Facebook Google+ Twitter

Ekspert komisji państwowej: Błędy załogi przesądziły o katastrofie tupolewa

Nie ma dnia bez katastrofy smoleńskiej. Temat katastrofy, rozhuśtany do niebywałych granic przez Jarosława Kaczyńskiego, nie zniknie z naszych uszu, dopóki prezes będzie w polityce. Mimo że eksperci podkreślają: "nie ma dowodów na wybuchy" i "wykluczamy jednoznacznie zamach".

Dopóki prezes będzie w polityce, dopóty katastrofa smoleńska będzie powracać jak bumerang do mediów i uszu Polaków, w najgorszym jej wydaniu.

We wtorek, wprawdzie nie prezes Jarosław Kaczyński, a członek komisji państwowej ministra Millera, Maciej Lasek odkrył w Radiu Zet znaną już rewelację, że piloci Tu-154M rozbitego w lesie pod Smoleńskiem, byli ciemni jak tabaka w rogu. Nie umieli nawet, według niego, "wykonać poprawnie procedury odejścia na drugi krąg". Ekspert wskazuje, że piloci nie tylko nie mieli odpowiednich uprawnień do pilotowania prezydenckiego samolotu, ale i w czasie lądowania popełnili wiele błędów.

Maciej Lasek powtarza również i to, że niedoszkolona załoga, "fałszowała dokumenty, mówiące, jakie minima posiada, mówiące o tym, czy zostało wykonane sprawdzenie umiejętności pilotażowych".

Wreszcie ekspert oskarża. "To koledzy z wojska jako pierwsi wskazali, że ta załoga nie miała prawa do takich minimów". I podkreśla - tylko technik pokładowy miał prawidłowo nadane i ważne uprawnienia lotnicze. "Wszystkie inne, zgodnie z przepisami wojskowymi, były nieważne" - stwierdził w wywiadzie dla Radia ZET, Maciej Lasek. Jego zdaniem - z formalnego punktu widzenia – członkowie załogi "nie powinni znaleźć się w tym samolocie", ponieważ nie mieli ważnych uprawnień dopuszczających do wykonania tego lotu.

Według Macieja Laska - członka komisji ministra Millera - seria błędów w wyszkoleniu i błędów popełnionych w trakcie lotu, odwracanie uwagi załogi od czynności i nieracjonalna decyzja o lądowaniu na lotnisku, na którym warunki atmosferyczne były pięciokrotnie niższe od normalnych, a widzialność pięciokrotnie niższa niż minimum dopuszczalnych możliwości lądowania na tym lotnisku, to wystarczające przyczyny tragicznego końca tego lotu.

Gazeta.pl przypomina, że w raporcie komisji państwowej zawarto stwierdzenie poparte dowodami: "błędy załogi przesądziły o katastrofie". Doprowadziły do tego, że odejście na drugi krąg zostało zainicjowane zbyt późno, niewłaściwie i w efekcie doprowadziło do "zejścia na małą wysokość, zderzenia z pierwszymi przeszkodami terenowymi wcześniej niż brzoza, które są udokumentowane w naszym raporcie".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (34):

Sortuj komentarze:

puchacz
  • puchacz
  • 28.04.2012 13:24

ja nie rozumiem zginął prezydent średniego państwa itd sie wyjasnia moze i piloci też winni ale dlaczego w dwa lata po katastrofie nie ma kompleksowych wyroków nawet niektórzy powinni za przekrety czy ze szkoleniami itp siedzieć w celi .. a tu w środku europy nic,,,sprawe sie rozmydla i odpowiedzialność a PIS chciałby pewnie winnych znależć tylko u ruskich no .. słowem kabaret nam ufundowali politycy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Arkadiusz Gębka "Niezależność i jakość naukowa oraz profesorskość Panów Biniendy i Nowaczyka są co najmniej dyskusyjne"

Tylko że w nauce dyskusję prowadzi się za pomocą narzędzi matematycznych i fizycznych. A tak się jakoś dziwnie składa, ze żaden z krytyków symulacji Biniendy nie zadał sobie trudu, żeby takie narzędzia wykorzystać. Kilkunastu profesorów fizyki i mechaniki z czołowych polskich uczelni, którzy problem chcieli potraktowac poważnie i zorganizować konferencję naukową slużącą merytorycznej dyskusji na ten temat- po prostu zignorowano. Za to eksponuje się rewelacje pewnego instruktora kung-fu, który odkryl że prof. Binienda nie ma habilitacji (jakby naukowcom w USA była ona potrzebna :-))) i że brzoza nie jest miękkim drzewem, co osobiście sprawdzał siekierą....

