Facebook Google+ Twitter

Ekstraklasa. Wisła płynie w stronę spadku po remisie z Górnikiem

W spotkaniu kończącym 23. kolejkę rozgrywek piłkarskie elity, podopieczni Tadeusza Pawłowskiego podzielili się punktami z goścmi z Łęcznej. Bramki zdobył Donald Guerrier oraz Krzysztof Danielewicz

Arkadiusz Głowacki (zdj. ilustracyjne) / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsPiłkarze w koszulkach z "biała gwiazdą", nie wygrali ligowego spotkania od prawie trzech miesięcy. Złej passy nie przełamali również w poniedziałkowym meczu z Górnikiem Łęczna, choć przez większość meczu to oni nadawali ton grze.

Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego rozpoczynali poniedziałkowe spotkanie z nożem na gardle. Widmo umocnienia się Wisły Kraków w strefie spadkowej było realne. Jednak humory kibicom „białej gwiazdy” poprawił w 19. minucie Donald Guerrier. Pomocnik z Haiti wpisał się na listę strzelców po wykończeniu długiego podania Jovicia. Gospodarzom bardzo pomogli również obrońcy Górnika, którzy po niedokładnym podaniu oddali piłkę Wiślakom.

Wcześniej przeważali goście z Łęcznej. W 7. minucie zaskoczyć Miśkiewicza próbował Świerczok, ale jego strzał z rzutu wolnego zza linii pola karnego nawet nie otarł się o poprzeczkę. Jedyny napastnik Górnika szczęścia próbował również kilka chwil później, ale ponownie bez efektów. W pierwszej połowie Świerczok najbliżej trafienia do bramki Wisły był w 42. minucie, kiedy posłana przez niego futbolówka o centymetry minęła słupek. Po chwili swoich sił w okolicach pola karnego „białej gwiazdy”, spróbował Piesio po podaniu od Bonina. Również bez historii.

Po zmianie połów boiska, w składzie wyjściowym gospodarzy pojawił się Patryk Małecki. Pomocnik, który w poniedziałek rozegrał 200. spotkanie w Ekstraklasie, wszedł za kontuzjowanego w starciu z Boninem Guerriera. Chwilę wcześniej Brożek o centymetry pomylił się strzelając na bramkę Bratkusa, po celnym dośrodkowaniu Ondaraska. W międzyczasie coraz śmielej na połowie gospodarzy atakowali piłkarze Górnika. W 65. minucie refleksem popisał się golkiper Wisły, po tym jak w ostatniej chwili wychwycił strzał Świerczoka zza linii pola karnego.

Wiślacy odpowiedzieli kolejną groźną akcją, tym razem z Jovicem i Orndraskiem w roli głównej. Jednak czeski zawodnik nie był w stanie postawić kropki nad „i”, posyłając piłkę po główce na boczną siatkę bramki gości. Zawodnicy pod wodzą Jurija Szatałowa niespodziewanie wyrównali w 73. minucie. Dośrodkowanie wprost na piąty metr bezbłędnie wykorzystał Danielewicz, strzelając głową wprost do bramki gospodarzy. Remis wprowadził sporo nerwów, zwłaszcza w szeregach „białej gwiazdy”. Okazji do wyrwania punktów przeciwnikom nie brakowało, podobnie jak pomyłek na polu karnym Łęcznian. W 86. minucie nadzieje kibiców na zwycięskie trafienie, zawiódł lekki strzał Boguskiego z dystansu.

Nawet dodatkowe cztery minuty meczu, nie przyniosły zmiany wyniku spotkania. Remis z Górnikiem Łęczna, zostawił wśród sympatyków krakowskiej drużyny sporo goryczy. Przez podział punktów podopiecznym Tadeusza Pawłowskiego udało się uciec ze strefy spadkowej, ale widmo powrotu do niej wciąż dla Wisły jest realne. Tymczasem w środkowej strefie tabeli umocnił się zespół z Łęcznej, który jednak musi wygrywać, jeśli chce rywalizować w grupie mistrzowskiej Ekstraklasy.

Wisła Kraków - Górnik Łęczna 1:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Guerrier 19', 1:1 Danielewicz 76'
Wisła: Miśkiewicz - Jović, Głowacki, Guzmics, Pietrzak - Guerrier (53. Małecki), Uryga, Cywka (85. Popović), Bałaszow (81. Boguski) - Ondrasek, Brożek
Górnik: Bartkus - Mierzejewski, Pruchnik, Bożić, Jakubik - Bogusławski, Danielewicz - Bonin (56. Marcos Barreno), Pitry (87. Nikitović), Piesio - Świerczok
Żółte kartki: Głowacki, Guzmics - Bogusławski
Sędziował: Jarosław Przybył
Widzów: 9110

Trenerzy po meczu

Tadeusz Pawłowski, Wisła Kraków: Uważam, że zaczęliśmy dobrze. Po dobrych akcjach mieliśmy szansę na bramki. Dość szybko objęliśmy prowadzenie, później za mało utrzymywaliśmy się przy piłce, za szybko ją traciliśmy. Chciałem, by nasza gra była nieco płynniejsza, by udało nam się podwyższyć wynik. Niestety nie udało się. Straciliśmy bramkę po prostym błędzie. W bocznym sektorze była sytuacja dwa na jeden, Witalij Bałaszow nie wrócił i zrobił się remis. Nie powinniśmy byli dopuścić do tej centry.

Jurij Szatałow, Górnik Łęczna: Zadaję sobie pytanie, czy jestem zadowolony z wyniku, czy nie. Można powiedzieć, że mecz był wyrównany, Wisła miała optyczną przewagę, natomiast mieliśmy o dwie-trzy okazje strzeleckie więcej. Wyszliśmy na mecz bardzo bojaźliwie, nie tak, jak sobie zakładaliśmy. Wręcz cofaliśmy się przed Wiślakami, graliśmy w poprzek i do tyłu. Dopiero po straconej bramce zaczęliśmy grać tak, jak postanowiliśmy. Trochę musiałem w szatni podnieść głos.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.