Facebook Google+ Twitter

Elektroniczne wybory - blaski i cienie

Niska frekwencja wyborcza jest zmorą naszej młodej demokracji. Dwa lata temu tylko 40.5 proc. Polaków poszło do urn. Głosowanie przez internet coraz częściej pojawia się jako pomysł na ułatwienie ludziom oddania swoich głosów.

Głosowanie przez internet to tylko jedno ze znaczeń szerszego terminu jakim są elektroniczne wybory. W wielu krajach, między innymi w Stanach Zjednoczonych, Holandii, Irlandii, komputery tylko wspomagają proces głosowania. Wyborcy dalej muszą udać się do lokalu wyborczego, ale zamiast kartki i długopisu zastają tam maszynę, przy pomocy której mogą oddać głos. Rozwiązanie takie oczywiście nie zwiększa frekwencji, ale pozwala poznać wyniki (nie prognozy) kilka minut po zamknięciu lokali wyborczych. Maszyny mogą również pomóc szybko sprawdzić i przeliczyć głosy oddane ręcznie na kartach do głosowania.

W praktyce

Nawet takie, wydawałoby się, zupełnie bezpieczne formy wspierania wyborów wywołują kontrowersje.
W USA, w 2006 roku, w stanie Floryda, kandydat Republikanów wygrał przewagą 369 głosów;
jednocześnie w jednym z hrabstw odnotowano 18000 (15 proc.) pustych głosów. (źródło: Po wyborach w USA walka o źródła oprogramowania iVotronic)

Naturalnie mógł to być przypadek, ale - niestety - nie ma jak tego sprawdzić. Tradycyjne papierowe karty zawsze można ponownie zweryfikować. W przypadku konta bankowego raz w miesiącu dostajemy wyciąg, dzięki któremu możemy sprawdzić czy nie pojawiły się podejrzane wydatki. Głosów oddanych elektronicznie nie sprawdzimy, przecież głosowanie musi być tajne.

Zdaniem ekspertów

Wybory. / Fot. Dziennik Bałtycki Piotr ManasterskiEksperci od bezpieczeństwa komputerów są zgodni, co należy robić. Źródło problemu leży w komputerze, a nie w fakcie, że komputer używany jest w głosowaniu. I podają dwa wyjścia: Maszyny do głosowania muszą mieć weryfikowalne przez wyborcę papierowe ślady audytowe (papierowe wersje oddanych głosów). Takie wydrukowane przez maszynę potwierdzenie zostaje w lokalu wyborczym. Powody są dwa. Po pierwsze pozwala to głosującemu wyborcy sprawdzić, czy głos został właściwie zapisany. Po drugie, w razie potrzeby, daje możliwość ponownego przeliczenia głosów.

Wyjście drugie: oprogramowanie użyte w maszynie musi być otwarte. Również z dwóch powodów. Po pierwsze, pozwala każdemu zainteresowanemu sprawdzić program i znaleźć błędy, które dzięki temu można poprawić. Po drugie, zwiększa publiczne zaufanie do głosowania. Jeśli oprogramowanie jest publicznie dostępne, nikt nie może insynuować że system głosujący ma wpisaną w kod stronniczość. [...]"
(cytat z What's Wrong With Electronic Voting Machines?, 2004-11-09)

Podobne rozwiązanie zaproponowała w 2000 roku w swojej pracy doktorskiej Rebecca Mercuri - przy głosowaniu maszyna drukuje papierową wersję głosu, który następnie sprawdzamy i wrzucamy do urny. W ten sposób mamy wszystkie zalety głosowania elektronicznego, a w razie czego możemy je zweryfikować tradycyjną metodą.

A jednak przez internet

Państwem, które poszło o krok dalej jest Estonia - można tam oddawać głosy przez internet. Estończycy mają dowody osobiste w formie inteligentnych kart chipowych, pozwalających na złożenie elektronicznego podpisu opartego o infrastrukturę klucza publicznego. W tegorocznych wyborach 30 tysięcy na 1.3 milionów obywateli oddało głos przez sieć.

 / Fot. Robert Kwiatek/Dziennik BałtyckiTaka forma głosowania wzbudza jednak jeszcze większe kontrowersje. Nie chodzi nawet o ryzyko, że złapiemy wirusa, który zamieni nasz głos, oddany na pana A w głos na panią B, ale o zapewnienie tajności i bezpieczeństwa. Jeśli głosowanie odbywa się w zaciszu domowym, nie dowiemy się nigdy, czy X nie zmusza żony do oddania głosu na konkretnego kandydata. Kupujący głosy mogą też patrzeć na ręce sprzedającym - lub wręcz głosować za nich.

A co na to polscy eksperci?

Na zakończenie dla wszystkich zainteresowanych tematem bardzo ciekawą lekturą będzie przygotowane przez Internet Society Polska: Stanowisko w sprawie głosowania elektronicznego w wyborach powszechnych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

Za ciekawy tekst 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

wybory przez internet bardzo dobry pomysł tylko czy w realny w Polsce

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy artykuł. (+)
Nie miejmy jednak złudzeń, że takie zabiegi jak głosowanie przez internet czy pocztą podkręcą frekwencję.
Wszystko zależy od polityków i ich CZYNÓW a nie debat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hej,
artykuł dobrze informuje o zagrożeniach związanych z głosowaniem przez Internet. Zgadzam się z większością z tez, ale chciałem zwrócić uwagę na jeden szczegół: otwarte oprogramowanie w maszynie głosującej nie rozwiązuje problemu. Co z tego, że można przeanalizować kod źródłowy programu, skoro nie mamy możliwości sprawdzenia, czy ktoś go nie zmienił przed zainstalowaniem na maszynach głosujących.

I jeszcze chciałem dodać, że problemy z tajnością czy kupowaniem głosów nie dotyczą jedynie głosowania przez Internet. Takie same wady posiada też głosowanie za pośrednictwem poczty, który jest stosowany np. w niektórych krajach anglosaskich w wyborach lokalnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Heh ... wygląda, że Piotr Waglowski znów podjął temat ;-) http://prawo.vagla.pl/node/7513

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja jestem przeciw. Ja dobrze życzę Bialorusi. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Monarchiści płacą ;) (bycie poddanym monarchy nie oznacza bycia monarchistą :P)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każdy kto nie idzie na wybory, ten głosuje za wywaleniem dexmana na Białoruś. To moja propozycja, jak się podoba?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Test sprawdzający to zły pomysł. To już lepiej dopuszczać do głosowania tych z maturą, magistrom dać 2 głosy, doktorom 3 itd. :D Absurd, jak cała demokracja.

Na frekwencje jest tylko jedna metoda: uchwalić rezerwową monarchistyczną konstytucję, każdy kto nie idzie do głosowania, oddaje automatycznie głos za rządami króla. Tylko, niestety, nie jest to takie proste...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak to kto, z zebranej kasy zwracamy koszty organizacji wyborów (wydruków kart do głosoania, liczenia głosów, prądu itp) czyli wracają do budżetu państwa.
Ale ja bym osobiście się tego trochę obawiał (mniej osób będzie głosować, łatwiej będzie realnie wpłynąć na wynik kupując głosy -- niektórych będzie kusiło). Prędzej bym widział prosty test spradzający (z matematyki, historii, polskiego, etc. -- do wyboru przez wyborcę), jeśli się go zda, można oddać głos,
jeśli nie -- zapraszamy w następnym głosowaniu. Oczywiście pół żartem pół serio. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.