Facebook Google+ Twitter

El. MŚ 2014. Jak uniknąć blamażu? Uczmy się od Francuzów

  • Bart Ken
  • Data dodania: 2013-11-20 22:59

Jak niewiele wystarczy, by postawić drużynę narodową na nogi, pokazali we wtorek Francuzi. Z futbolowego piekła (przegrali w Kijowie z Ukrainą 0:2) w 90 minut przenieśli się do nieba i to oni pojadą do Brazylii na mistrzostwa świata.

 / Fot. EPA/YOAN VALATMecz wprawdzie nieprzegrany, ale kolejny bez strzelonej bramki – atmosfera wokół reprezentacji piłkarskiej staje się coraz bardziej nerwowa. Wybrańcy Adama Nawałki pod każdym względem odstawają od wybrańców poprzednich selekcjonerów.
W tym miejscu warto cofnąć się do 2012 roku. Piłkarzy Franciszka Smudy, choć polegli na EURO rozgrywanym przy własnej publiczności, w dodatku w grupie najłatwiejszej z możliwych, oglądało się z optymizmem i wiarą w sukces. „Prawie-zwycięstwo” z Niemcami (mimo wszystko robi różnicę), zaaplikowanie Drogbie i spółce trzech bramek, bramkowe remisy ze światowymi potentatami: Argentyną, Meksykiem – takie wyniki, uwzględniając fakt, że były to gierki towarzyskie, udowadniały, że naszym „Orłom” należy się kredyt zaufania przed historycznym turniejem z historycznie wielką presją. Choć na ME nie wyszło – dwie dobre połowy w dwóch różnych meczach to za mało na grupę marzeń – styl reprezentacji pozostał, mimo ogólnonarodowego rozczarowania.

Przy Fornaliku „biało- czerwoni” potrafili urwać punkty Anglii, lecz oddali też cały ich komplet Ukrainie, bezcenną zdobycz zostawiali też w Mołdawii i Czarnogórze. Ze świetnych połówek za czasów Smudy zostały jedynie kwadranse, maksymalnie 25 minut dobrej gry na mecz. Kiedy brakowało „pary” polska maszynka stawała, co przeciwnicy wykorzystywali bezlitośnie. Morale piłkarzy opadało coraz niżej, nagonka i dysputa medialna rosły proporcjonalnie do ilości traconych punktów w kolejnych meczach.

Zdajemy sobie sprawę, że po dwóch meczach nowy selekcjoner jest wciąż na etapie testowania nowych graczy, kombinacji, założeń taktycznych. Domagamy się zwycięstwa na przełamanie podczas gdy widzimy starych i młodych kadrowiczów z reprezentacyjnymi żółtodziobami bez kompletnego zgrania, kiedy okres przewagi pozycyjnej ogranicza się do kilku akcji. Wreszcie - nasi piłkarze zmęczeni są biciem głową (właściwie piłką) w mur, złożony z jedenastek rywali. I nie mówię o jedenastkach Niemiec, Włoch czy Argentyny, lecz Czarnogóry, Słowacji i Irlandii. Nie tylko realiści łudzą się, że oczekujemy od obecnej reprezentacji niemożliwego.

Otoczka wobec reprezentacji Francji była przed jej rewanżowym meczem fatalna. Porażka europejskich gwiazd z „tylko” solidnymi Ukraińcami sprawiła, że na podopiecznych Didiera Deschampsa posypały się gromy większe od tych spadających na polskich piłkarzy. Rozczarowania nie kryli dziennikarze, nawet politycy. „Zagrałabym na lewej obronie zamiast Patrice`a Evry” miała napisać była minister sportu Rama Yade. Statystyki również stawiały Trójkolorowych na przegranej- żaden zespół nie odrobił w barażach dwóch bramek straty…

A jednak pokazali, że w piłce można się odrodzić. W meczu, który wyglądał jak pościg zwyciężyli 3:0, przeważali przez cały mecz, mimo, że grali z nożem na gardle. Bramka ze spalonego i nieuznane wcześniej trafienie Benzemy – takie wpadki nie powinny się zdarzać, od nich nie uciekniemy, ale to kwestia na inną dyskusję. Łut szczęścia współgrający z sędziowskimi pomyłkami istnieje w futbolu od zawsze. Wczoraj sprzyjał postawionym pod gilotyną Francuzom, ale to nie dzięki niemu uciekli oni z pod jej ostrza. Zawdzięczają to odważnej, konsekwentnej grze, niepozbawionej koniecznego w takiej sytuacji ryzyka.

Francja posłużyła mi jako wyznacznik, przykład z górnej półki, ale mimo wszystko – odniesienie do sytuacji w jakiej znalazła się po fatalnej porażce w pierwszym meczu, było analogiczne. Zamarzyło mi się, że „biało – czerwoni” potrafią wyszarpywać zwycięstwa po równie ambitnych bataliach. Choć na chwilę obecną zamiast dywagacji o EURO 2016 roku poczekajmy na pierwszą od 375 minut bramkę. I to z szacunkiem dla San Marino, ale…

Francuski pościg:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Druga bramka była szczelona ze spalonego , winny sędzia boczny . !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety w aktualnych warunkach blamażu uniknąć się nie da, a Francja to jednak zupełnie inna piłkarsko półka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.