Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21103 miejsce

Ekstraklasa. Siedem goli w Łodzi. Hat-trick Robaka

W 6. kolejce ekstraklasy Widzew na swoim stadionie rozgromił Śląsk Wrocław 5:2. W wielkim stylu do składu łodzian wrócił po kontuzji Marcin Robak, strzelec trzech goli. Piłkarze Śląska przegrali czwarty mecz z rzędu.

Marcin Robak (w czerwonym stroju) w spotkaniu ze Śląskiem strzelił hat-tricka. / Fot. Krzysztof SmajekOd początku sobotniego spotkania widać było, że obie jedenastki mają ten sam cel:
zdobyć komplet punktów. Już w 1. minucie Sebastian Mila uderzeniem z dystansu zmusił Macieja Mielcarza do interwencji. W odpowiedzi na bramkę Kelemena uderzał Bruno, ale bramkarz gości poradził sobie z tym strzałem.

Wraz z upływem minut zarysowała się przewaga gospodarzy, którzy z animuszem ruszyli na bramkę Śląska. Dwóch dogodnych sytuacji strzeleckich nie wykorzystał Darvydas Sernas, którego uderzenia obronił Kelemen.

W 27. minucie po starciu ze Spahiciem w polu karnym upadł Sernas, a sędzia podyktował rzut karny. Goście długo protestowali nie mogąc pogodzić się z decyzją arbitra. Nie było rzutu karnego, mówił po meczu Ryszard Tarasiewicz, szkoleniowiec Śląska. Wydaje się, że trener gości miał rację, bowiem Spahić nie spowodował upadku Litwina. Jedenastkę na gola zamienił Marcin Robak, który zagrał po raz pierwszy po kontuzji.

Śląsk, rozdrażniony takim obrotem sprawy, wyrównał po strzale z półwoleja Piotra Ćwielonga. Po ciekawej i toczonej w szybkim tempie pierwszej połowie było 1:1.

Sebastian Mila był wyróżniającym się zawodnikiem Śląska w meczu z Widzewem / Fot. Krzysztof SmajekCztery minuty po zmianie stron Widzew wyszedł na prowadzenie, ale zanim to się stało Kelemen obronił strzały Sernasa i Oziębały. Jednak przy dobitce Robaka bramkarz gości nie miał szans.

Po stracie gola dwie groźne sytuacje stworzył Śląsk, ale strzał Sotirovicia obronił Mielcarz, a uderzenie Diaza zatrzymało się na słupku łódzkiej bramki. Mimo że goście zepchnęli Widzew do obrony, to nie znaleźli sposobu na Mielcarza.

Gdy wydawało się, że to goście są bliżsi zdobycia gola, Widzew w ciągu siedmiu minut rozstrzygnął losy spotkania. W 70. minucie Spahić stracił piłkę przed polem karnym, ta trafiła do Sernasa, który precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie gospodarzy.

Trzy minuty później Litwin z bliskiej odległości znów trafił do bramki Kelemena. Dzieła zniszczenia rywala dopełnił w 77. minucie Robak, który po kontrze zdobył piątego gola dla Widzewa. - Chciałem podziękować trenerowi za zaufanie, bowiem od ponad dwóch miesięcy z powodu kontuzji nie grałem. Mam nadzieję, że w następnych meczach będę również skuteczny - mówił Robak.

Tuż przed końcem spotkania Waldemar Sobota zmniejszył rozmiary porażki Śląska zdobywając bramkę ładnym uderzeniem z dystansu. - Śląsk nie zasłużył na tak wysoką porażkę. Nie mam większych pretensji do zawodników, bowiem wynik nie jest adekwatny do przebiegu meczu - tłumaczył podopiecznych Ryszard Tarasiewicz. - Cieszę się, że wygraliśmy, bowiem graliśmy z trudnym przeciwnikiem - powiedział Andrzej Kretek.

Widzew - Śląsk 5:2 (1:1)

Gole: Robak (28., karny, 49., 77.), Sernas (70., 72.) - Ĉwielong (32.), Sobota (89.)

Widzew: Mielcarz - Broź, Ukah, Szymanek, Dudu - Lisowski (46. Grzelczak), Pinheiro, Panka, Oziębała (65. Grischok)- Sernas, Robak (87. Robak)

Śląsk: Kelemen - Celeban, Pawelec, Spahić, Wołczek - Ĉwielong (75. Sobota), Mila, Kaźmierczak, Madej (82. Gancarczyk) - Sotirović, Diaz

Sędziował: Sebastian Jarzębak
Widzów: 9451

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.