Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15633 miejsce

Ekologiczne szaleństwa, czyli od ściany do ściany

Kocham przyrodę. Ale nic mnie bardziej nie irytuje niż opowieści o jej ratowaniu i tzw. ekologiczne mody.

Od pewnego czasu w dobrym tonie jest opowiadanie o zagrożeniach przyrody, o efekcie cieplarnianym i wszystkim co ekologiczne. Planowanie wszystkich niemal inwestycji ma odbywać się z uwzględnieniem potrzeb przyrody. I sumie dobrze. Ale jednocześnie dostrzegam w tym dużą dozę zakłamania. Bo czasem walczymy o rzeczy wielkie, wzniosłe. Prężymy się (czy raczej robią to "bojownicy ekologiczni") przed kamerami. A tak naprawdę brak rzetelnej informacji o tym co robimy dla przyrody, a co przeciwko niej.

Przykład pierwszy z brzegu. Od połowy kwietnia jeździmy z włączonymi światłami w samochodach. Po co? Aby było bezpieczniej. Społeczeństwo "łyknęło" takie uzasadnienie i potulnie zapalamy światła. A ja tymczasem (pamiętliwy uparciuch!) zerknąłem w statystyki. Porównałem wrzesień 2006 r. (jazda bez świateł) z wrześniem 2007 r. (jazda na światłach) - dane dla Pomorza. Liczba wypadków: w roku świetlanym jest o ponad 200 (!) wypadków więcej niż rok temu. Spadła liczba zabitych z 176 do 158, ale UWAGA - to dane dotyczące śmierci na miejscu zdarzenia. Co było później nie wiadomo, a liczba rannych w świetlanym wrześniu 2007 była o ok. 500 większa niż rok wcześniej! W sumie więc porażka.

Co to ma do ochrony środowiska? Ano ma. Bo każde 100 km przejechane na zapalonych światłach to wzrost spalania paliwa o 0,5-0,7 l. Może niewiele, ale pomnożone przez liczbę samochodów, miliony przejeżdżanych kilometrów daje gigantyczną emisję spalin i wszelakich trucizn. Czemu więc nikt nie protestuje przeciwko antyekologicznemu, a jednocześnie nieskutecznemu przepisowi? Bo łatwiej pokazać się w kamerze "broniąc" Doliny Rospudy? A mam wrażenie, że bzdurne włączanie świateł i wzrost emisji spalin jest stokroć gorszy niż budowa obwodnicy Augustowa...

Podobne absurdy można mnożyć. Mamy mieć za kilka lat obowiązek używania tylko energooszczędnych żarówek - zmniejszajmy zużycie prądu - tak chce UE. Ale czemu nikt nie powie prawdy o tym jak uciążliwa jest produkcja takich żarówek i ile kłopotów wiąże się z ich utylizacją. Być może niewarta jest skórka wyprawki. Ale modne jest opowiadanie o sukcesie w ochronie środowiska.

Inny życiowy przykład. Ostatnio przeczytałem, że UE jest zaniepokojona... zbyt tanim gazem w Polsce. Bo PGNiG miesza drogi gaz rosyjski z tańszym wydobywanym w Polsce i taka mieszanka uniemożliwia konkurencję obcym sprzedawcom. Moim zdaniem osobę, która taki tekst z siebie wydobyła należy napiętnować za działanie na szkodę środowiska naturalnego. Czemu? Kilka lat temu, gdy gaz z Rosji też był tani w większości polskich uzdrowisk (lub miast z aspiracjami) wprowadzano zachęty do montowania ekologicznego ogrzewania - a lepszy gaz niż węgiel... W mojej Gdyni było tak samo. I na pewien moment - jakieś 2 lata - zimowe wieczory nie oznaczały zawiesiny smolistego dymu. A potem gaz zaczął drożeć.

Nikt sobie nic z tego nie robił, bo klienci płacili grzecznie rachunki. Do czasu. Od ok. 3 lat wróciły "cudowne piece na wszystko", na śmieci, plastiki, stare buty. Wraz z piecami wrócił smród. "Ekologiczny (ale drogi) gaz" przegrał ze smogiem. Nikt nie pomyśli o uldze za ogrzewanie ekologiczne, a urzędnik z Brukseli bełkocze o zbyt tanim gazie w Polsce. Za kilka lat gaz w Polsce będzie odpowiednio drogi, pensje jeszcze nie będą europejskie, a debatować będziemy o katastrofie ekologicznej i chorobach z niej wynikających. I nikt nie pojmie, że winę za zanieczyszczenie i choroby ponosi biurokrata bredzący o zbyt tanim gazie.

