Facebook Google+ Twitter

Ekstraklasa. Przegrany remis Wisły Kraków z Piastem Gliwice

Krakowska drużyna nie przełamała złej passy w meczu z drugą drużyną piłkarskiej elity. Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, ale w ostatniej minucie rzutu karnego nie wykorzystał Paweł Brożek.

Wisła Kraków nie wygrała jeszcze podczas tegorocznej rundy wiosennej (zdj. ilustracyjne) / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsOd początku rundy wiosennej, wielokrotni mistrzowie Polski balansujący teraz na granicy strefy spadkowej, nie byli tak blisko zdobycia trzech punktów. W całym spotkaniu podopieczni Marcina Broniszewskiego prezentowali się pewniej i częściej zagrażali bramce rywali. Jednak wynik piątkowego spotkania najlepiej odzwierciedla brak konsekwencji i zimnej krwi, którą wykazali się piłkarze z Gliwic.

Od pierwszych minut spotkania szczególnie aktywny na połowy Piasta był Rafał Wolski. Pomocnik “białej gwiazdy” najpierw zbyt czytelnie dośrodkował z rzutu wolnego, a minutę później popisał się niecelnym strzałem z poziomu linii pola karnego. W 10. minucie Wolski starał się zatrzeć złe wrażenie, ale i tym razem Szmatuła nie miał problemów z obroną jego strzału. Druga drużyna w ligowej tabeli odpowiadała w nieco mniej efektownym stylu, ograniczając się do gry w środkowej strefie boiska. W 17. minucie na uderzenie kilka metrów od wiślackiej bramki na strzał zdecydował się Josip Barisic. Piłka poszybowała jednak wysoko ponad poprzeczką. Z dystansu również nie zachwycił Sasa Zivec.

Bliski zdobycia upragnionej bramki dla gospodarzy był Zdenek Ondrasek, który w 24. minuncie główkował i futbolówka prawie otarła się o poprzeczkę bramki Piasta. Na oklaski kibiców zapracoał sobie również Arkadiusz Głowacki, który w piątkowy wieczór świętował swoje 16-lecie gry w krakowskim klubie. Strzał z dystansu z trudem wybronił przy słupku Szmatuła. Bliski trafienia z rzutu wolnego był również Sadlok w 33. minucie. W odpowiedzi na przewagę Wisły, Pietrowski zdecydował się na strzał z dystansu. Pomocnik Piasta chybił minimalnie. Tego błędu nie popełnił Barsic w 41. minucie, który po akcji całego zespołu pewnie umieścił piłkę w siatce “białej gwiazdy”. Napastnik gliwickiej drużyny pewnie uderzył w górny róg bramki i nie dał Miśkiewiczowi szans na obronę. Na klasyczną bramkę do szatni, gospodarze zdążyli odpowiedzieć zmarnowanymi wolnymi.

Po powrocie na murawę, podopieczni Radoslava Latala od razu przeszli do ataku. W 46. minucie obrońcy Wisły skutecznie zablokowali Barsica i spółkę na kilka metrów od własnej bramki. Strata jeszcze przed przerwą wyraźnie podłamała gospodarzy, którzy skupili się na obronie własnego pola karnego. W 60. minucie na ratunek swoim kolegom z drużyny ruszył Patryk Małecki, który zastąpił Petara Brleka. Jednak pomocnik nie zabłysnął żadną kluczową akcją, w przeciwieństwie do Rafała Boguskiego. Trafiona przez niego piłka minimalnie minęła słupek bramki bronionej przez Szmatułę.

W 71. minucie starał się zapisać na liście strzelców Paweł Moskwik, jednak jego uderzenie pod kątem nie zaskoczyło Miśkiewicza. Losy meczu odwróciły się w 81. minucie, kiedy Boban Jovic umieścił piłkę w siatce Piasta. Obońca “białej gwiazdy” pewnie uderzył na bramkę rywali zza linii pola karnego, po podaniu Ondraska. Apetyty kibiców "białej gwiazdy" zaostrzył jeszcze Patryk Małecki, po dośrodkowaniu Ondraska. Jednak “Mały” przy strzale z dystansu na krótki słupek, pomylił się o kilka centymetrów.

Z każdą minutą emocje na stadionie przy ul. Reymonta zamiast maleć, sięgały zenitu. Punktem kulminacyjnym okazał się faul Ipsy na Ondrasku w polu karnym gości. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr, a kibice Wisły nie mogli uwierzyć w taki prezent od płockiego arbitra. Do piłki podszedł Paweł Brożek, który w piątkowym meczu nie błysną żadną skuteczną akcją. Pomocnik lekko uderzył w prawy róg boiska, co bez problemu przewidział Szmatuła. Golkiper posłał futbolówkę poza linię boczną i stał się bohaterem Piasta. W tym samym momencie sędzia zakończył spotkania, a na piłkarzy Wisły posypały się gromy wulgarnych komentarzy z trybun.

Nic nie wskazuje na to, aby przed wtorkowym meczem drużyny "białej gwiazdy" doszło do rewolucji. Jedno jest pewne - jeśli Wisła Kraków nie będzie wygrywać, widmo spadku z Ekstraklasy przestanie być tylko fatamorganą.

Wisła Kraków - Piast Gliwice: 1:1 (0:1)
Bramki: 0:1 - Josip Barisić - 42', 1:1 - Boban Jović - 80'
Wisła: Miśkiewicz - Jović, Głowacki, Sadlok, Pietrzak - Brlek (60. Małecki), Uryga (77. Popović) - Boguski, Brożek, Wolski (90. Dzrazga) - Ondrasek
Piast: Szmatuła - Pietrowski, Korun, Hebert, Mraz - Murawski, Ipsa - Moskwik (85. Karauskas), Vacek, Żivec (73. Bukata) - Barisić (77. Badia)
Żółta kartka: Kristijan Ipsa (Piast).
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)
Widzów: 10 082

Trenerzy po meczu:

Radoslav Latal, Piast Gliwice: - Podzieliłbym ten mecz na dwie połowy. Pierwsza nie była dobra w naszym wykonaniu, dopiero po zmianie z trzech na czterech obrońców zaczęliśmy grać lepiej. W drugiej połowie już od początku wyszliśmy czterema zawodnikami z tyłu i pół godziny graliśmy dobrą piłkę. Ostatnie piętnaście minut przestaliśmy grać pressingiem i Wisła zdołała wyrównać. Na szczęście Kuba Szmatuła wybronił nam ten punkt.

Marcin Broniszewski, Wisła Kraków: - Remis na pewno nas nie cieszy. Graliśmy o pełną pulę. Dobrze, że w ostatnich minutach zdobyliśmy gola, potem mieliśmy świetne okazje. Liczy się jednak to, co w sieci. Zdobyliśmy tylko jedną bramkę, mamy tylko jeden punkt i wszyscy - zarówno piłkarze, jak i trenerzy, jesteśmy rozczarowani. Przed meczem do karnych zgłosił się Paweł Brożek. Mieliśmy już w tym sezonie taką sytuację, że do rzutu karnego podszedł niewyznaczony zawodnik i źle się to skończyło. Karny to loteria i teraz to my mieliśmy pecha.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.