Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > "Elegia" - czy warto pójść na ten film?

Pozycja materiału w rankingach:

25988 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 37pkt

Oceń:

"Elegia" - czy warto pójść na ten film?


Ponoć film wyreżyserowany przez Francuzkę Isabel Coixet, na podstawie książki amerykańskiego żydowskiego skandalisty Philipa Rotha „Konające zwierzę” jest przejmujący.

Kadr z filmu. / Fot. Materiały prasowe.Bo traktuje o tym, co w sumie dotyczy każdego z nas, przemijania, choroby, stosunku do związków, miłości itp.
No, ale mnie nie poruszył.

Przez dwie godziny wierciłam się w fotelu i spoglądałam na zegarek, czyli ewidentny znak: nie jest dobrze. A ja takie tematy lubię i łatwo się wzruszam, a tym razem nie. Czyli dlaczego?

Jak wspomniałam, temat nośny. Do tego dobrani dobrzy aktorzy, Ben Kingsley jako starzejący się profesor literatury na nowojorskim uniwersytecie i Penny, w której wszyscy faceci się kochają, bo wiadomo, że Penelopa Cruz jest ładna i ma fajne cycki (wątek cycków jest tu zresztą istotny).

Profesor ma dość swobodne podejście do związków, do seksu i generalnie preferuje sytuację, kiedy mu nikt nie zawraca głowy w życiu. Małżeństwo postrzega jako rodzaj wyrafinowanego więzienia, syna jak utrapienie, kolejne kobiety jak wypełniacze chwilowej pustki, aż tu nagle na jego zajęcia przychodzi studentka, Consuela (Penelopa właśnie) i oczywiście go urodą swą zniewala.

W filmie pada sugestia od przyjaciela, że doprawdy, być uwiedzionym przez piękno, to w sumie nic specjalnego i pyta, czy profesor zadał sobie trud przyjrzeć się, czy panna wnętrze też ma piękne, żeby z upływem czasu był jakiś punkt zaczepienia. Profesor rzecz jasna trudu takiego sobie nie zadaje, bo jest estetą i to mu w sumie wystarczy. Ale w pannie się zakochuje.

Kadr z filmu. / Fot. Materiały prasowe.Mogłoby być pięknie, ale film pokazuje, że w nim tak jak w życiu, pięknie cały czas być nie może. Momentem, w którym następuje katastrofa, jest chwila, kiedy Consuela chce zapoznać swojego kochanka z rodziną, a że jest Kubanką, to związki rodzinne są dla niej ważne, a rodzina liczna. Wsobny, zblazowany nowojorski profesor rzecz jasna tej konfrontacji unika, ze zwykłego strachu, że „co ludzie powiedzą”, bo jest stary itp. I nie przychodzi, a ona się obraża.

Mija czas, panna zapada na raka piersi. I co to teraz będzie? Przecież tak wielbił jej ciało, a ona zostanie pozbawiona swojego atrybutu, czyli to koniec. Nawet, jeśli przeżyje, to, co to za życie.

Można tu poprzemyśliwać, że nasza kultura jest okrutna. Preferując ciało, jego kult w kulturze czyni nas jednocześnie jego niewolnikami. To może dawać do tak zwanego myślenia.

Ale nie daje. Właśnie mimo tego, że film porusza sprawy dla każdego istotne, pozostawił mnie niewzruszoną i znudzoną. Przewaga estetyki, subtelnych ujęć, spowalniania, fortepianowa muzyka w tle, to wszystko jest piękne, ogląda się doskonale, ale pozostaje wydmuszką, zwyczajnie nie obchodzi. Nie wzrusza mnie los Consueli, mimo że pozbawiono ją seksualnego atrybutu, który odgrywał istotną rolę w jej życiu, związkach z mężczyznami. Nie wzrusza mnie los profesora, który teraz musi się nad nią użalać, pocieszać, zamiast porządnie przelecieć i pójść na piwo.

Jedyne co prawdziwe w tym filmowym przekazie to słowa chorej Consueli, która jak to chora, widzi wszystko ostrzej i jaśniej, i w pewnym momencie mówi do swojego kochanka, że zadziwiające jest to, że ludzie nigdy nie mogą sobie znaleźć miejsca w życiu, bo cokolwiek by nie zrobili, są w pułapce.

Z tym się zgadzam. Jakakolwiek relacja, z innymi, z samym sobą, zalegalizowana czy nie, taka czy inna, niesie ze sobą pułapki, które czynią z nas niewolników sytuacji, a to sprawia, że chyba nikt nie jest do końca zadowolony ze swoich wyborów, z życia, ma za to setki wątpliwości i myśli, czy wybór, którego dokonał, jest słuszny, a co by było, gdyby postanowił inaczej.

