i "wolno-błękitnych", mózgów-stron walczących.
No i tu przez przypadek wyklepałem pilnie strzyżoną* przez poliszynela tajemnicę, gdzie przebiega niewidzialna linia frontu batalii o Ziemię, oraz kto ją toczy.
Otóż jestem zdania, że ten front przebiega między kolektywistyczną a indywidualistyczną mentalnością nosicieli tychże mózgów, których to nosicieli dla uproszczenia nazwę "zindoktrynowanymi zielono-czerwonymi" oraz "błękitnymi wolnomyślicielami".
To nie jest wojna o kasę czy władzę, bo jedna i druga nie są wartościami samymi w sobie, a są jedynie środkami, narzędziami używanymi w zdobywaniu komforciku emocjonalnego, niezbędnego w walce o przetrwanie własnych genów.
Tak więc wojenka jest stara, jak historia Natury, tylko ludziki coraz to inaczej sobie ją nazywają: a to ewolucją, a to wartościami. ;)

Pozdrowienia od drugiego (hehe), również sopockim czarem kraszonego, unikata.

* - strzyżoną, bo każde dziecko zna staroeskimoskie przysłowie: tak każdy poliszynel strzyże, jak mu eko staje. Wtajemniczeni postfreudyści mruczą: "Ego".

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.03.2009 02:13

duży "+" za sposób podejścia do tematu
zwłaszcza że i mnie jest on dość bliski wcale nie twierdzę że codzienne dbanie o środowisko jest złe i sam to w miarę możliwości czynię lecz wszelkie masówki napawają odrazą może to jeszcze uraz z czasów apeli pogadanek itp...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wypadnięcie jednego trybika z zegara powoduje jego zatrzymanie
tak i w tym przypadku brak któregoś ogniwa :ekologia,przemysł ,finanse
,media spowoduje zastój a co za tym idzie kryzys.
A ten zmiata wszystkich bez względu na przekonania ,kolor skóry ,wiarę.Obecnie tylko równowaga, powstrzymuje zejście globalnej lawiny.
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudno oprzeć się konkluzji, że stoją za tym wszystkim interesy biznesu. plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

+, takich pozornych frontow bylo juz w historii kilka. Sam moglem obserwowac stopniowe zlaczenie sie w serdecznym sojuszu posthippisowskiej kontestacji z takimze wielkim biznesem w dziedzinie... ekologicznej zywnosci! W takiej Kolumbii Brytyjskiej doszlo do tego juz w koncu lat osiemdziesiatych, po ledwie dziesiecioleciu konfliktu... Zaraz potem w reszcie swiata.
W rezultacie czy ktos pamieta, ze latem 2007 wykryto w UK iz praktycznie wszystkie super ekologiczne jajka w supermarketach pochodzily (wtedy na pewno a dzis mozliwe) z ... hiszpanskich i francuskich wielkich ferm hodowlanych. Pewien importer monopolista (ze srodkowej Anglii) opieczetowywal je wlasciwym stemplem i kierowal do sklepow z niezwykla "przebitka". Czy spotkala go jakas kara? Nieeee, bo "przypadkowo" nalezal takze do "peers" krolestwa. A dziedzicznym lordom pospolstwo nie ma prawa stawiac zadnych zarzutow...

Komentarz został ukrytyrozwiń

myśliwskiej ambonie, rzecz jasna.....;))) hihihihi

Komentarz został ukrytyrozwiń

z uśmiechem, przymrużeniem oka , coś w tym jest.
Fajnie napisane. Wojennie , że tak powiem, strategicznie , hihihihi... generalsko...;)

rzeczywiście, nikt nie chce zrezygnować z niczego, ani z tego co lubi, ani do czego się przyzwyczaił, ani z czym mu dobrze, lub do twarzy.
Eskimos do polowań, Jap;źńczyk do wieloryba, Niemic do samochodu, Amerykaniec do Suwa i neonów reklam. itp itd.
A Matka ziemia ledwo dycha... dycha... Chińczycy już nie chcą jeść szerszeni i inny larw z kapustą, wolą hamuburgery.
Eskimosi wolą skutery na ta.mowym napędzie niż renifery. itd...

Byleby się Golfsztrom na nas nie obraził, nie zmienił kierunku lub temperatury. No bo gdyby, to dostaniemy niewąsko do vivatu !

Ale gadane to Pan ma Panie Wojciechu, niczym na ambonie ....

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za tekst dotyczący skomplikowanych zależności a krótko przedstawiający punkt widzenia mogący dawać do myślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.