Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41604 miejsce

"Elegia" - opowieść o spóźnionej miłości

62-letni profesor literatury David Kepesh ceni sobie niezależność. Kobiety traktuje przedmiotowo. Służą mu jako źródło doznań seksualnych. Jego nastawienie zmienia się, gdy poznaje piękną Kubankę - Consuelę.

Elegia / Fot. Materiały prasoweDavid Kepesh (Ben Kingsley) pomimo swojego wieku jest wciąż amatorem kobiecych wdzięków. Jego ofiarami najczęściej padają studentki, które przyciąga swoją elokwencją. Na początku Consuela (Penelope Cruz) wydaje się być kolejnym łatwym łupem. Jednak David ulega jej urokowi. „Czy kobieta oczarowała cię kiedyś bez seksu?” – pyta retorycznie swojego przyjaciela. Nie spodziewa się, że na jesieni życia pozna, czym jest miłość.

Zapowiedź filmu sprawia, że historia romansu profesora ze studentką może wydać się banalna. Nic bardziej mylnego. Isabel Coixet przeniosła na ekran powieść Philipa Rotha, unikając tanich sentymentów i sztampowych uniesień. Na oczach widza dokonuje się przemiana głównego bohatera z zimnego introwertyka w potrafiącego okazywać uczucia człowieka. David dostrzega, że Consuela nie tylko odznacza się posągową urodą, ale i ma piękne wnętrze.

Ben Kingsley i Penelope Cruz w filmie "Elegia" / Fot. Materiały prasoweZwiązek z prawie czterdzieści lat młodszą kobietą uświadamia profesorowi własną przemijalność. Obawia się, że za kilka lat przestanie być atrakcyjny dla pięknej Kubanki. Odczuwa nawet zazdrość – uczucie mu dotąd całkowicie obce. Kepesh starzeje się, chociaż jeszcze nie dojrzał. Nieumiejętność stawienia czoła własnym lękom staje się początkiem końca romansu z Consuelą.

Obraz oczarowuje widza pięknymi, wymownymi kadrami. Na pozytywny odbiór filmu wpływa także dobra gra aktorska. Ciekawą parę tworzą sugestywny Ben Kingsley i Penelope Cruz. Co prawda ulubienica Almodovara swoje pięć minut zyskuje dopiero pod koniec filmu, ale resztę nadrabia urodą. Równie dobrze odnajdują się odtwórcy ról drugoplanowych Dennis Hopper jako przyjaciel Kepesha czy Peter Sarsgaard grający jego syna.

„Elegia” to nie opowieść o łatwej miłości z happy-endem z lukrowanych komedii, ale tej prawdziwej, trudnej i wymagającej wyrzeczeń. Ironią losu jest fakt, że takie uczucie spada na wiecznego casanovę, obawiającego się jakichkolwiek zobowiązań. Jaki będzie finał tej historii, przekonajcie się sami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 21.09.2008 20:08

Każdy z nas przemija, niestety.
plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

„Elegia” to nie opowieść o łatwej miłości z happy-endem z lukrowanych komedii, ale tej prawdziwej, trudnej i wymagającej wyrzeczeń. - twoje recenzje właśnie takich filmów lubię najbardziej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

daję plusa;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.