Facebook Google+ Twitter

Electric Nights Warm - Up po amerykańsku

W serii rozgrzewek przed jesiennym festiwalem w Lublinie odbył się koncert Setting the Woods on Fire i Workplace. W stylu iście wybornym.

 / Fot. STWOFWieść o Setting the Woods on Fire grających w "lubelskim sercu imprezowym" - klubie o uroczej nazwie Disco Fever - była jedną z najbardziej przeze mnie oczekiwanych w ostatnich miesiącach. Miejsce okazało się być równie uroczym, jak jego miano, ale w końcu teju nocy chodziło tylko o rozgrzewkę w rytm hałaśliwych gitar i krzyczących wokali. I tego dostaliśmy idealną porcję.

Lubelska formacja Workplace zagrała rzetelnie jeśli chodzi o długość koncertu - 40 bitych minut - ale co do jakości tego występu można by się spierać, gdyby uprzednio uznać to za zajęcie godne uwagi i czasu. Wpisują się idealnie w modny i powszechny nurt punkowo-alternatywnego grania, klasyczna politechnika, może bardziej dla hipsterów niż stereotypowych jej studentów. Zagrali kilka swoich kompozycji w takimże lekkim i mało absorbującym stylu, a później zajęli się namiętnym kowerowaniem swoich młodzieńczych tuz - Green Daya, Hetmana i tym podobnych klasyków. Cóż, do upałów jeszcze sporo brakowało.

Ale później gitary trafiły w powołane do tego ręce i klub dosłownie zadrżał. Zastanawiając się nad jakimś sensownym zaklasyfikowaniem stylu, który wypracowali sobie warszawscy muzycy z Setting the Woods on Fire, wpadłam w końcu na kompromis - mnie przynajmniej satysfakcjonujący. Jeśli spróbujecie sobie wyobrazić Pinback, Sunny Day Real Estate i Unwound z tego mocnego oblicza znanego z "Repetition", to uzyskalibyście pewnie efekty mocno zbliżone do muzyki STWOF. Bardzo mocno inspirowane amerykańską, lekko podziemną alternatywą. Pojawiły się utwory z ich debiutanckiej płyty - między innymi znakomity zamykacz "Delayed Sleep Phase Disorder".

Zagrała też cała EPka "Ruins" i niezatytułowane nowości. Była wreszcie możliwość skonfrontowania obu materiałów - słychać doskonale ewolucję, zmianę brzmienia, kompozycyjne zwroty, dużą swobodę i umiejętności posługiwania się fantastycznym instrumentarium. Warszawiacy grają na światowym poziomie - co się im chwali, i w czym warto życzyć uporu, zanim - o ile w ogóle - dojdzie do wielkiego kasowego sukcesu. W każdym razie muzyka jest dla nich clue, a etos i pasja to wartość wyższa od tej zakamuflowanej w PLNach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Trudno o gustach dyskutować, ocena techniki nie pozwala na dłuższe dyskusje. Nie miałoby sensu miażdżenie Workplace, nie ma też sensu informacyjna wiadomość, że koncert Workplace się odbył i że był punkrockowy. To znaczy co? Tym bardziej wpadacie w czarną dziurę animowości i nijakości.

Chętnie poznam te zespoły, które powstają w każdym większym mieście i drążą podobne gatunki. Mogę prosić o jakieś linki, nazwy, etc? Błądzić jest rzeczą ludzką, może faktycznie nie mam na ten temat informacji.

Cieszę się, że artykuł wywołał taką dyskusję, a Workplace życzę jeszcze więcej fanów (nie mam wątpliwości że większość publiczności przyszła was zobaczyć) i pomysłów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
cyske
  • cyske
  • 18.04.2011 00:06

a ja, jako członek zepsołu Łerkplejs mogę pochwalić STWOF za to, że z minimum sprzętu i minimum instrumentów (chociaz - no zawodowa profesjonalna półka, nie ma co ukrywać) wycisnęli maksimum dźwięków. Jednak szczerze bym do nic nie poskakał. Bardzo mi się kojarzyli z 30STM, bardzobardzo. A co do nas... faktycznie, nierówno i nieczysto, ale przynajmniej nieźle nam sie grało. I podpowiem, w przeciwieństwie do STWOF gramy nieco ponad rok, a nie nieco ponad 5 lat.