Inny przykład. Od lat istnieje moda na elektrownie wiatrowe. Piękna moda, ale... Jeden z moich znajomych właściciel 2 wiatraków na Kaszubach kiedyś z dumą pokazywał swoje - jak to mówił - "źródła dochodów". I tylko na koniec westchnął i stwierdził, "ale wiesz, coś z tym jest nie tak - żadnych robaków, owadów,mrówek w pobliżu wiatraków nie ma. A one chyba wyczuwają co złe." Poniedziałkowa Gazeta Wyborcza napisała o wiatrakach nieco inaczej - oddała głos specjalistom. I okazało się, że ani to opłacalne, ani ekologiczne, ani bezpieczne. Ale modne! I wtedy przypomniałem sobie o mrówkach i robakach z Kaszub. One wiedziały wcześniej... No i nie wiedziały jaka jest moda...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Znalazłam coś jeszcze na temat "wymysłów ekologów":

http://www.pracownia.org.pl/dz/index.php?d=archiwalne&e=arty uly&id=244&nr=105&rok=2007

"New York Times" - duński naukowiec ukarany. Rok temu pisałam w DŻ o książce duńskiego naukowca Bjorna Lomborga pt. "Sceptyczny ekolog". Książka ta wywołała wiele komentarzy, gdyż jej autor twierdził, że wszystkie problemy ekologiczne, począwszy od globalnego ocieplenia, poprzez wycinkę lasów, wymieranie gatunków, a na zatruwaniu rzek i oceanów kończąc, są jedynie wymysłem ekologicznych aktywistów.
Po licznych krytycznych komentarzach naukowców i specjalistów wobec tez Lomborga, Duńska Agencja Naukowa potępiła go za "naukową nieuczciwość", argumentując, że jego publikacja "jasno zaprzecza standardom rzetelnej naukowej praktyki", czyli, mówiąc krótko, jest jednostronna.
Duński Komitet do spraw Naukowej Nierzetelności (Danish Committee on Scietific Dishonesty), przeprowadził sześciomiesięczne badania, po tym, jak kilku naukowców złożyło oficjalne skargi do komisji. Lomborg zaprzecza tym zarzutom i nadal pozostaje na stanowisku dyrektora Duńskiego Instytutu ds. Badań nad Środowiskiem Naturalnym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja jestem za tym, by przede wszystkim nie utrudniać ludziom życia - np w małej knajpce - gdzie dostaje ekologiczny kubek na herbatkę, ekologiczny patyczek i cytrynkę w kubeczku. Zamiast dostać to samo w szklance i z łyżeczką, oraz z pokrojonym plasterkiem. W naczyniach - które się myje, a nie w kubkach i z jakimiś dodatkami, ktore sie wyrzuca.
Kolejny przykład - Mac Donald. Koniecznie drewniany patyczek zamiast plastikowej łyżeczki. Za to na tacy kartka papieru z reklamą jakiegoś burgera, która za kazdym razem po jedzeniu ląduje z innymi pudełkami i papierami w śmietniku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Posiłkuję się listą złotych myśli Jadwigi - ale odpowiedź jest skierowana do szerszego grona :)

Ad 1. śmiech to zdrowie – powodzenia
Ad 2. racja
Ad 3. Powiedziałabym, że jak na służbę zdrowia to prezentujesz osobliwe poglądy. Oczywiście, pod względem fizjologii człowiek jest zwierzęciem, a zatem także częścią otaczającej nas natury podlega prawom doboru naturalnego itp. Jednak od zwierząt odróżnia nas świadomość i zdolność odróżniania dobra i zła. Może nie mamy wpływu na rozwój epidemii AIDS w Afryce, ale stwierdzenie „i bardzo dobrze” jakoś mi nie licuje.
Ad 4 i 5. Rozumiem, że akurat w kwestii ekologii masz konserwatywne poglądy („wszystko to bzdury wymyślone przez ekologów”). To jednak nie jest powód do wydawania niesprawiedliwych osądów.
Ad 6. W przypadku starych odmian jabłoni – nauczyliśmy się na błędach. Też kiedyś byli tacy, co uważali, że rodzime to obciach i lepsze są zachodnie. Czas zweryfikował opinie. Obecnie zagrożonych wyginięciem jest kilkadziesiąt gatunków kręgowców na całym świecie. Odtwarzanie ich nie będzie takie łatwe jak odtwarzanie szarej renety.

