Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11490 miejsce

Ekskluzywny wywiad z Davidem Gilmourem

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-08-29 22:05

David Gilmour i jego żona, Polly Samson spotkali się w kameralnym gronie z dziennikarzami „Dziennika Bałtyckiego”, „Gazety Krakowskiej” i „Dziennika Zachodniego” oraz Piotrem Kaczkowskim z radiowej „Trójki”. Byli w doskonałym nastroju.

fot. Grzegorz Mehring - Miło tu być - powiedział David Gilmour na wstępie. - To trochę jak szok. Właśnie byliśmy na wakacjach. Przez dwa tygodnie bawiliśmy się z dziećmi na plaży i wyjechaliśmy do Gdańska dziś rano. Nagle musiałem sobie przypomnieć, że jestem muzykiem (śmiech ).

- Czy możesz nam coś powiedzieć o Castellorizon (utwór o takim tytule rozpoczyna płytę „On An Island” - przyp. red.
- To grecka wyspa, blisko tureckiego wybrzeża. Jest odcięta od świata. Jedzenie i woda muszą tam być dowożone z Turcji. To taki maleńki relikt takiego życia, jakie było kiedyś. Mieszka na niej ok. 100 osób. Fantastyczne, małe miejsce, bardzo dzikie.

- „On An Island” to bardzo sielankowa, ciepła płyta. Twoje wcześniejsze płyty nie były tak optymistyczne. Czy oznacza to, że twoje życie zmieniło się w ciągu ostatnich lat? Jesteś szczęśliwy?
- Tak, jesteśmy z Polly szczęśliwi. Ten album ma pełną spokoju wymowę, ale jeżeli spojrzeć głębiej, to nie jest płyta tylko o szczęściu, jest w nim więcej głębszych myśli. .
Polly: - To szczęście mieszane ze smutkiem.

- „On An Island” na całym świecie, w tym również w Polsce sprzedała się znakomicie. Przeczuwałeś, że to będzie aż taki sukces, czułeś, że właśnie takiej muzyki ludzie chcą dziś słuchać?
- Nie o tym myślałem, gdy nagrywaliśmy tę płytę. Chcieliśmy po prostu nagrać najlepszy album, jak tylko można. Zależało mi bardziej na nastroju, klimacie. W innym wypadku nagralibyśmy pewnie zupełnie inną płytę. Mówiąc szczerze, tworzyliśmy z Polly tylko dla siebie, by ucieszyć sami siebie. Sztuka to samolubna rzecz, musi być dla tego, kto ją tworzy, musi być czymś, co wypływa z artysty. A fakt, że innym się podoba, to bonus. Jeśli celem twórcy jest tylko zadowolić innych ludzi, przestaje to być sztuką.

- Na „On An Island” Polly śpiewa, a nawet gra na fortepianie. Musiałeś ją do tego namawiać?
- Polly śpiewa w piosence „Smile”. To był pierwszy raz w jej życiu, gdy śpiewała do mikrofonu. Musiała najpierw wypić całkiem sporo wina (śmiech). Ja tylko włączyłem nagrywanie, wyszedłem z pokoju i zamknąłem drzwi. A ona zaśpiewała. Była taka przerażona… A teraz trudno mi ją powstrzymać (śmiech )

- Jak pracowało ci się z polskimi muzykami, Leszkiem Możdżerem i Zbigniewem Preisnerem.?
- Praca z nimi była fantastycznym doświadczeniem, z pewnością będę jeszcze z nimi pracować. Są kolegami z pracy i przyjaciółmi.

- Echoes, Arnold Layne, Fat Old Sun, Wot's The Deal... Podczas tej trasy koncertowej zaskakujesz fanów utworami z wczesnych lat działalności Pink Floyd, a nawet z solowych płyt Barretta. Co skłoniło cię do sięgnięcia po te piosenki?
- To, jak się zmieniłem. Nie chciałem się czuć znudzony utworami, które grałem już tyle razy. Zdaję sobie sprawę, że mało kto się ich spodziewał. Chciałem sprawić radość sobie i zespołowi.

- Włączając do repertuaru utwory Syda Barretta zapewne nie spodziewałeś się, że podczas tej trasy koncertowej nabiorą one szczególnego znaczenia. Zamierzasz w jakiś szczególny sposób uczcić pamięć Syda?
- Upamiętniam Syda, jego odejście, podczas każdego koncertu, który gramy. Czy jest koniczne, by zrobić coś jeszcze – tego nie jestem pewien.

- Dlaczego nie grasz utworów ze swoich dwóch wcześniejszych solowych płyt?
- Słucham tych płyt, patrzę na nie z perspektywy czasu i teraz nie podobają mi się tak bardzo. Wybieram repertuar, w którym się dobrze czuję, a o tamtych piosenkach nie myślę w konstruktywny sposób.

- Gdy piszesz teksty, komponujesz, najpierw widzisz czy słyszysz muzykę?
- Najpierw słyszę, ale wiele rzeczy ma swoje wizualne odwołania. Ale raczej jest tak, że muzyka wypływa z gitary, z fortepianu.

- W Gdańsku są z wami dzieci.
- Tak, dwoje, Joe i Gabriel, mają 11 i 9 lat.

- Czy któreś z dzieci odziedziczyło po tobie talent muzyczny?
- Tak, są utalentowane. Co z tym zrobią, to się jeszcze okaże.

- Co robisz, kiedy nie musisz iść do swojego małego studia, nie nagrywasz, nie pracujesz? Jak wygląda twój dzień?
- Praca to 95 procent mojego życia… A poza tym po prostu tak jak wy, mieszkam w domu, zaprowadzam dzieci do szkoły, przygotowuję śniadanie, robię zwyczajne rzeczy. Nie ma w tym żadnej tajemnicy.

Marlena Klepacz, Bogusław Kaczmarek

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

hehe... ekskluzywny wywiad :):):) kilka krotkich, plytkich pytan... wywiad przeprowadzony przez bogusia sprężynkę :DD buhahaha. od kiedy dyrektorzy marketingu przeprowadzaja wywiady?

zeby nadac troche konstruktywnosci tej krytyce, to zapytam: jak dlugo przygotowywaliscie sie do tego wywiadu, ile wiecie o tym muzyku? skad czelnosc nazywac wywiad ekskluzywnym??

wyrazy wspolczucia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozmawiałem z Leszkiem Możdżerem i nie był jakoś szczególnie zachwycony pracą z Gilmourem - miałem nawet wrażenie, że był nieco zawiedziony. Ale cóż, Gilmour i tak jest wielki :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.