Facebook Google+ Twitter

Ekstraklasa. Śląsk Wrocław pokonał Polonię Warszawa 1:0

Śląsk Wrocław na własnym stadionie pokonał podopiecznych Jose Bakero 1:0. Na zwycięskiego gola kibice musieli czekać aż 90 minut.

Świąteczne życzenia od kibiców wrocławskiego Śląska. / Fot. Bartosz SenderekBramka zdobyta na kilkanaście sekund przed ostatnim gwizdkiem zapewne zrekompensowała widzom z Oporowskiej mało ciekawe spotkanie.

Początek spotkania to wyrównana walka na środku boiska; nieco lepiej spisywali się wrocławianie, jednak żadna z akcji podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza nie miała swojego końca w postaci piłki w siatce bramki Sebastiana Przyrowskiego.

W 20 minucie meczu w polu bramkowym Polonii znalazł się Janusz Gancarczyk, po przepychance z warszawską obroną zawodnik Śląska upadł na murawę. Sędzia jednak nie dopatrzył się tam faulu, którego głośno domagał się z ławki trenerskiej Tarasiewicz.

Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy gorąco zrobiło się pod bramką Wojciecha Kaczmarka, bo w pole karne wszedł Adrian Mierzejewski. Bramkarz Śląska nieco się pogubił, najpierw próbował wyjść do pomocnika warszawskiej Polonii, później zrobił krok w tył, ostatecznie jednak został szczęśliwie wyratowany z opresji przez kolegów z drużyny.

Druga połowa także nie wzbudzała zbyt wielkich emocji, zawodnicy Śląska próbowali przedzierać się przez defensywę „Czarnych koszul”, jednak ciągle bezskutecznie. W 75 minucie kontuzji nabawił się Amir Spahić. Bośniak został zniesiony z boiska na noszach, a w jego miejsce na murawie pojawił się bohater sobotniego spotkania - Antoni Łukasiewicz.

Jose Maria Bakero - nowy szkoleniowiec Polonii Warszawa. / Fot. Bartosz SenderekWraz z czasem upływającym na boiskowym zegarze gra Śląska Wrocław stawała się coraz bardziej agresywna, na 7 minut przed końcem trener Tarasiewicz zdecydował się na drugą zmianę, w ofensywie Tomasza Szewczuka zastąpił Kamil Biliński.

Kluczowe dla wyniku meczu wydarzenia miały miejsce w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, kiedy to sędzia ponownie nie podyktował rzutu karnego dla wrocławian, po konsultacji z arbitrem liniowym odgwizdał wyłącznie róg dla Śląska, z którego Sebastian Mila próbował dośrodkowywać. Ostatecznie, po zamieszaniu w polu karnym piłka ponownie trafiła do Milowego, ten znów dośrodkował, a futbolówkę do bramki głową wbił Antoni Łukasiewicz.

W doliczonym czasie gry przed szansą na podwyższenie prowadzenia stawał jeszcze Kamil Biliński, jednak warszawscy obrońcy nie pozwolili mu umieścić piłki w bramce Przyrowskiego.

Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:0.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

No sędzia poleciał w...;p Ale sprawiedliwości stało się za dość:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja nie muszę chodzić na mecz i marznąć :-)- wystarczy, że przeczytam relację Bartka i czuję się jak bym tam był.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobra relacja.
Byłem, zmarzłem, ale wszystko widziałem... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.