Facebook Google+ Twitter

Ekonomia a logika. Czy jest tu jakiś związek?

Mam nieodparte wrażenie, że przestaję rozumieć otaczającą mnie rzeczywistość ekonomiczną. Wiem, że wygłaszając na wstępie takie stwierdzenie daję od razu, niemal na tacy, żer dla nieprzychylnych mi komentatorów. Ale co tam. Niech sobie chłopaki użyją.

I przechodzimy do kwestii ekonomicznych. Na początek mały wątek historyczny. Chciałbym dzisiejszym studentom wyjaśnić, że w zamierzchłych czasach PRL, chcąc otrzymać tytuł magistra czy tylko inżyniera (nieważne w jakiej specjalności), należało zaliczyć obowiązkowo przedmiot zwany ekonomią. A dziedzina ta była tradycyjnie podzielona na dwie działki: ekonomię kapitalizmu i ekonomię socjalistyczną.

Z wielkim wstydem muszę się przyznać, że tak jak nie miałem żadnych problemów z ekonomią kapitalizmu, tak tej socjalistycznej ani w ząb nie mogłem zrozumieć. Zaliczyłem to cholerstwo poprzez pamięciowe wykucie dziwnych reguł. Zaliczyłem, zapiłem i zapomniałem. Słynne studenckie trzy zet. Muszę jeszcze dodatkowo przyznać się, że w czasach pobierania nauki bardzo lubiłem logikę i matematykę. Może dlatego, że w tych dziedzinach jeśli znało się obowiązującą zasadę, to rzeczywistość musiała się do tej zasady stosować.

Po upływie wielu lat w Polsce nastał w 1989 roku upragniony przez Polaków kapitalizm. Nie powiem, że fakt ten nadmiernie mnie ucieszył, ale liczyłem na to, że przynajmniej będę rozumiał otaczającą mnie rzeczywistość ekonomiczną. No i co? Liczyłem, liczyłem i przeliczyłem się. Jakoś dzisiejszy kapitalizm nie przystaje do klarownych zasad ekonomicznych, jakie mi do głowy wciśnięto.

Mam co najmniej dwie rzeczy, które mi tu zupełnie nie pasują do wizerunku. Rzecz pierwsza, którą już opisywałem w poprzednich artykułach, to jakiś wariacki styl, polegający na tym, że cały świat żyje na kredyt. Wszyscy pożyczają sobie nawzajem, tylko nikt nie płaci. I tu, cały czas zadaję sobie pytanie - kto w końcu za to zapłaci? Jest to kompletna nielogiczność, nie mająca nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, a takich rzeczy po prostu się boję. Nie chciałbym, aby spadło to, na przykład na niewinne głowy moich wnuków.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Panie Juliuszu.
Poruszył Pan bardzo złożone zagadnienie.
Związek między ekonomią, a logiką niewątpliwie istnieje choćby dlatego, że pojęcie ekonomia wynika z przeświadczenia, że żeby coś ogarnąć to trzeba to wziąć na logikę...:)
Słusznie minione czasy socjalizmu nawet naukę o rynku upolityczniały. Nazwa tego przedmiotu, z którym się Pan rozprawił w ramach trzech "zet" brzmiała "ekonomia polityczna socjalizmu".
Naturalnym jest Pańskie zdziwienie faktem nieprzejrzystości reguł ekonomii niesocjalistycznej.
Ową nieklarowność można tłumaczyć trywialnym przysłowiem o łowieniu w mętnej wodzie, banalną cechą ludzką, jaką jest bezmyślna chciwość, czy wreszcie polityką, która oficjalnie nie jest przywoływana w bilansach, ofertach, negocjacjach czy rozliczeniach ale jest tam obecna.
Zgadzam się z Arturem Wojnowskim, że próba wywiedzenia prostej zależności kursów euro i złotówki ne ma sensu.
To tak jak z tłumaczeniem pojęcia ekstradycji w "Misiu". Jak nam zabiorą furę to muszą oddać samolot.
Sytuacja w Grecji skupia niejako i politykę i głupią chciwość i mętną wodę i przeciwstawia te czynniki giełdom, bankom, bańce spekulacyjnej itp.
Jeśli niemiecki bank finansował Greków kupując greckie obligacje w celu iżby owi Grecy kupili coś od Francuzów, gdyż zakładał, że Grecja tkwiąc w strefie Euro jest w rodzinie Eurobanku, a teraz Grecja nie wykupuje swoich obligacji i mówi "Misiem" nie mamy Pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobi to zaczyna się jazda bez trzymanki...:)
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Końcówka tekstu godna mistrza, który tak naprawdę mógłby napisać odpowiedzi na te pytania, bo je w większości zna.
Obecny kryzys finansowy ma głębokie korzenie i nie jedną przyczynę ekonomiczną, natomiast wynika z pazerności i chciwości ludzkiej. Te mechanizmy doskonale uwidoczniły się u nas po zapoczątkowaniu zmian w 1989 roku. Wtedy zaczął się wyścig we wzajemnym "wyślizgiwaniu się" w podziale łupów. Cwaniactwo, spryt i kombinatorstwo. W tym byliśmy dobrzy od wieków żyjąc w poczuciu, że państwo jest nie nasze, tylko ICH. Nieważne zaborców, czy tak jak po 1945 roku nasze-nienasze. Bez umiaru "prywatyzowaliśmy" wszystko co się dało, a do "kurnika" wpuszczaliśmy lisa, który niósł nam pomoc w postaci "nowoczesnych maszyn" i know how. Dawano nam pieniądze, które z łatwością odzyskiwano poprzez zatrudnianie wysokiej klasy "specjalistów", którzy chętnie przyjeżdżali do Polski uczyć nas kapitalizmu.

