Facebook Google+ Twitter

Ekstraklasa: Polonia wraca na fotel lidera

Współautorzy: Adam Baranowski

Piłkarze Polonii Warszawa wygrali 2:0 z Odrą Wodzisław na własnym stadionie, co wystarczyło, by ponownie wskoczyć na pierwsze miejsce. W meczu Lech - Legia zapowiadanego jako hit kolejki, nie padła żadna bramka.

Poznaniacy są świeżo po awansie do fazy grupowej Pucharu UEFA. W czwartek wygrali z Austrią Wiedeń, strzelając gola w ostatniej minucie dogrywki. Widać było, że piłkarze Franciszka Smudy nie zdołali do końca odpocząć, ponieważ w drugiej połowie trochę odstawali fizycznie od „Wojskowych”. Punkt sprawił, że warszawianie znajdują się na pozycji wicelidera, a „Kolejorz” na czwartym miejscu.

Ciekawie było w Zabrzu, gdzie miejscowy Górnik podejmował Wisłę Kraków. Tym razem trener Henryk Kasperczak musiał zmierzyć się ze swoim byłym pracodawcą, z którym świętował sukcesy (wyeliminowanie Parmy oraz Schalke Gelsenkirchen z Pucharu UEFA). Końcowy rezultat mógł zaliczyć do udanych. Remis dał pierwszy ligowy punkt zabrzanom od czasu, gdy drużynę przejął Kasperczak. Mimo to, Górnik nadal zamyka tabelę Ekstraklasy. „Biała Gwiazda” jest trzecia.

Kolejka w skrócie:

Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław 2:2 (6’ Zawistowski, 42’ Celeban samobójcza – 9’ Mila z karnego, 87’ Szewczuk)

Gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia. Najpierw Igor Lewczuk uderzył głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Pawła Zawistowskiego, lecz jego strzał przeleciał nad poprzeczką bramki Jacka Banaszyńskiego. Chwilę później było już 1:0. Zawistowski wykorzystał dobre podanie Tomasza Pesira, trafiając w krótki róg. Szybko odpowiedzieli goście, lecz trzeba dodać, że przy pomocy sędziego. W polu karnym padł Jacek Gancarczyk, a arbiter podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Sebastian Mila. Zarówno Jaga jak i Śląsk dążyli do powiększenia dorobku bramkowego. Przed przerwą szczęśliwie udało się tym pierwszym. W 42. minucie prawą stroną pomknął Robert Szczot, zagrał do stojącego w polu karnym Pesira, a tor lotu piłki po jego uderzeniu niefortunnie zmienił Piotr Celeban, pokonując bramkarza swojej ekipy. Wrocławianie nie dali za wygraną i udało im się doprowadzić do wyrównania. Tomasz Szewczuk pokonał Banaszyńskiego, lecz w tym przypadku wrocławianie nie zachowali zasad fair play. Podczas przeprowadzania akcji, na boisku zwijał się z bólu Lewczuk. Sędzia Adam Hajzer nie przerwał gry, a wcześniej nie podyktował rzutu karnego dla gospodarzy, po zdecydowanym wejściu Banaszyńskiego w nogi Roberta Szczota.

Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 0:1 (66’ Buzała)

Zdecydowanym faworytem tej potyczki byli gospodarze, lecz rzeczywistość okazała się dla nich brutalna. Goście z Gdańska zagrali w biało-zielonych pasiakach wzorowanych na koszulkach Celtiku i przyniosło im to szczęście. Gdańszczanie grali lepiej, składniej i szybciej. Szczęścia próbowali między innymi Maciej Kowalczyk i Karol Piątek, ale obronę udało się przełamać dopiero Pawłowi Buzale, który po indywidualnej akcji strzelił w krótki róg. Norbert Witkowski był bezradny. Arka próbowała jeszcze zmienić wynik, lecz najlepszą okazję ku temu zmarnowała w doliczonym czasie gry.

Cracovia Kraków – Polonia Bytom 0:1 (22’ Podstawek)

Cracovia Kraków - Polonia Bytom / Fot. PAP Jacek BednarczukCracovia zagrała kolejne fatalne spotkanie, trener Majewski nie jest w stanie poukładać drużyny, która w tabeli jest coraz niżej. Natomiast Marek Motyka wyciąga ze swojej drużyny to, co najlepsze. Wydawało się, że po dwóch sromotnych porażkach (0:4 i 1:4) drużyna się nie podniesie tak szybko, a tymczasem jest to drugie zwycięstwo Bytomia z rzędu. Bohaterem został Grzegorz Podstawek, który strzelił jedynego gola. Była to bardzo ładna akcja, w której brało udział trzech zawodników, a podanie Jakuba Zabłockiego wykorzystał drugi z napastników. W drugiej połowie Podstawek mógł podwyższyć wynik spotkania, lecz zmarnował rzut karny, który obronił ostatnio krytykowany Marcin Cabaj.

