Facebook Google+ Twitter

Ekstraklasa: Lech Poznań zremisował z Widzewem Łódź 1:1

Zła passa Lecha Poznań trwa. W meczu I kolejki Ekstraklasy podopieczni Jacka Zielińskiego, mimo prowadzenia, ostatecznie zremisowali na wyjeździe z Widzewem Łódź. Przy wszystkich golach duży udział miały błędy gracz z defensywy.

Widzewiak Darvydas Sernas (L) i Manuel Argoleda z Lecha podczas meczu piłkarskiej Ekstraklasy Widzew Łódź - Lech Poznań. / Fot. PAP/ Grzegorz MichałowskiLech Poznań w ostatnim czasie grał wręcz katastrofalnie. Do długiej strzeleckiej niemocy dochodziły jeszcze: odpadnięcie z eliminacji do Ligi Mistrzów ze Spartą Praga oraz przegrana w finale Superpucharu Polski z Jagiellonią Białystok. Natomiast Widzew po paru latach tułaczki po zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej, powracał do elity i w dość ciekawie zapowiadającym się pojedynku zamierzał pomieszać szyki przeciwnikowi.

Widzew rozpoczął mecz bardzo dobrze i wypracował sobie optyczną przewagą. Już na samym początku po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Darvydas Sernas próbował zaskoczyć Ivana Buricia strzałem głową. Chwilą później ten sam zawodnik z daleka uderzał nad bramką. Lech będący nadal w letargu nieskuteczności i złych wspomnień po ostatnich porażkach nie potrafił poradzić sobie z graczami beniaminka Ekstraklasy i często dopuszczał się fauli. W 14. minucie Adrian Budka został wyraźnie przewrócony w polu karnym Lecha, ale gwizdek sędziego milczał. 10 minut później bardzo kąśliwie z dystansu strzelił Velibor Durić, a piłka minimalnie minęła poprzeczkę.

Z biegiem czasu zespół mistrza Polski poukładał swoją grę w obronie i zaczął coraz groźniej atakować. Bardzo widoczny był Sławomir Peszko, który dobrze rozdzielał piłki i często włączał się do akcji. W 24. minucie po wrzutce byłego zawodnika Wisły Płock dobrze uderzał głową Bartosz Bosacki, lecz jeszcze lepszy był Maciej Mielczarz, który popisał się fantastyczną robinsonadą. Gra Kolejorza byłaby z pewnością lepsza, gdyby nie słaba postawa Semira Stilicia, który jak na razie nie przypomina w niczym zawodnika z zeszłego sezonu. Po pierwszej połowie obie ekipy bezbramkowo ze sobą remisowały.

Drugą połowę lepiej zaczęli łodzianie. Okazję do zmuszenia do kapitulacji Buricia mieli Durić i Ukah Ugochkwu, ale w obu przypadkach zabrakło zrozumienia, dokładności i siły. Trener Jacek Zieliński chcąc wnieść trochę jakości do gry swojego zespołu postanowił zdjąć z boiska bezproduktywnego Stilicia, a w jego miejsce wprowadzić Artjomsa Rudnvesa. W 61. minucie mający dobrą okazję Bosacki zderzył głową w pojedynku powietrznym z Ukahem. Zawodnik Lecha stracił przytomność i karetką został przetransportowany poza murawę. Po interwencji medyków szybko ją odzyskał, a szczegółowa diagnoza będzie znana później. Natomiast jego miejsce na boisku zajął Marcin Kikut.

Po tym zdarzeniu obie ekipy nie forsowały się zbytnio i nie grały już tak dynamicznie. Na dodatek nad Łodzią zaczął padać deszcz. Bezbramkowy remis nie zadowalał jednak żadnej z ekip, zwłaszcza Lecha. Kolegów do ataku próbował poderwać Rudnevs, którego wejście było trafnym posunięciem. W 76. minucie zupełnie niepilnowany Łotysz, po otrzymaniu dobrego podania, pięknym uderzeniem głową przerzucił piłkę nad Mielczarzem i dał prowadzenie przyjezdnym.

Gol uspokoił psychicznie Lecha i zmotywował graczy do dalszego atakowania i utrzymania przewagi. Gdy wydawało się, że podopieczni Jacka Zielińskiego po ciężkiej przeprawie uzyskają trzy punkty nadeszła 84. minuta. Z odległości szesnastu metrów Sernas uderzył wprost w ręce Buricy, lecz ten popełnił błąd przy wystawieniu rąk i piłka wpadła do bramki, a na tablicy wyników widniał remis 1:1, co satysfakcjonowało ekipę beniaminka.

Drużyna mistrza Polski nie miała wiele czasu na przechylenie szali na swoją korzyść. Dobrą okazję mógł sobie wypracować Joel Tshibamba, ale Mielczarz w porę uprzedził czarnoskórego zawodnika. Z dystansu próbował zaskoczyć golkipera łodzian Peszko. Strzał w środek nie mógł jednak zbytnio go zaskoczyć. Mimo aż ośmiu doliczonych minut wynik meczu nie uległ zmianie i obie ekipy zasłużenie podzieliły się punktami. Widzew ma prawo świętować, natomiast Lech ciągle jest w nie najlepszej formie i z obecną postawą nie ma szans na powtórzenie sukcesu sprzed roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Niesamowite. Lech w końcu strzelił bramkę. Całą jedną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.