Podsumowując - zagrożenia, jakie stwarzają zmiany klimatu i skutki ludzkiej działalności są niestety obiektywnym faktem. Nie pozostaje nam nic innego jak uczyć młodzież (i siebie samych) proekologicznych zachowań.
Dlatego uważam, że to jest zwyczajnie szkodliwe - rozpowszechniać opinie typu „ochrona środowiska to bzdury wymyślone przez ekologów” (najlepiej jeszcze „ekologów, którzy robią na tym biznes”).

Jeszcze Stefania: "Jedno jest pewne - podlegamy manipulacji różnych grup interesu." - to prawda, która dotyczy różnych dziedzin współczesnego życia. Dlatego dobrze jest samemu analizować fakty i argumenty róznych stron, a nie bezmyślnie powtarzać slogany zmanipulowane przez tylko jedną stronę. Np. takie "Od pewnego czasu w dobrym tonie jest opowiadanie o zagrożeniach przyrody, o efekcie cieplarnianym i wszystkim co ekologiczne."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ha! "Ekologiczna poprawność polityczna" nie zna granic.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Part
patrz, niby takie proste, a dla niektórych niepojęte:D
dziekuję za wyjaśnienie;]

a w ogóle to zgadzam się z Jadwigą, o:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.11.2007 10:17

+- masz całkowitą rację.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.11.2007 09:18

Jadwigo, nie sadze, zeby sie ktos oburzyl na Twoja wypowiedz. Ja punkt 4 rozszerzylbym o pewien drobiazg. Ekolodzy na swoje akcje dywersyjne lataja samolotami. A te - jak wiadomo - w ciagu godziny lotu produkuja (srednio) 30 ton CO2. Ale im to nie przeszkadza. Bo samolot to szybki, wygodny i srodek transportu. :) Czy ktos widzial ekologa, ktory sie lancuchem przypial do samolotu?

Jedynie z punktem 2 (i pewna teza zawarta w artykule) mam problem. Elektrownie wiatrowe maja dosc solodne fundamenty wkopane gleboko w ziemie. A wiatrak - jak to wiatrak - oprocz energii produkuje tez drgania, ktore sie rozchodza po gruncie. Dla nas nieodczuwalne. Dla robali - i owszem. Czy ktos chcialby mieszkac w miejscu, gdzie podloga mu drga z duza czestotliwoscia a drgania siegaja 1 cm (to tak w przeliczeniu rozmiarow na wieksze robaki - ludzi)?

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. Nic mnie tak nie smieszy jak faceci wiszący na drzewach czy egzaltowane panienki przykute łańcuchami do plotu.
2. Robactwo wszelkie jest przejawem życia na elementarnym poziomie. Kiedy ginie - jest to znak, że w okolicy zaczyna ginac zycie.
3. Przyroda usiłuje jak zawsze radzić sobie w walce z czlowiekiem - wirusy mutują, bakrerie sie uodparniaja na antybiotyki i ludnośc tepiona jest okresowo jak nie przez tyfus i cholere, to przez AIDS, a ostatnio - nieuleczalna postac grużlicy. I bardzo dobrze. Przyroda usiłuje zachowac równowagę (bez pobierania pensji)
4. Organizacje "ekologiczne" zuzywaja tyle papieru(propaganda) , plastiku (sprzęt, pampersy dla "przykutych" itp) oraz benzyny (przemieszczanie się na lądzie i morzu)na swoja działalność, że ich likwidacja ograniczyłaby znacznie dewastacje środowiska.
5. Glownym motorem działania "zielonych" jest zwykły, dobry interes.
6. Nic tak nie psuje środowiska jak interwencja w jego regulację - najprostsze przykłady z naszego podwórka - najpierw wyniszczenie a teraz na olaboga odtwarzanie starych gatunków jabłek czy krów rasy polskiej. itp.itd.
Jezeli sie ktoś oburzy na powyższa wypowiedź - jego sprawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Jedno jest pewne - podlegamy manipulacji różnych grup interesu.

Rzetelnych, obiektywnych informacji wciąż zbyt mało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

trochę nie wiem co maja robaki do wiatraków;]
ale ten, nie znam się;D

sama idea wątpienia w to co na hurra zapodają media, jest słuszna, bo po co brac tak wszystko na wiare, skoro wiadomo, że to i tak marketing i manipulacja:)

ale ja na światłach jeżdżę, i z tego co wiem, to cąły rok jest taki obowiązek, nawet latem, bo zaiste, wiele miałam przypadków, że dziękowałam Bogu, że ktoś wyjeżdżający mi zza krzkaów czy inneg węgła miał włącozne światła i mogłam go ujrzeć wcześniej, zanim wyjechałam z podporządkowanej uliczki.
Nawet w pełnym słońcu auto bez świateł może być nie zauważone a często bywają sytuacje, gdzie liczą się te ułamki sekund.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.