GKS Bełchatów – Ruch Chorzów 1:0 (45’ Nowak)

Coraz lepsza forma Łukasza Garguły i coraz lepsze wyniki GKS-u. Tym razem środkowy pomocnik gospodarzy nie miał udziału przy bramce, lecz cały mecz był pod grą i nawet mógł zapisać na swoim koncie gola, lecz jego uderzenie z rzutu wolnego trafiło w poprzeczkę. Bełchatów w ogóle zaprezentował bardzo ciekawy futbol. W środku pola dobrze współpracowała dwójka Kuklis-Rachwał i stąd się wzięła duża przewaga gospodarzy. Choć przewaga była duża, to podopieczni Pawła Janasa zdobyli zaledwie jedną bramkę. Szczęśliwym strzelcem został Dawid Nowak, który pięknym lobem umieścił piłkę w siatce gości. Ruch nie zaprezentował się zbyt dobrze i większość ataków kończyła się na obronie GKS-u, która już po raz trzeci z rzędu kończy mecz z czystym kontem.

Piast Gliwice – ŁKS Łódź 2:1 (45’ Radzewicz, 82’ Folc – 68’ Bartosiewicz)

Piast po pięciu porażkach z rzędu chciał wreszcie zdobyć punkty i mu się udało. Podopieczni Marka Wleciałowskiego bardzo szczęśliwie pokonali ŁKS Łódź. Goście mieli ogromną przewagę i stwarzali sobie wiele sytuacji. W pierwszej połowie blisko szczęścia byli Kascelan, Vayer oraz Haiti, który próbował dwukrotnie. Jednak to gospodarze objęli prowadzenie. Pierwszy ich celny strzał w meczu miał miejsce w 45. minucie i od razu znalazł drogę do siatki. Dobre uderzenie oddał Marcin Radzewicz, a Bogusław Wyparło nawet nie drgnął. W drugiej połowie do ataków ruszył ponownie ŁKS i na dwadzieścia minut przed końcem dopiął swego. Kamil Bartosiewicz wyszedł na czystą pozycję i strzałem w długi róg pokonał bramkarza. Goście mogli zdobyć kolejne gole, lecz fatalnie pudłowali. Trzy sytuacje zmarnował Adam Czerkas, lecz najlepszej okazji nie wykorzystał Bartosiewicz (z sześciu metrów strzelił bardzo niecelnie). Niewykorzystane sytuacje się zemściły i na osiem minut przed końcem gości dobił Marcin Folc, który kilka minut wcześniej pojawił się na placu gry.

Polonia Warszawa – Odra Wodzisław 2:0 (40’ 72’ Ivanovski)

Polonia Warszawa - Odra Wodzisław / Fot. PAP Bartłomiej Zborowski„Czarne Koszule” atakowały od samego początku spotkania, na co piłkarze Odry nie potrafili odpowiedzieć. Polonia zdobyła pierwszego gola dopiero w 40. minucie, kiedy to Piotr Piechniak dośrodkował z prawej strony, w polu karnym piłkę głową odegrał Krzysztof Gajtkowski, a ta trafiła do Filipa Ivanovskiego, który doskonale wiedział, co zrobić. Macedończyk wpisał się na listę strzelców także w 72. minucie. Wykorzystał nieudaną interwencję Adam Stachowiaka, a żaden ze znajdujących się niedaleko Ivanovskiego piłkarzy z Wodzisławia nie potrafił skutecznie pokryć napastnika Polonii. Sytuacje na podwyższenie rezultatu marnowali później kolejno Daniel Mąka, Piotr Piechniak oraz Marek Sokołowski. W całym meczu Odra nie przeprowadziła żadnej ciekawej akcji.

Górnik Zabrze – Wisła Kraków 1:1 (54’ Pitry – 84’ Sobolewski)

Pierwsza połowa należała do gości, lecz nie potrafili tego potwierdzić golem. Główna w tym zasługa Michala Vaclavika, który popisywał się skutecznymi interwencjami po zagraniach Radosława Sobolewskiego, Pawła Brożka oraz Marka Zieńczuka. Z upływem czasu zabrzanie przejmowali inicjatywę. W 54. minucie Tomasz Hajto wykonał rzut wolny, piłka odbiła się od muru, trafiła do Przemysława Pitrego, po którego strzale jeszcze uderzyła zawodnika Wisły, następnie lecąc do siatki zmylonego Mariusza Pawełka. Krakowianie ruszyli do ataku, lecz nie przynosiło to zamierzonego rezultatu. Do czasu. Wyrównanie przyszło w 84. minucie. Radosław Sobolewski wykorzystał dośrodkowanie Patryka Małeckiego, uderzając piłkę głową. Trafienie pomocnika Wisły zapewniło jej jeden punkt.

