Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

94463 miejsce

Elblążan trzeba przekonać, a nie walczyć z nimi!

Antydemokratyczną taktykę stosują rządzący Elblągiem przed referendum w sprawie odwołania prezydenta i radnych miasta. Władze rzucają przysłowiowe kłody pod nogi grupie referendalnej i dyskredytują istotę obywatelskiego referendum.

Dziwny, choć bardzo czytelny dla większości elblążan, zarzut o kradzieży prądu przez Grupę Referendalną - określany przez internautów, jako „strzał w stopę”, a także kilka innych „pomysłów” władz na zdyskredytowanie obywatelskiej inicjatywy referendalnej, które wcześniej „trafiły w kolano” - spotęgowały tylko wzrost zwolenników odwołania prezydenta Elbląga i Rady Miejskiej.

Jednakże kolejna akcja władz miasta – tym razem antydemokratyczny zamysł ograniczenia udziału w referendum osobom, które 14 kwietnia będą leżeć np. na szpitalnych łóżkach, to przysłowiowy „strzał” w jeszcze inną część ciała. Ten wystrzał – mam nadzieję, że ostatni - podtrzymuje niestety obawy elblążan o zbyt poważnych samookaleczeniach się elbląskich władz. Dobrze, więc się stało, że - uchwałą radnych - choć głosowano niejednogłośnie, komisje w obwodach zamkniętych (np. szpitale, areszt) będą jednak działały w dniu referendum.

Tym niemniej, jako dość wnikliwy obserwator życia publicznego w naszym mieście, parafrazując Noblistę – „nie chcę, ale muszę”, zamierzam stanąć w obronie prezydenta Elbląga. A to, dlatego, że ten ktoś, kto doradza prezydentowi, działa – moim zdaniem – nie tylko przeciw samemu prezydentowi, ale przede wszystkim, przeciw demokratycznym zasadom państwa.

Dla przykładu podam, że w Szwajcarii - gdzie obowiązuje demokracja bezpośrednia - odbyło się już ponad 550 różnego rodzaju głosowań referendalnych. Natomiast dotychczasowa ilość odbytych referendum w naszym kraju, nie czyni nas jeszcze mianem pełnoprawnego państwa obywatelskiego, ale też sami rządzący nie czynią wiele, aby tę sytuację zmieniać.

Gdybym był na miejscu prezydenta Elbląga, pewnie zrezygnowałbym z takiego doradcy, a wykorzystałbym wiele innych ważkich argumentów, którymi dysponuje szef magistratu, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Jakich? Będąc po stronie słabszych, nie będę podpowiadał za dużo a tym bardziej, że podobno tylko władza ma patent na mądrość. Jedno zrobiłbym na pewno - namawiałbym wszystkich zwolenników aktualnej władzy do udziału w referendum.

Dlaczego? Po pierwsze: właśnie z powodów zasad demokracji, dających możliwość bezpośredniego wpływu na podejmowane decyzje. Po drugie: to przeciwnicy Grupy Referendalnej i ewentualnych zmian w stylu rządzenia miastem, powinni tym bardziej potwierdzić, że uzyskany dwa lata wstecz mandat prezydenta, jest dalej obdarzony... ich kredytem zaufania. Jeżeli natomiast zwolennicy aktualnych władz samorządowych nie pójdą głosować, to potwierdzą, że obce są im nie tylko zasady obywatelskiej demokracji, ale że również nie mają w tej sprawie zdania.

Czy zatem, Prezydent Elbląga i Rada Miejska mogą rządzić dalej miastem, gdyby po 14 kwietnia 2013 roku okazało się, że referendum jest nieważne tylko z powodu braku wymaganej frekwencji? Odpowiedź brzmi: - prawnie tak. Czy będzie to jednak moralnie uzasadnione i uczciwe w stosunku do mieszkańców, których nie zachęca się do udziału w referendum?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.