
Generał Gromosław Czempiński uważa, że wczorajszy atak na polski patrol był pewnego rodzaju testem lojalności afgańskich żołnierzy wobec Polaków. Zdaniem Czempińskiego nie można wykluczyć, że afgańscy żołnierze współpracowali z talibami.
Ekspert od spraw terroryzmu Krzysztof Liedel z Collegium Civitas uważa, że wczorajszy atak dowodzi, iż talibowie wykorzystują przewagę liczebną i element zaskoczenia. To, zdaniem eksperta, wskazuje, że są coraz lepiej wyszkoleni i potrafią stworzyć skuteczną sieć informatorów.
Ministerstwo Obrony Narodowej rozważa wysłanie do Afganistanu dodatkowych żołnierzy z odwodu strategicznego.Decyzja może zapaść jeszcze dziś na posiedzeniu rządu. Żołnierze mają być gotowi do wyjazdu w ciągu dwóch tygodni od decyzji na wysłanie ich w rejon walk. Jak wyjaśnił wiceminister obrony narodowej Stanisław Komorowski - 200 żołnierzy stacjonujących w kraju można wysłać w każdej chwili do Afganistanu, o ile zajdzie taka potrzeba. - W tej chwili minister rozważa taką możliwość. Nie wykluczam, że podejmie taką decyzję - poinformował Komorowski
Dystrykt Adżiristan do niedawna był jednym z siedlisk talibów w prowincji Ghazni za którą odpowiadają polscy żołnierze. W połowie lipca - w wyniku operacji "Over the Top" - Polacy oczyścili teren z części rebeliantów. Mieszkańcy tego regionu otrzymali też pomoc humanitarną.
Co się stało?10 sierpnia rano w północno-zachodniej części prowincji Ghazni doszło do ataku na polskich żołnierzy.
Jak donosi serwis tvn24.pl Polacy - w sumie kilkunastu żołnierzy - szli w 60-osobowym pieszym patrolu. Szkolili afgańską armię i policjantów. Wówczas zostali zaatakowani. Starcie trwało blisko sześć godzin. Na miejsce natychmiast wysłane zostały służby medyczne i siły szybkiego reagowania. Rannych zostało czterech polskich żołnierzy i kilkunastu Afgańczyków. Jeden z polskich żołnierzy zaginął w ramach " prowadzonej w dystrykcie operacji pod kryptonimem Over the Top" - czytamy w komunikacie Dowództwa Operacyjnych Sił Zbrojnych - "Doszło do intensywnej wymiany ognia, w wyniku którego zostali ranni polscy żołnierze. W trakcie prowadzonych działań operacyjnych jeden z żołnierzy uznany został za zaginionego. Obecnie trwają poszukiwania, w których udział biorą żołnierze Polskich Sił Zadaniowych i Afgańskich Sił Bezpieczeństwa. Rodziny żołnierzy zostały powiadomione o zdarzeniu".
Dystrykt Adżiristan, w którym miało dojść do zdarzenia, do niedawna był jednym z siedlisk talibów w prowincji Ghazni za którą odpowiadają polscy żołnierze. W połowie lipca - właśnie w wyniku operacji "Over the Top" - Polacy oczyścili teren z części rebeliantów. Mieszkańcy tego regionu otrzymali też pomoc humanitarną.
Generał Roman Polko podkreślił, że teren, w którym w Afganistanie zaginął polski żołnierz, jest bardzo trudny. Jak dodał, dopóki nie zostanie znaleziony, należy wierzyć, że żyje.
W ocenie byłego dowódcy GROM, polscy żołnierze wpadli w zasadzkę, w której przygotowanie mogła być zamieszana miejscowa ludność. Zdaniem generała zastanawiające jest, że z kilkuosobowej grupy zaginął akurat dowódca. Jak podkreślił, talibowie są często świetnie poinformowani o tym, co dzieje się w bazach wojskowych.
Generał Roman Polko zaznaczył, że w takiej sytuacji dowódca powinien być szczególnie chroniony przez swoich podwładnych. Jak dodał, mogło dojść do tego, że w ferworze walki, dowódca wziął ciężar walk na siebie, by chronić żołnierzy.
Były szef GROM wyraził nadzieję, że grupy poszukiwawcze prowadzą teraz intensywne działania z użyciem śmigłowców, by Polaka odnaleźć.
W ocenie generała Polki, NATO nie ma spójnego planu walki z islamskimi ekstremistami w Afganistanie. Żołnierze poszczególnych kontyngentów działają jedynie bowiem w obrębie swojej własnej strefy.