Lech Poznań – Legia Warszawa 0:0

Hit kolejki nie przyniósł tego, co najważniejsze, czyli goli. Bezbramkowy remis był spowodowany nieskutecznością obu drużyn, lecz gospodarze mogą być usprawiedliwieni. W końcu w czwartek rozegrali 120-minutowy bój z Austrią Wiedeń o awans do fazy grupowej Pucharu UEFA. Legioniści przeprowadzili więcej akcji, a co za tym idzie oddali większą ilość strzałów niż piłkarze z Poznania. Co z tego, jak przez całe spotkanie wynik utrzymywał się taki sam. Najdogodniejsze szanse w zespole Lecha zmarnowali Jakub Wilk oraz Herman Rengifo, po drugiej stronie zawodzili Jakub Wawrzyniak, Takesure Chinyama, a także Maciej Rybus.

Plusy:

Robert Szczot. Pomocnik Jagiellonii był aktywny w meczu ze Śląskiem. Przeprowadzał wiele akcji skrzydłami, miał wkład przy drugiej bramce dla drużyny z Białegostoku.

Marcin Cabaj. Bramkarz Cracovii wyraźnie poprawił swoją formę. Obronił rzut karny i gdyby nie jego dobra dyspozycja, krakowski klub straciłby więcej bramek niż jedna.

Manuel Arboleda. Kolumbijczyk bardzo dobrze spisał się na środku obrony Lecha Poznań i m.in. dzięki niemu „Kolejorz” nie stracił bramki.

Minusy:

Dariusz Żuraw. Miał problem z upilnowaniem zawodników Lechii Gdańsk. Zawinił przy straconym golu, który zadecydował o losach spotkania.

Odra Wodzisław. Raziła niemoc i nieporadność wodzisławian, którzy nie mieli żadnej sytuacji podbramkowej wartej odnotowania.

ŁKS. Zero bramek, cała masa dogodnych sytuacji.

Bramka kolejki:

Dawid Nowak. Zawodnik GKS-u Bełchatów pięknym lobem z 16 metrów pokonał Krzysztofa Pilarza zapewniając swojej drużynie zwycięstwo.

Bohater kolejki:

Filip Ivanovski. Macedończyk zapewnił zwycięstwo Polonii Warszawa, strzelając dwa gole. Niestety nie zagrał całego meczu, w drugiej połowie zszedł z boiska z podejrzeniem zerwania mięśnia dwugłowego uda.

Antybohater kolejki:

Adam Hajzer. Arbiter spotkania Jagiellonia – Śląsk podyktował rzut karny dla gości po faulu, którego nie było. Następnie skrzywdził drużynę z Białegostoku, ponieważ nie dopatrzył się przewinienia Jacka Banaszyńskiego w polu karnym. Potem nie przerwał gry, kiedy Igor Lewczuk leżał sfaulowany na boisku, a wrocławianie wykorzystali przewagę, strzelając gola na 2:2.

Kontrowersje:

Patrz antybohater kolejki.

Carlos Costly faulowany w polu karnym. Pod koniec spotkania GKS – Ruch Honduranin padł po interwencji bramkarza „Niebieskich” Krzysztofa Pilarza. Na szczęście błąd Piotra Siedleckiego nie miał wpływu na wynik sobotniej konfrontacji.

Statystyki:

W ósmej serii gier padło zaledwie 14 goli (najwięcej, cztery, w Białymstoku). Średnia na mecz: 1,75.

Sędziowie pokazali 35 żółtych kartek. Najwięcej (sześć) w Poznaniu. Średnia na mecz: 4,38.

Na trybunach zasiadło 59500 widzów. Najwięcej (24000) w Poznaniu. Średnia na mecz: 7438.

Seriale:

Sebastian Przyrowski nie stracił gola w lidze od 523 minut. Ostatnim piłkarzem, który trafił do siatki bramkarza Polonii Warszawa jest Mariusz Mowlik (ŁKS). Uczynił to z rzutu karnego w spotkaniu trzeciej kolejki, które zakończyło się zwycięstwem 2:1 „Czarnych Koszul”.

Wygrywając z Ruchem Chorzów, GKS Bełchatów uczynił to po raz trzeci z rzędu. Jednocześnie „Niebiescy” notują passę dziewięciu wyjazdowych spotkań bez wygranej.

ŁKS został pokonany przez Piasta. Było to trzecie przegrane starcie łodzian pod rząd w Ekstraklasie.

Serię pięciu spotkań na wyjeździe bez wygranej notuje Odra Wodzisław, która w zakończonej kolejce uległa Polonii Warszawa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.