Facebook Google+ Twitter

Ekstraklasa: Górnik Zabrze - Wisła Kraków 3:2. Mecz sezonu w Zabrzu

− Najlepszy mecz sezonu − krzyczał przed zakończeniem spotkania Grzegorz Mielcarski. – Jeśli ktoś uważa, że polska liga jest słaba, niech obejrzy ten mecz − dodał po chwili. I słusznie.

 / Fot. Andrzej Grygiel, PAPMecz pomiędzy Górnikiem Zabrze i Wisły Kraków był pojedynkiem pomiędzy drugą i trzecią drużyną w tabeli. Już przed meczem mogliśmy więc spodziewać się dobrego widowiska. I rzeczywiście, od samego początku piłkarze obu drużyn starali się z całych sił przekonać kibiców, że zasługują na pozycję wicelidera, a może nawet na więcej. Najpierw bliska strzelenia gola była Wisła, jednak po strzale Boguskiego Steinbors sparował piłkę na słupek. Później zaatakował Górnik, lecz Nakoulma w ostatniej chwili został uprzedzony przez jednego z obrońców. Taka gra mogła się podobać, ale żeby widowisko nabrało prawdziwych rumieńców, potrzebne było bramki. I właśnie wtedy stało się…

To była 29. minuta spotkania. Łukasz Garguła wykonywał rzut rożny. Uderzył mocno, blisko słupka Górnika, można powiedzieć, że celował w bramkarza. Jednak Pavels Steinbors zamiast złapać futbolówkę w ręce i przytulić ją do klatki piersiowej, odbił ją tak niefortunnie, że ta wylądowała w siatce. Kuriozalny gol samobójczy.

Górnik chciał szybko doprowadzić do wyrównania. Szczególnie aktywny był Nakoulma, który jeszcze przed przerwą poddał Michała Miśkiewicza poważnej próbie. Po przerwie przetestował go raz jeszcze, ale golkiper „Białej Gwiazdy” za każdym razem wychodził z opresji obronną ręką. W przeciwieństwie do swojego vis a vis. Wisła strzeliła gola za sprawą Donalda Wilde Guerriera, a Steinbors znów musiał dźwigać ciężar utraty bramki na swoich bramkach. Na szczęście zdjął go Nakoulma, przynajmniej częściowo. Reprezentant Burkina Faso zaledwie dwie minuty później zdobył bramkę kontaktową. Trzeba powiedzieć, że była to bramka bardzo szczęśliwa, bo sędzia nie zauważył, że napastnik Górnika znajdował się na pozycji spalonej.

Po utracie gola Wisła nieco zwolniła tempo, co skwapliwie wykorzystali zabrzanie. Małkowski mając dużo miejsca popisał się dokładnie wymierzonym podaniem do Nakoulmy, ten przyjął piłkę i podał ją do lepiej ustawionego Zachary, który natychmiast kopnął ją z całych sił w kierunku bramki. Efekt – 2:2. Górnik dogonił więc Wisłę, ale dla podopiecznych trenera Bogdana Zająca to było za mało. Nie przestawali oni atakować i w końcu Mateusz Zachara wykonał wyrok, pokonując Michała Miśkiewicza efektownym strzałem głową.

Podrażniona Wisła nie zamierzała składać broni i zaczęła przeprowadzać coraz groźniejsze akcje. Górnik nie pozostawał jednak dłużny co rusz wyprowadzając niebezpieczne kontry. Po jednej z nich Nakoulma miał wyśmienitą szansę do podwyższenia wyniku, ale w ostatniej chwili z linii bramkowej piłkę wybił Piotr Brożek. Okazje miała także Wisła, ale Steinbors był w końcówce spotkania znacznie lepiej skoncentrowany niż we wcześniejszej fazie spotkania. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego obie drużyny grały efektowną, otwartą piłkę i Grzegorz Mielcarski miał rację mówiąc, że to był najlepszy mecz sezonu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.