Taki mamy poziom dyskusji i taką wiedzę naukową można wcisnąć czytelnikom niektórych gazet...

Które oczywiście nie napiszą o tym, że ten "nieuk" Binienda jest redaktorem naczelnym Journal of Aerospace Engineering, a kilka dni temu w czasie międzynarodowej konferencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Inżynierii Lądowej wygłosił jeden z czterech wykładów plenarnych i przewodniczył grupie tematycznej zajmującej się problematyką odporności materiałów używanych w lotnictwie na uderzenia i oddziaływania balistyczne.

Dlaczego właściwa reakcji załogi na komendę odchodzimy nie dała wyniku i Tupoew stracił sterowność? To jest dobre pytanie, na które raport Millera niestety nie odpowiada- wskazując na pancerną brzozę jako glowną przyczynę rozpadu samolotu na drobny mak. Skoro mamy brzozę, w którą jeszcze udało się wetknąć po fakcie (co pokazują zdjęcia) kawałki metalu, to po co szukać dalej?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ VERSAILLES

Niezależność i jakość naukowa oraz profesorskość Panów Biniendy i Nowaczyka są co najmniej dyskusyjne.
Bezdyskusyjna jest wysokość "wstrząsów" zarejestrowanych przez TAWS.
Jeśli coś "dzieje się" na wysokości o 80 m. niższej niż minimum i próg odejścia - nie ma mowy o argumencie: "Niesależni profesorowie w swioch badaniach symulacyjnych i precyzyjnych obliczeniach i analizach określili CO nie pozwoliło na ODEJŚCIE - dwa wybuchy,jeden niszczący skrzydło drugi kadłub."

@ konio
"Daj se siana"...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 26.04.2012 21:45

@VERSAILLES Merci pour votre conseil.

Komentarz został ukrytyrozwiń
konio
  • konio
  • 26.04.2012 21:42

Pan Gymbka jest jedno i drugie! Czyli głupi i cyniczny!

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ VERSAILLES

SRALISMASGALIS...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
VERSAILLES
  • VERSAILLES
  • 26.04.2012 21:00

@ Gębka - jesteś tak głupi czy cyniczny?
Niesależni profesorowie w swioch badaniach symulacyjnych i precyzyjnych obliczeniach i analizach określili CO nie pozwoliło na ODEJŚCIE - dwa wybuchy,jeden niszczący skrzydło drugi kadłub.
POczytaj ustalenia profesora Biniendy,Nowaczyka.
Binienda (Naukowiec otrzymał nagrodę Amerykańskiego Stowarzyszenia Inżynierii Lądowej ASCE w kategorii "za wybitny wkład techniczny" m.in. w dziedzinie rozwoju najnowocześniejszych konstrukcji kosmicznych z zastosowaniami w inżynierii lądowej)

Komentarz został ukrytyrozwiń
VERSAILLES
  • VERSAILLES
  • 26.04.2012 20:37

@Marta Dutkiewicz - Martuś! Ty się lepiej wez zalepienie PIEROGÓW,a nie "lep" tu jakichś niedorzecznych MAKowych dyrdymałów!
Nie wolno tego,nie wolno tamtego,a czy ty Martuś POniała,że trzy dni wcześniej lądował tam rządowy Tupolew z Tuskiem na pokładzie?Toże i Putinu Tam lądował!
To był dużo wcześniej zaplanowane. Polska - molo i pogawędka w cztery oczy tusku z putinu.
Czekali tylko na dogodny moment,stąd rozdzielenie wcześniej planowanej wspólnej wizyty prezydent premier.I te wcześniejsze słowa marszałka sejmu "chrabiego" Komorowskiego - "prezydent gdzieś poleci i wszystko sie rozwiąże"
No i POmocli rozwiązać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Michał Kędzierski

Prokuratura źle działa. To powszechna opinia.
A jednak to prokuratura "usłyszała" więcej, niż Komisja Millera, a mimo to odbiera się jej powagę...
W Pana komentarzu jest wskazanie komendy "odchodzimy" na 100 m.
Brak refleksji nad tym dlaczego nie odeszli...

Komentarz został ukrytyrozwiń
kutas
  • kutas
  • 26.04.2012 11:47

to byl zamach, to bylo samobojstwo, to byl blad pilotow, to byl alkohol u blasika, to byly wybuchy, mgla, hel, magnetyzmus antonia,naciski na pilotow,to byl rozkaz wyladowania w s molensku a nigdzie indziej.piloci postawieni byli przed koniecznosc.rosyjska ruleta.mozliwosc ze sie uda byla jedna do dziesieciu.niestety nie udalo sie a mialo byc tak szumnie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.