Facebook Google+ Twitter

Ekstraklasa: Gorąco przy Łazienkowskiej, Legia - Śląsk 1:1

W meczu otwierającym sobotnie zmagania w piłkarskiej Ekstraklasie Legia Warszawa po kolejnym słabym spotkaniu zremisowała ze Śląskiem Wrocław. Nie udał się więc debiut na ligowych boiskach Stefana Białasa, który miał odmienić grę Legii.

Od Legii oczekuje się jedynie zwycięstw, a zmiana trenera miała zmienić jakość gry całej drużyny. Stefan Białas nie wprowadził wielu zmian personalnych, ale... Wszystko zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami fanów "Wojskowych". Już w 11. minucie było 1:0! Na raty dośrodkowywał Maciej Iwański, a piłkę głową uderzał Dickson Choto. Stoper warszawskiej drużyny zrobił to na tyle skutecznie, że piłka znalazła się w siatce bramki Śląska.

Kolejne minuty również należały do Legii. Duet napastników Sebastian Szałachowski - Dong Fangzhuo był bardzo aktywny. Obaj abserbowali uwagę obrońców gości, ale nie przekładało się to groźne sytuację bramkowe. Drużyna prowadzona przez Ryszarda Tarasiewicza starała się również atakować. Dobrze w środku pola prezentowali się Sebastianowie Dudek i Mila, ale nie potrafili żadnego z partnerów doprowadzić do idealnej sytuacji. Dobrze wyglądała również współpraca na prawej stronie pomiędzy Łukaszem Madejem i Tadeuszem Sochą, ale ich akcje najczęściej kończyły się niedokładnymi dośrodkowaniami.

Po zmianie stron Legia mogła szybko podwyższyć. Już w 50. minucie w świetnej sytuacji znalazł się Szałachowski, który jednak niedokładnie przyjął piłkę. Siedem minut później fatalnie zachował się Inaki Astiz. Hiszpański obrońca ewidentnie faulował w polu karnym Krzysztofa Wołczka. Sędzia Hubert Siejewicz nie wachając się wskazał na punkt jedenastu metrów, a rzut karny wykorzystał pewnym strzałem Dudek.

Po stracie gola Legia starała się przejąć inicjatywę. Ładny strzał oddał Maciej Rybus, ale jeszcze lepiej spisał się bramkarz gości. Stefan Białas postanowił wprowadzić na boisko Piotra Gizę, który miał wspomóc w środku pola Iwańskiego. Legia wciąż atakowała, ale niewiele z tego wynikało. Po jednym z dośrodkowań ponownie przed szansą stanął Rybus, ale młody pomocnik "Wojskowych" z bardzo ostrego konta nie był w stanie posłać piłki chociażby w światło bramki.

W 79. minucie sędzia podyktował rzut wolny dla gości. Jana Muchę starał się zaskoczyć Mila, ale jego strzał w środek bramki nie sprawił bramkarzowi gospodarzy problemów. W ostatnich dziesięciu minutach na boisku było bardzo gorąco. Najpierw w dobrej sytuacji znalazł się Szałachowki, chwilę później błąd popełnił Mucha, ale nie wykorzystał go Krzysztof Ulatowski. Kulminacja emocji nastąpiła jednak w 90. minucie. Zawodnicy Śląska starali się ostro przerwać grę legionistów. Szczególnie "ambitny" był Socha, który po brutalnym faulu musiał opuścić boisko.

Żadna z drużyn nie zdołała już zdobyć gola i mecz zakończył się remisem. Legia nie wygrała trzeciego kolejnego spotkania. Śląsk musi być zadowolony, bo przegrał dwa ostatnie mecze u siebie, a remis przy Łazienkowskiej zawsze cieszy.

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)
0:1 Dickson Choto 11. minuta
1:1 Sebastian Dudek 58. minuta

Żółte kartki: Borysiuk, Wawrzyniak, Astiz, Jarzębowski - Ćwielong, Madej.
Czerwona kartka: Socha.

Składy:
Legia:
Mucha - Rzeźniczak, Astiz, Choto (72' Kumbev), Wawrzyniak, Radović (53' Borysiuk), Jarzębowski, Iwański, Rybus, Dong (65' Giza), Szałachowski.
Śląsk: Keleman - Wołczek, Socha, Celeban, Pawelec, Ćwielong (75' Ulatowski), Sztylka, Mila, Dudek, Madej (90' Szewczuk), Sotirović (90+4' Łukasiewicz).

Widzów: 3000.
Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.