Niewiele mówiono o reprywatyzacji spychając sprytnie ten problem na dalszy plan, bo teraz robimy inne "ważniejsze rzeczy". To samo robiliśmy z dużymi reformami. Zrobiono najważniejszą tzw. balcerowiczowską, która jak dziś wiemy, posłużyła do transferowania zysków z Polski poza jej granice. Natomiast emerytalna, ochrona zdrowia i edukacja leżały odłogiem. Jeden rząd coś tam zamarkował, że robi, a drugi zaraz wziął się za demontaż budowli poprzedników. I tak dotrwaliśmy do roku 2012 nie robiąc ze spraw zasadniczych NIC.

Można mnie również nazwać ignorantem finansowym i ekonomicznym, ale takie są fakty. Niech ktoś pokaże mi PRYWATNĄ firmę funkcjonującą na zasadach balcerowiczowskiej gospodarki.

Te same ludzkie cechy, jak chciwość i pazerność rozwalały również gospodarkę światową. Największą zasługę w tym miała ekipa Nixona, która w 1971 roku uruchomiła nadmuchiwanie światowego balona finansowego. 15 sierpnia 1971, prezydent Nixon jednostronnie zlikwidował zewnętrzną wymienność dolara na złoto. I zaczęło się...

Grecja jest pokłosiem otworzenia tej puszki Pandory. Jest i dalej będzie cynicznie wykorzystywana do matactw finansistów. Do tego musiało dojść, skoro "wybitni" ekonomiści nie stosują się do podstawowych zasad, tylko wymyślają inne, które pozwolą nabić w butelkę miliardy ludzi.

Największą "golarką finansową" do strzyżenia ludzi z pieniędzy są giełdy, z GPW włącznie. Ten wymysł to majstersztyk geniuszu ludzkiego opierającego się na odwiecznym ludzkim marzeniu "jak dużo zarobić, nic pożytecznego nie robiąc".

Komentarz został ukrytyrozwiń
juliusz Bortkiewicz
  • juliusz Bortkiewicz
  • 29.05.2012 08:07

Panie Grzegorzu dziękuję za rzeczowy komentarz. Szczególnie cenną dla mnie jest fraza "opiera się na sztucznie podtrzymywanych schematach finansowania się wszystkich nawzajem (z największą korzyścią dla USA, gdzie to wszystko wymyślono w latach 1974-85) na skalę globalną" przyznam się, ze po jej rozwinięciu odpowiedziałem sobie na wiele pytań.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaciekawił mnie ten artykuł, Pana twórczość i jej deklaracja programowa. Chociaż z tym Marksem to moim zdaniem pewna przesada. Miał on owszem parę nader trafnych spostrzeżeń, ale co do przewidywań i recept pomylił się w zbyt wielu sprawach, Wyzywać od komuchów czy ubeków nikogo, a tym bardziej z powodu poważnych wątpliwości co do obecnie panującego nowego ustroju (jak go nazwać?) nie mam najmniejszego zamiaru. Ad rem. Kapitalizm miał w swoich dziejach dwie epoki: produkcyjno-fizjokratyczną i trwającą od niedawna spekulacyjno-bankierską (względnie nawet banksterską, ale mam pewne zastrzeżenia co do określenia). No więc były sobie gospodarki kapitalistyczne oparte na zdobywaniu pieniędzy dzięki sprzedaży rzeczywiście dostarczonych towarów oraz wykonanych usług. Cała reszta tzn. giłeda, banki i towarzystw ubezpieczeniowe spełniały rolę służebną, a ich obroty były marginesem obrotów przemysłu, rolnictwa, handlu oraz transportu. Bardzo powoli, a potem (począwszy od okresu wstrząsów naftowych) coraz szybciej zaczęło się to zamieniać w gospodarkę kredytowo-spekulacyjną na drodze emisji kredytowej, emisji monetarnej i piramid finansowych. Do tego doszło zjawisko konwergencji czyli wzajemnego upodobnienia się Wschodu i Zachodu, opisane proroczo przez niejakiego Walta Rostowa. W wyniku kapitalizm współczesny jest nie tylko w znacznej mierze socjalistyczny, ale na dodatek opiera się na sztucznie podtrzymywanych schematach finansowania się wszystkich nawzajem (z największą korzyścią dla USA, gdzie to wszystko wymyślono w latach 1974-85) na skalę globalną. To tak w wielkim skrócie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z wielkim smutkiem muszę przyznać całkowitą rację Panom: Wojnowskiemu, Chorążewiczowi, Kosaczowi i z pewnością wielu innym podzielającym Wasze poglądy. Ja też podpisuję się pod nimi. Oczywiście, ze pisząc o "balowaniu" Greków miałem na mysli efekt globalny bez wnikania które grupy społeczne w Grecji balowały najmocniej. Panie Ryszardzie. Wiem dobrze jak Polacy potrafią dobrze pracować za granicą. Sam byłem przez dobrych parę lat gastarbeiterem w USA i GB, tylko nie rozumiem dlaczego moja ojczyzna nie umie stworzyć warunków do takiej solidnej pracy tu na miejscu. Przyznając Panowie Wam wszystkim rację, załuję bardzo, że macie rację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Juliusz Bortkiewicz

