Facebook Google+ Twitter

Ekstraklasa: Lech liderem, Lewandowski bohaterem

Pierwsze spotkania 28. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy były bardzo emocjonujące. Lech Poznań długo nie mógł przełamać obrony Lechii Gdańsk, ale w końcu się udało. W Gdyni Arka nie zdołała zdobyć choćby punktu i jej sytuacja jest coraz gorsza.

Logo piłkarskiej Ekstraklasy. / Fot. Fot. EkstraklasaDla kibiców z Poznania i nie tylko najważniejsze było dzisiejsze spotkanie Lecha z Lechią. "Kolejorz" długo się męczył, ale zdołał w końcu zdobyć zwycięską bramkę. Tym samym podopieczni Franciszka Smudy ponownie wskoczyli na fotel lidera. Lechia przegrała, ale taki sam los spotkał ich rywala zza miedzy, czyli gdyńską Arkę. "Żółto-niebiescy" okazali się gorsi od Ruchu Chorzów i ich sytuacja jest strasznie skomplikowana. Na dwie kolejki przed końcem Lech ma 57 punktów i o dwa wyprzedza Wisłę, która w tej kolejce gra z ŁKS-em. Ruch ma 31 "oczek" i zajmuje 11. miejsce. Drużyny z Trójmiasta nie spisują się najlepiej i ich sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Lechia zajmuje 13. miejsce (29 punktów), a Arka jest jedną pozycję niżej z 26 "oczkami".

Jezierski i Grzyb bohaterami meczu w Gdyni

Szansę na poprawienie swojego dorobku jako pierwsi z Trójmiasta mieli zawodnicy Arki. Nie potrafili jednak tego zrobić, a ich katami zostali Remigiusz Jezierski i Wojciech Grzyb. Obaj zapisali na swoim koncie po golu i asyście. Najpierw w 12. minucie kapitan „Niebieskich” dośrodkował wprost na głowę Remka, po którego uderzeniu piłka odbiła się od dwóch słupków i znalazła drogę do siatki. Bardzo źle w tej sytuacji zachował się grający drugi mecz w Ekstraklasie Wojciech Wilczyński, który stracił piłkę na środku boiska. W 21. minucie nie lepiej zagrali jego bardziej doświadczeni koledzy. Najlepiej w polu karnym zachował się Jezierski, który idealnie obsłużył Grzyba. Skrzydłowy Ruchu z kilku metrów trafił niemal do pustej bramki.

Te dwa gole to były jedyne uderzenia „Niebieskich” w pierwszej połowie. Jak widać podopieczni Waldemara Fornalika zagrali bardzo skutecznie. Arka jednak jeszcze przed przerwą zdołała zbliżyć się do Ruchu. Gospodarze wykorzystali rzut karny podyktowany za faul Grzegorza Barana na Dariuszu Ulanowskim. „Jedenastkę” na bramkę zamienił Dariusz Żuraw, który podobnym wyczynem popisał się przed tygodniem w Bytomiu.
Zbigniew Zakrzewski przez 56 minut nie był w stanie zagrozić bramce "Niebieskich". / Fot. Fot. Wojciech Kuchta (wikimedia commons)
Po przerwie wciąż atakowali podopieczni Marka Chojnackiego. Na nic to się jednak zdało, bo dobrych sytuacji dla arkowców było jak na lekarstwo. W 70. minucie szczęście uśmiechnęło się do Krzysztofa Pilarza. Bramkarz Ruchu byłby bez szans przy strzale Marcina Wachowicza, ale piłka jednak trafiła w słupek. Siedem minut później wynik rozstrzygnąć mógł Pavol Balaz. Nie wykorzystał on jednak doskonałego podania od Jezierskiego.

Do końca spotkania nic się już nie zmieniło. Chorzowianie mądrze utrzymywali się przy piłce i nie dali gospodarzom nawet szans na dojście do dobrej sytuacji. Po tym meczu "Niebiescy" mają już 4 punkty przewagi nad Arką i powoli mogą się oswajać z myślą, że za rok ponownie będą grali w elicie. Przed Arką dwa bardzo ciężkie spotkania i widmo spadku coraz realniej zagląda zawodnikom z ulicy Olimpijskiej w oczy.

Arka Gdynia – Ruch Chorzów 1:2 (Żuraw 32' – Jezierski 12', Grzyb 21')

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.