I jeszcze - żenująca liczba osób była na koncercie, sugerując się dość pokaźną promocją.
I jeszcze - KOCHAJ ALBO ZNIENAWIDŹ - INNEJ OPCJI NIE MA!~

Komentarz został ukrytyrozwiń
Stasiek
  • Stasiek
  • 17.04.2011 22:02

Workplace zagrali nierówno, nieczysto, z odpustową konferansjerką z coverami i absolutnie nieoryginalnymi kompozycjami. Setting the woods zagrali równo czysto szczerze i emocjonalnie, bez tekstów wydłużających koncert o 20%. Więcej pokory, bo komentarze znajomych typu Workplace tak jak STWOF grają na światowym poziomie tylko jedni mają gorszy sprzęt są po prostu żenujące.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Adam Paździor
  • Adam Paździor
  • 17.04.2011 17:29

Cóż, mam wrażenie, że po garażach w każdym mieście znajdzie się i takie STWOF. Nie napisałem, że to bełkot muzyczny. Wręcz przeciwnie, bardzo fajna muzyka, ale do jazdy samochodem a nie na koncert. I kupiłem tą płytę. Jest wysoka jak na nasze polskie realia, naprawdę zachęcam do porównania z płytami długogrającymi gwiazd. Moim zdaniem cena EP tak nieznanego zespołu nie powinna przekroczyć 15zł.

Akurat ja wyrabiam normę conajmniej kilkudziesięciu Polaków w czytaniu książek. I zachęcam do niesugerowania w zawoalowany sposób analfabetyzmu. I ogólnie do raczej mniejszej emocjonalności w swoich wypowiedziach - w skrócie: bez obrażania innych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zespoły takie jak Workplace powstają w każdym mieście z liczbą mieszkańców przekraczającą 30 tysięcy mam wrażenie. Nie zrzucałabym też winy na sprzęt, bo świetnie słucha się dobrego i pomysłowego lo-fi. Z resztą w punku chyba nie droga gitara jest kryterium, a pomysłowość.
STWOF to jedyny taki zespół w Polsce - choć ambitnego grania jest trochę i jeśli trochę poszukasz, znajdziesz Kristen, Plum albo inny wszaniec. Skoro dla Ciebie to bełkot muzyczny, nic dziwnego że cena EPki jest wysoka. Tymczasem dyskusja o "cyklu życia" zespołów coraz częściej skłania nas do tego, żeby jednak wydać kilka złotych więcej i pozwolić muzyce się rozwijać niż oszczędzać na kulturze. Kwestia dojrzałości.

Na koniec - jestem świadoma tych powtórek i używania języka, a teksty przechodzą przez korektę, więc sugeruję więcej książek i poprawianie słabych polskich statystyk.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Mariano Bombarda
  • Mariano Bombarda
  • 17.04.2011 00:14

Dobra, to i ja dorzucę swoje 5 groszy. Uprzedzam na wstępie, że opinie są generalnie jak dziury w d**ie - każdy ma swoją własną. Na koncercie nie byłem, ale skonfrontowałem sobie dwie kapele za pomocą internetu. Nie ukrywam że zdecydowanie więcej pomysłu, świeżości i polotu ma kapela Workplace, która gra niby prosto, ale w gruncie rzeczy ciekawie, z jajem - nie przeszkadza nawet zbyt mocno to że wokaliście zdarza się solidnie zafałszować. STWOF tak naprawdę po odtworzeniu ich muzy z myspace mocno mnie rozczarował - Pani Natalia napisała że to wspaniały, fantastyczny zespół, tymczasem śmiem twierdzić że to raczej mocno przeciętne łupanie bez ładu i składu - ot utrzymany w średnich tempach hc/screamo/metalcore nie posiadający ani dobrych melodii ani urywających jaja riffów. Oczywiście zdaję sobie sprawę że na koncercie role mogą się odwracać, ale śmiem twierdzić że nie jest to zbytnio możliwe. Tak swoją drogą, tęskni się trochę za czasami lubelskiego punkowo/hc undergroundu, gdzie prym wiodły takie kapele jak Michelle Was Wrong, My Sweet Suicide, Bimbeer, El Chupacabra czy Burning November (grali krótko ale z konkretem). Pozdrawiam,