/To zadam teraz zasadnicze pytanie - kto w końcu tu balował przez ostatnie lata, Grecy czy Polacy?/

Nie znajdzie Pan odpowiedzi na to pytanie porównując kursy walut. Nie jest to bowiem liczenie we wspólnym mianowniku.

Czym innym jest wpływ Grecji na kurs całej strefy EURO z Niemcami i Francją, do walut potęg gospodarczych, a czym innym wynikający z problemów strefy EURO wpływ na kurs złotego do EURO.

Proszę spojrzeć na kursy GBP/EUR i USD/EUR:
http://stooq.pl/q/?s=gbpeur
http://stooq.pl/q/?s=usdeur

Te waluty zyskiwały do EURO.
Złoty tracił.

Polacy nie żyli być może bardziej ponad stan, niż Grecy, ale ponad stan żyli i żyją. To prawda.

A propos Grecji jeszcze.
Polecam historię gospodarczo-polityczną Grecji ostatnich dwóch wieków.
Historia, jak w porzekadle, zatacza koło. Niemal idealnie.

"Balowanie" Greków to kolejny mit. W tym sensie, że nie "balowali" wszyscy, tylko strefa budżetowa, rozdęta do absurdalnych granic. Skorumpowana i bez skrupułów. Przekupiona również za pieniądze z zagranicy. Z parlamentarzystami włącznie.
Takim samym mitem jest "lenistwo" Greków i tym podobne ogólniki.

Do Greków jako Narodu można mieć pretensje, że tak dali się ogłupić własnym politykom. Szczególnie wstępując do strefy EURO na zabójczych dla gospodarki warunkach.
I to jest przestroga dla nas.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Juluszu, nie chodzi o to aby ciężko pracować, ale aby mądrze i wydajnie pracować. Amerykanie, Angole, Niemcy, Japończycy itp to kultury pracy i tam żana praca nie hańbi, jest dobrze zorganizowana i dobrze płatna. Nie tak znowu dawno w PRLu obowiązywały dwie "madrości" życiowe a mianowicie: Czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy, a druga to Zastaw się a postaw się. Czy Pan myśli że w ciagu 20 lat tzw kapitalizmu bez żadnych głebokich korzeni można zmienić społeczeństwo. Dlatego też kto ma trochę odwagi to zmyka na zachód. Jeżli uczciwie pracuje to na pewno szybko dorobi się domu, mieszkania, samochodu i jeszcze odłoży grosz na cięższe czasy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Benedykcie. Dzięki za uświadomienie biednemu żołnierzowi odwiecznych praw ekonomicznych. Nie mniej, nie wyjaśnia to obecnych relacji złotówki z euro. O ogólnoświatowym zadłużaniu się nie wspomnę. Czy mam rozumieć, ze w odróżnieniu od Niemców, Angoli, Japońców i innych Chińczykow Polacy nie wydajnie pracują? Trochę obserwowałem (uczestnicząco) pracę Polaków w USA i Anglii i powiem Panu, że aż sie serce radowało, oni tam nas nawet chwalili za pracowitość.
Panie Andrzeju. Tego właśnie się boję. Kombinacji ekonomistów. Od Balcerowicza poczynając na Rostowskim kończąc. W prostej zasadzie popytu i podaży, którą przytoczył Pan Benedykt nie uwzględniono destrukcyjnych umiejętnosci naszych speców od psucia gospodarki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Benedykt Present
  • Benedykt Present
  • 17.05.2012 10:05

Podpuścił mnie Pan. Kapitalizm to obiegowe i trywialne określenie na odwieczne prawa popytu i podaży. Nie ma ekonomii socjalistycznej czy kapitalistycznej - z pustego wszak ni Salomon nie naleje! Nauką i pracą narody się bogacą; Fenicjanie (rozumie Pan?..) wzbogacili się na handlu i pożyczkach kapitałowych, ale oni mieli do tego odwagę i smykałkę. Napoleon Buonaparte powiedział w Schoenbrunn "Oni potrafią się tylko bić" i ja teraz muszę to Panu z zażenowaniem przypomnieć. Niemcy zawsze dają sobie radę, Anglicy, Szwajcarzy, Japończycy - też. Co te narody łączy? Proszę indukować samemu - zagadka nietrudna. Ostatnio donoszą o sukcesach gospodarki chińskiej, a tam Jehowych przecież prześladują... Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.