No i może dla samej tej pointy można się wybrać, popatrzeć na tym razem smętny i deszczowy Nowy Jork, moje ukochane miasto, w którego centralnym parku stoi ograny w wielu filmach pomnik anioła, który w sumie nie wiem, o czym przypomina.
Klara Maj OFFline profil autora

Autor: Klara Maj

Napisz do autora

Artykuły (13) Galerie (8) Średnia ocen (4.61)

Wiek: 36 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: cokolwiek się nie napisze, albo pomyśli, jest to głupie, tylko, że kiedy się to pisze albo myśli, to się o tym nie wie.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 33

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 11.02.2009 12:26

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 19

Fatalnie, tandetnie, bez jakiegokolwiek profesjonalizmu napisana recenzja z dobrego obrazu - na podstawie książki wybitnego amerykańskiego pisarza i filozofa, Philipa Rotha. Żenująca publikacja. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Monika Ciwis 18.01.2009 07:24

Ocena: Ocena pozytywna 24 Ocena negatywna 25

" ...Penelopa Cruz jest ładna i ma fajne cycki..." - własne kompleksy i zahamowania... mogą być powodem "owsików" w kinie. Po komentarzach Autorki pod tekstami uznanych TWÓRCÓW czuję się rozczarowana - miałam prawo spodziewać się czegoś innego... Współczzuję i nie daję minusa tylko dlatego, że z zasady minusów nikomu nie daję... Czasem jednak warto zwrócić się do części ciała powyżej jamy gębowej! Wiem, wiem - nie każdy to ma,,,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 05.01.2009 23:56

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 22

(+ ) ... za co daję plusa? Niech to pozostanie moją tajemnicą .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maria Ożóg 10.10.2008 13:14

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 34

może więcej już nie pisz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 23.09.2008 14:27

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 25

AnnoK, cieszę się, że poczułaś się skłoniona do weryfikacji. Czego mozna chcieć więcej.
co do jakiejś tam flowers, nie zdrabniałam, bo na ogół nigdy nie uzywam zdrobień, tylko wkradła mi się literówka, a to akurat zdarza mi się często.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Damian Świecak 23.09.2008 11:59

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 32

Imię nie było pomylone celowo ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna K. 23.09.2008 11:08

Ocena: Ocena pozytywna 30 Ocena negatywna 28

Mnie natomiast Twoja recenzja, Klaro, skłoniła do pójścia do kina. Co niewątpliwie przemawia na jej korzyść :) Zmieniłam plany na wieczór i poszłam na "Elegię", żeby wyrobić sobie własne zdanie i zobaczyć czy rzeczywiście ten film nie jest przejmujący.
I po pierwsze całym czas czułam piętno znajomości zakończenia. Fakt, nie jest to film sensacyjny, gdzie chodzi o to, by być zaskoczonym. Nie mniej jednak, wiedząc co się stanie w dalszej części filmu, patrzyłam na wszystko już z określonej perspektywy...
Po drugie, film mnie wzruszył i dał do myślenia. Tak, wiem, niektórych wzruszają kiczowate historie o miłości, chorobie i rozterkach życiowych :) Ale to kwestia wrażliwości, co już ustaliłyśmy :)

W kwestii porządkowej, malyflowers zarzuciła Ci zdrabnianie nicka wcześniej, niż Ty zarzuciłaś to samo danblogowi... Jak Kuba Bogu... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 23.09.2008 08:24

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 21

cisz, zdania są dziwaczne, tak, bo ja taka dziwaczna jestem hehe

co do danloga czy coś, nie będę się odnosić z prostego względu
nie wdaje się w polemikę z kimś kto:
w nieuzasadniony sposób jest konfidencjalny i zwraca się do mnie per'najdroższa`(!)
kto celowo myli imię.
dwa pierwsze słowa i taki niefart. Tak, że pan wybaczy panie dan.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Damian Świecak 23.09.2008 00:48

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 19

Najdroższa Maju, po prostu to Ci nie wyszło - i przyjmij krytykę, bo w tym przypadku jest ona słuszna. Tekst pasuje mi bardziej do opisu, niż Twojej recenzji filmu. Znajduję się w niej bardzo dużo zbędnych informacji z samej fabuły. A skoro film Cię nie wzruszył, to może nie warto było o nim pisać? Cóż, mnie za to ta "recenzja", nie wzruszyła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdalena Ciszewska 22.09.2008 22:52

Ocena: Ocena pozytywna 23 Ocena negatywna 32

Przepraszam, że Ci to napiszę, ale to jest pod względem językowym napisane koszmarnie. Być może ktoś ten styl może odebrać jako nowatorski, ale dla mnie to jest luźna gadka jaką można by wygłosić przy kawie/piwie/czymkolwiek.Lub przez telefon. Poza tym myśli porozrzucane są chaotycznie. Zdania są dziwaczne, długaśne. To chyba zamierzony zabieg, ale lepiej to by wyglądało, gdybyś je rozbiła na kilka.

Nie doczepię się, że odsłoniłaś dość sporo z filmu. Masz prawo, nie piszesz agitki, zachęty czy czegoś - tylko recenzujesz. Czyli oceniasz i wszyscy chyba tak robią ;)
Podoba mi się ostatnie zdanie, w ogóle kilka zdań mnie ujęło jeśli mam powiedzieć prawdę. Są jednak takie, które Twój artykuł przekreślają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.