Facebook Google+ Twitter

Ekstraklasa: gorąco na Oporowskiej, Śląsk przegrywa po raz trzeci

Piłkarze Śląska Wrocław przegrali trzeci z rzędu mecz w Ekstraklasie. Tym razem na drodze Wrocławian stanął mistrz Polski KKS Lech Poznań. Po pełnej emocji pierwszej połowie trener Lecha "wyleciał" z boiska.

Trener Lecha Jacek Zieliński został przez sędziego wyrzucony z boiska za niesportowe zachowanie podczas meczu piłkarskiej Ekstraklasy Śląsk Wrocław - Lech Poznań. / Fot. PAP/Adam HawałejW pierwszych minutach meczu ze Śląskiem Wrocław mistrzowie Polski wcale nie wyglądali na drużynę, która od przyszłego czwartku ma walczyć w europejskich pucharach. Na boisku nieznacznie dominowali gospodarze. W 9 minucie przed szansą strzelenia pierwszego gola w sezonie stanął Waldemar Sobota. 23-letni zawodnik Śląska uderzył mocno, jednak niecelnie. W 24 minucie meczu wynik otworzył Sławomir Peszko. Pomocnik Lecha, wykonując rzut wolny, zdecydował się na strzał i trafił, dając swojej drużynie prowadzenie 1:0.

W 43 minucie piłka wylądowała poza boiskiem. Grę wznawiał Jarosław Fojut, który zdecydował się wrzucić futbolówkę w pole karne. Ta uderzyła w rękę Luisa Henriqza i sędzia odgwizdał rzut karny. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał argentyński napastnik Śląska Cristian Omar Diaz.

Na chwilę przed końcem pierwszej połowy w polu karnym znalazł się Semir Stilić, który po dośrodkowaniu Rudnevsa umieścił piłkę w bramce, wcześniej jednak gwizdka użył Adam Lyczmański, który odgwizdał spalony. Bramka nie została uznana, co wzbudziło wiele emocji wśród zawodników poznańskiego Lecha. Schodząc na przerwę trener Jacek Zieliński podbiegł do sędziów, próbując przekazać swoje uwagi. - Padło tam parę słów, być może ostrych, ale nikt nikomu nie ubliżył - tłumaczył się po meczu szkoleniowiec Lecha.

Zieliński nie odpuszczał także w drugiej połowie, a właściwie przed nią. Trener Lecha opuścił strefę techniczną (po której mogą poruszać się członkowie sztabu szkoleniowego) i znów próbował przekazywać sędziemu swoją wersję wydarzeń. Sędzia jednak nie miał zamiaru wysłuchiwać poznańskiego szkoleniowca i odesłał go na trybuny jeszcze przed wznowieniem meczu.

Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy Śląsk znów miał okazję do wyjścia na prowadzenie. Sebastian Mila podał do będącego na skrzydle Piotra Ćwielonga, "Pepe" uderzył, jednak Krzysztof Kotorowski popisał się świetną obroną. W 51 minucie wynik spotkania na 1:2 ustalił Artjoms Rednevs, który po zamieszaniu w polu karnym umieścił piłkę w bramce gospodarzy.

Niekorzystny wynik pobudził piłkarzy Ryszarda Tarasiewicza do jeszcze bardziej ofensywnej gry, jednak Lechici nie pozwalali im na zbyt wiele ostatecznie broniąc wyniku.

WKS Śląsk Wrocław - KKS Lech Poznań 1:2 (1:1)

Bramki: Diaz (44' k) - Peszko (24'), Rudenevs (51')
Kartki: Mila - Kotorowski, Kikut, Drygas

Śląsk Wrocław: Marian Kelemen - Piotr Celeban, Jarosław Fojut, Amir Spahić, Krzysztof Wołczek - Piotr Ćwielong (68' Łukasz Madej), Przemysław Kaźmierczak, Sebastian Mila, Waldemar Sobota (68' Marek Gancarczyk) - Cristian Omar Diaz, Tomasz Szewczuk (82' Łukasz Gikiewicz).

Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Marcin Kikut, Grzegorz Wojtkowiak, Manuel Arboleda, Luis Henriquez - Sławomir Peszko (78' Jakub Wilk), Ivan Djurdjević, Dimitrije Injac (84' Kamil Drygas), Semir Stilić, Siergiej Kriwiec - Artjoms Rudnevs (71' Artur Wichniarek).

- To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne i cieszę się z tego, że wygraliśmy we Wrocławiu. To jest pozytywny aspekt przed naszym wyjazdem do Turynu. Ciężki mecz, ale ten ciężki mecz trochę sami sobie zafundowaliśmy w pierwszej połowie. Niepotrzebnie stracona bramka do szatni i po przerwie trzeba było gonić wynik. Duże uznanie dla chłopaków bo w drugiej połowie zagraliśmy mądrzej, przytrzymaliśmy piłkę, zdobyliśmy bramkę i dociągnęliśmy to zwycięstwo do końca. Tutaj nie jest łatwy teren, tu się łatwo nie wygrywa i dlatego to zwycięstwo tym bardziej smakuje - podsumowywał Jacek Zieliński.

- Chciałem podziękować moim zawodnikom za realizowanie założeń taktycznych. Staraliśmy się dyktować warunki bez względu na klasę przeciwnika. Zainkasowaliśmy pierwszą i drugą bramkę w momentach gdy prowadziliśmy grę. Próbowaliśmy odpowiedzieć, staraliśmy się dążyć do korzystnego wyniku na tyle na ile pozwalał przeciwnik i nasza determinacja. Graliśmy efektownie, jednak nie zostaliśmy zrekompensowani punktowo. W kolejnych trzech meczach wyjazdowych nie to, że będziemy chcieli to nadrobić tylko musimy to nadrobić - mówił po meczu trener gospodarzy. Tarasiewicz zapytany o to czy po sobotni meczu pojawią się głosy, że trzeba zwolnić Tarasiewicza odpowiedział wprost - myślę, że tak.

Trzy punkty dla drużyny z Poznania dały Mistrzowi Polski 6. lokatę w ligowej tabeli. Śląsk po trzeciej porażce z rzędu zajmuje 14. pozycję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jest coś nie tak... niby ta gra jest naprawdę dobra, ale nic z tego nie ma...
Artykuł super:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Huby71
  • Huby71
  • 12.09.2010 00:55

Byłem na Meczu i Sam dostrzegłem wiele błędów sędziego, dających wysokie straty dla strony śląska.
Miejmy nadzieje że śląsk wkońcu pokaże kto żądzi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.