Facebook Google+ Twitter

Electric Relaxation, czyli 60 minut świetnych brzmień

Wychodząc z założenia, że subiektywna selekcja utworów przez danego DJ’a może być gratką jedynie dla kolekcjonerów, nie przepadałem za mixtape'ami. Skusiłem się jednak na nowy mix Daniela Drumza. I nie żałuję!

Daniel <font id=Drumz - Electric Relaxation" title="Daniel Drumz - Electric Relaxation" />Nigdy specjalnie nie przepadałem za mixtape’ami. Wychodząc z założenia, że subiektywna selekcja utworów przez danego DJ’a może być gratką jedynie dla producentów lub kolekcjonerów, jako zwykły słuchacz omijałem je szerokim łukiem. Przynajmniej te rodzimych artystów. Bo i poza mixami DJ Twistera nic ciekawego na rynku się nie pojawiało. Niedawno postanowiłem jednak skusić się na niepozorny na pierwszy rzut oka mix Daniela Drumza „Electric Relaxation”. Muszę przyznać, że wyboru nie żałuję!

Daniel Drumz, czyli znany ze współpracy z grupą Grammatik jako DJ Taśmy turntablista, postanowił zmiksować utwory artystów, którzy inspirują i poszerzają jego muzyczne horyzonty. Mix jest składakiem spokojnych, soulowych, funkowych i hip-hopowych numerów. Pojawiają się tacy artyści, jak Common, Erykah Badu, Dwele, Mos Def czy Talib Kweli. I to nie tylko ze swymi sztandarowymi utworami, ale i ciężko dostępnymi remixami (limited white label releases), co stanowi dodatkową atrakcję dla słuchacza.

Trzeba przyznać, że owe 60 minut czarnych, momentami brudnych brzmień, to bardzo miłe dla ucha chwile. Można rzec – swoista podróż po najwartościowszych zakątkach szeroko rozumianego świata hip-hopu. Prawdziwą gratką dla polskiego słuchacza jest gościnny udział na płycie „króla podziemia”, jak zwykło się już nazywać Smarki Smarka (chociaż on sam odżegnuje się od tego określenia). Młody, charakteryzujący się niezwykle luźnym płynięciem po każdym bicie, jaki podstawi mu się pod nos, reprezentant gorzowskiej sceny hip-hopowej, pojawia się na płycie dwukrotnie. Oprócz niego, można usłyszeć również rhodes Pat Patenta. Takie smaczki to dodatkowy atut tego wydawnictwa.

Z pewnością mix jest niezwykle edukacyjny, a utwory wymieszane umiejętnie. Nie na darmo na okładce możemy obejrzeć niemal artystyczną instalację – sam Daniel Drumz w koszulce z napisem „Dilla Lives!” otoczony winylami m.in. De La Soul, czy Barry’ego White’a. Bo taki jest ten mix – przekrojowy, kierowany do świadomego słuchacza. Nawiązując do okładki, należy wspomnieć także o niezwykle klimatycznym i eleganckim wydaniu. Okazuje się, że bez zbędnego blichtru i bombek choinkowych, można w Polsce wydać ciekawie oprawione CD w niewysokiej cenie (zaledwie 26 zł z przesyłką). Jego dystrybucją zajmują się m.in. sklepy internetowe Sideone.pl, oraz Ciętydźwięk.com.

I muszę na koniec wspomnieć o jedynym minusie tego mixu. „Electric Relaxation” został bowiem wydany w liczbie zaledwie... 300 egzemplarzy. Biały kruk! Spieszcie się, albo szukajcie do skutku, bo naprawdę warto. Polecam gorąco.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.