Facebook Google+ Twitter

Electric Nights Festival w Lublinie w międzynarodowej atmosferze

Raczkujący jeszcze festiwal, stworzony przez młodych zapaleńców, rozwinął skrzydła i w tym roku zaproponował line-up, który ma szansę ściągnąć miłośników muzyki z całego kraju na weekend do Lublina w dniach 21-22 października.

Przekrój artystów zaproszonych do Lublina robi wrażenie. Highliterem festiwalu będzie niewątpliwie zespół Legendary Pink Dots - na swój sposób faktycznie legendarny, z trzydziestoletnią ponad obecnością na scenie i niebywałym dorobkiem płytowym. Na początku swojej błyskotliwej kariery wrzucali na rynek po kilka albumów rocznie - i choć XXI wiek wiązał się z niewielkim spowolnieniem, jeszcze rok temu nagrali "Seconds Late for the Brighton Line". W ich historii znalazło się kilka polskich wątków - poza wieloma zagranymi u nas koncertami, byli promowani przez Tomasza Beksińskiego i to niejako za jego sprawą wydano w Polsce pełną edycję płyt zespołu. Oprawiona ona została grafikami ojca dziennikarza, Zdzisława Beksińskiego - muzycy zadedykowali to wydawnictwo pośmiertnie Tomaszowi.

Innym wątkiem jest związek Michała Łyska, studenta UJ, który zajmował się tłumaczeniem tekstów Legendary Pink Dots - śmiertelnie pobitemu w 1997 roku zespół na warszawskim koncercie zadedykował utwór "Spike".

Legendary Pink Dots w Lublinie to doskonała okazja do sprawdzenia, jak mrocznie, psychodelicznie i intrygująco brzmi ten brytyjsko-holdenderski skład. Koncert już 22 października w Akademickim Centrum Kultury.

Dla niektórych tego samego dnia równie ważna okazać się może Brodka, która wystrzeliła z nowym albumem i uwiodła kompletnie i media, i publiczność. Nie trzeba jej nikomu przedstawiać, niektórzy z was pewnie zdążyli pójść na któryś z jej tegorocznych koncertów-spektakli. Dobra okazja do powtórzenia i przekonania się do jej talentów.

Mnie natomiast o wiele bardziej interesuje wieloinstrumentalne zjawisko występujące pod nazwą Wires under Tension. Na płytach zapowiadają się intrygująco, łącząc ambientowość z post-rockowością, a nawet nabierając momentami Jaga Jazzistowego rozmachu. Niezły kąsek - jeśli spragnionym jest się progresywnej, ciekawej fuzji dźwięków, zaskakujących kolaży trąbek i skrzypiec, cymbałów i i całej gamy przeszkadzajek wspartych solidną perkusją. Awangarda z serca Nowego Jorku.

Noblesse Oblige - brytyjska formacja dowodzona przez zawodową aktorkę Valerie Renay i Sebastiana Lee to ciekawe wyzwanie dla słuchaczy. Na wskroś artystyczny koncept muzyków wiąże się z bardzo zróżnicowanymi kompozycjami, czasem kabaretowymi, czasem efemerycznymi i psychodelicznymi. Będziemy tańczyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.