Facebook Google+ Twitter

Ekstraklasa: Śląsk i Polonia kontynuują serię bez zwycięstwa

Podziałem punktów zakończyło się sobotnie spotkanie pomiędzy Śląskiem Wrocław i Polonią Warszawa. O ostatecznym wyniku meczu zadecydowała bramka z 90. minuty.

 / Fot. logoZawodnicy Śląska Wrocław Piotr Celeban (L) i Tadeusz Socha (P) w pojedynku o piłkę z Łukaszem Piątkiem (C) z Polonii Warszawa podczas meczu polskiej ekstraklasy / Fot. PAPO tym, że oba zespoły potrzebują punktów nie trzeba chyba mówić nikomu. Śląsk potrzebował kompletu by wydostać się ze strefy spadkowej, zaś mająca aspiracje do tytułu mistrzowskiego Polonia w ostatnim czasie pogubiła trochę punktów zostając kilka kroków za ścisła czołówką.

Bliżej wygranej była Polonia. Stołeczni piłkarze byli już bliscy świętowania sukcesu, jednak jak mówi piłkarska prawda trenera Górskiego "dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe". Losy spotkania w doliczonym czasie gry odmienił Przemysław Kaźmierczak. Pomocnik Śląska po dośrodkowaniu Mili główką umieścił piłkę w bramce Michała Gliwy. Tą akcją podopieczni Oresta Lenczyka zapewnili sobie jeden punkt do ligowej tabeli.

Spotkanie nie należało do najnudniejszych, gorąco było już w pierwszych sekundach kiedy za sprawą wrocławskich napastników "zagotowało" się pod bramką "Czarnych Koszul". Później Wrocławianie jeszcze kilka razy pojawiali się pod bramką Gliwy, jednak brakowało im skuteczności. Piłkarze z Warszawy z biegiem czasu nabierali pewności siebie, jednak na boisku wciąż lepiej spisywali się gospodarze. Gdy stadionowy zegar wskazał 43 minutę, spora część kibiców nie spodziewała się już większych emocji, jednak po rzucie wolnym wykonywanym przez Sebastiana Milę futbolówka trafiła w pole karne i małym zamieszaniu było już 1:0. Początkowo wydawało się, że gol będzie zapisany Piotrowi Celebanowi, jednak po przeanalizowaniu sytuacji bramka została sklasyfikowana jako samobójcza, a po raz ostatni dotknął jej Łukasz Piątek.

Chodź Śląsk po pierwszej połowie prowadził 1:0 nie można powiedzieć, że podopiecznym trenera Oresta Lenczyka nie można nic zarzucić. Wrocławianie nie wykorzystali kilku sytuacji i być może to zadecydowało o dalszych losach spotkania. - Zastanawiam się, czy te sytuacje, które nie były wykorzystane powinny być wykorzystane bo jestem przekonany, że to doprowadziło do sytuacji w której zeszliśmy do szatni tak bardzo zadowoleni, że wygrywamy, że zapomnieliśmy o tym, że Polonia jest "zwierzątkiem podrażnionym" i będzie wszystko robiła, żeby w drugiej połowie nie tylko zremisować ale wygrać ten mecz - mówił po meczu szkoleniowiec Śląska. Faktycznie w drugiej połowie Polonia okazała się "zwierzątkiem podrażnionym" i podopieczni Pawła Janasa nie pozwalali już Wrocławianom na stwarzanie sobie tylu okazji co w pierwszej odsłonie. Gracze Polonii w 58 minucie zdołali wyrównać na 1:1. Piłkę z rzutu rożnego w pole karne wrzucił Brzyski, pod bramką Kaczmarka znalazł się Pietrasiak, który "użył głowy" w sensie dosłownym. Siedemnaście minut później z dystansu strzelił Bruno Coutinho i kibice "Czarnych Koszul" cieszyli się z prowadzenia.

Piłkarze Śląska za wszelką cenę próbowali wyrównać, jednak ich poczynania były nieskuteczne aż do 90 minuty, kiedy bohaterem wrocławskiej publiczności został Przemysław Kaźmierczak. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2.

Dla Śląska był to drugi ligowy remis pod wodzą nowego trenera. Sam Orest Lenczyk został przywitany przez wrocławską publiczność owacjami na stojąco. - Najbardziej zaskoczony jestem przyjęciem jakie mi trybuna zgotowała - mówił dziękując kibicom Lenczyk.

- Przede wszystkim Chciałbym powiedzie, że tracimy w ostatnich trzech meczach w których ja prowadzę trzy punkty.

Nie mówię, że byliśmy lepszym zespołem bo mecz był wyrównany ale nie można tracić bramki po strzale z połowy boiska w 91 czy 92 minucie. Takie sytuacje jak się u nas zdarzyła nie zdarzają się nawet w "juniorach". W konsekwencji tego zamiast trzech punktów mamy jeden - podsumowywał grę swojego zespołu Paweł Janas, który na stanowisku trenera Polonii niespełna trzy tygodnie temu zastąpił Jose Maię Bakero.

WKS Śląsk Wrocław - KSP Polonia Warszawa 2:2 (1:0)
Bramki: Piątek (samobójcza) 42', Kaźmierczak 90' - Pietrasiak 58', Bruno 75'

Śląsk: Kaczmarek - Wołczek, Celeban, Fojut, Spahić - Socha (46' Gancarczyk), Sztylka, Kaźmierczak, Mila - Diaz (60' Gikiewicz), Sotirović (81' Sobota).

Polonia: Gliwa - Sokołowski, Dziewicki, Pietrasiak, Brzyski - Mierzejewski, Trałka, Rachwał, Piątek (46' Bruno), Gancarczyk (90' Tosik), Smolarek (60' Gołębiewski).

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)

Po sobotnich spotkaniach Polonia z trzynastoma punktami zajmuje 5. lokatę, Śląsk ma na koncie 6 oczek i wciąż tkwi na przedostatnim miejscu w tabeli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Śląsk mimo wszystko "zadziwia" tak słabą grą tej jesieni, bo transfery przeprowadzone latem zwiastowały walkę o pierwszą szóstkę/ósemkę. Czy Orest Lenczyk jest lekiem na całe zło ? Tak, jeśli zakładać, że zmieniły się cele wrocławian i walczą oni teraz tylko o utrzymanie. Jeśli chodzi o Polonię, to jak każdy, kto choć trochę interesuje się piłką w tym kraju, jestem ciekaw co myśli o tym wszystkim pan Wojciechowski. Jans mówi, że nie ma powodów do paniki, ale sam pewnie każdego ranka zastanawia się, czy wieczorem będzie wciąż trenerem Polonii, czy nazajutrz będzie trzeba snuć nowe plany na życie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.