Mariano

Komentarz został ukrytyrozwiń
Adam Paździor
  • Adam Paździor
  • 16.04.2011 23:42

3. Własnych kompozycji zagrali około 10, więc "namiętne kowerowanie" to chyba przekłamanie. Co do "młodzieńczych tuz" - staruszkami nie są. I zaznaczę jeszcze raz - w nowych kompozycjach widoczne jest odejście od konwencji ugrzecznionego greendayowego punka. A w utworach w tym stylu (My Way, Against The System czy Empty Streets), moim zdaniem, niczym nie ustępują zachodnim idolom.
4. Warto byłoby wspomnieć o odbiorze obu grup przez zgromadzoną w klubie publiczność. To jednak Workplace wymusiło coś więcej niż stanie w miejscu i bicie braw.
5. Owszem, Setting The Woods... grają na światowym poziomio. Tak samo, jak i Workplace, którzy może po prostu dysponują gorszym sprzętem. Nie wiem, co może czynić gitary, wzmacniacze i perkusję STWOF bardziej fantastycznymi (cokolwiek ma to oznaczać - same grają?) niż te, na których grają Workplace.
6. W graniu Setting The Woods... żadnej ewolucji nie dostrzegłem. Może to za sprawą bycia nieco ogłuszonym przez stanie przy wzmacniaczu na koncercie Workplace, może przez to że mają solidnie wypracowany jednolity styl. A dojrzałość się chwali.
7. Co do ostatniego zdania - jakoś mnie do tego nie przekonuje cena 20PLN za cztery utwory (dwa z nich dostępne do odsłuchania na wspomnianym już profilu MySpace) na EP, podczas gdy długogrające albumy tych największych zespołów w kraju kosztują jedynie kilkanaście złotych drożej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Adam Paździor
  • Adam Paździor
  • 16.04.2011 23:13

Cóż, skoro wyraża Pani swoją opinię, to jest to raczej recenzja. A ten artykuł jest przepełniony subiektywizmem. Ale dobrze, przejdźmy do argumentów:
1. Nagromadzenie słowa "uroczy" w pierwszym akapicie utrzymywało mnie w przekonaniu, że tekst napisała dwunastolatka, dopiero później spojrzałem na autora i zostałem zaskoczony.
2. Trudniej jest określić styl grupy Workplace niż Setting The Woods... Ci drudzy grają ewidentnie hardcore, którą to informację można znaleźć na ich profilu MySpace, można także powiedzieć, że screamo i emocore. Co do Workplace - założenie jest punkowe, grać jak Green Day, Sum 41 czy blink-182, jednak trudno nie zauważyć, że grupa wciąż poszukuje stylu i nowsze utwory ciążą w stronę hard rocka, a nawet metalu.
3. W secie Workplace pojawiły się 3 covery: sztandarowo ich interpretacja Czarnego Chleba..., Green Day, który czasem zdarza im się zagrać oraz dodatkowy wypełniacz na wyproszony bis.

Komentarz został ukrytyrozwiń
N.Skoczylas
  • N.Skoczylas
  • 16.04.2011 11:00

na początek sugeruję dowiedzieć się, czym różni się relacja od recenzji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
N.Skoczylas
  • N.Skoczylas
  • 16.04.2011 10:35

panie Adamie, zachęcam do argumentowania swoich opinii

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.