Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

183752 miejsce

Elektroniczni złodzieje: skanują karty, fałszują strony

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2006-09-02 18:50

Czym się różni złodziej, który okrada mieszkania, od tego, który czyści z kasy nasze konta bankowe? Po tego pierwszego przyjeżdżają policjanci sekcji kryminalnej.

Po drugiego funkcjonariusze wydziału do walki z przestępczością gospodarczą z... dermatologiem, bo sprawcy to zazwyczaj nastolatki w okresie dojrzewania.

- To dowcip, ale jest w nim wiele prawdy - mówi oficer wydziału do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, specjalizujący się w kradzieżach elektronicznych. - Ci, którzy okradają nasze konta za pomocą elektroniki, to przeważnie bardzo młodzi ludzie. Fot. Express Ilustrowany

Marek jest hakerem. Jako nastolatek włamał się przez Internet do łódzkiego banku.

- Dla zabawy dostałem się na konto jednego z klientów - opowiada. - Nie chodziło mi o kradzież, chciałem tylko sprawdzić, czy można przez Internet wyciągnąć kasę. Przelałem pieniądze z konta na inne. Kiedy zobaczyłem, że to naprawdę działa, oddałem je właścicielowi.

"Zabawę" Marka namierzyli policjanci. Miał jednak sporo szczęścia. Bank, do którego się włamał zaproponował mu... posadę informatyka, specjalisty do spraw zabezpieczeń przeciwko hakerom.

Wirtualne pieniądze - prawdziwa kradzież

- Problem polega na tym, że ludzie mając w ręku kartę kredytową nie czują, jakby mieli prawdziwe pieniądze - mówi funkcjonariusz. - Dla nich to tylko kawałek plastiku. A efekty takiego traktowania karty mogą być przykre...

- Nagminnie zdarza się, że klienci podają kartę pracownikowi sklepu, a ten przeciąga ją wielokrotnie przez czytnik - opowiada. - Nie można wykluczyć, że w ten sposób są skanowane nasze dane. Oszuści zczytują je i nagrywają na czystą kartę. W ten sposób mają duplikat. Wystarczy jeszcze tylko zdobyć numer PIN. Jak? Obserwując, jakie numery na czytniku naciska właściciel lub montując minikamerę przy bankomacie. I już złodzieje mają dostęp do naszych pieniędzy.

Pan Roman z Łodzi został okradziony, gdy korzystał z renomowanej wypożyczalni samochodów.

- Podałem kartę pracownicy, ta wzięła ją razem z dokumentami na zaplecze. Rzekomo, by zrobić ksero - wspomina. - Po chwili wszystko mi oddała. Po dwóch tygodniach zadzwoniła do mnie pracownica banku z pytaniem czy wypłacałem 2 tys. dolarów. Byłem zaskoczony. Jak się okazało, zrobili to za mnie złodzieje...

Jak twierdzi oficer, są jeszcze łatwiejsze sposoby okradania właścicieli karty.

- Wystarczy tylko stanąć w kolejce do kasy w supermarkecie - mówi. - Wiele osób oczekując na swoją kolej trzyma w ręku kartę, tak że stojący obok bez trudu mogą spisać z niej imię i nazwisko oraz numer. To wystarczy, żeby potem na koszt właściciela kupić na przykład bilet lotniczy.

Dziennie "elektroniczni" złodzieje są w stanie okraść nawet kilkanaście osób bez konieczności używania przemocy. Tymczasem łupem działających tradycyjnymi metodami przestępców padnie w tym czasie najwyżej kilka osób, a przy tym złodzieje muszą się sporo napracować.

- Karta bankomatowa jest bezpieczniejsza niż noszenie gotówki w kieszeni - uważa policjant. - To tylko nasza nieuwaga powoduje, że stajemy się ofiarami.

Nie tylko pornopułapki...

Co zrobić, żeby nie dać się oszustom?

- Po pierwsze, w domowym komputerze trzeba mieć legalne oprogramowanie z aktualnymi programami antywirusowymi - mówi policjant. - Poza tym lepiej nie szukać mocnych wrażeń w Internecie. To daje okazję hakerom do atakowania i przejęcia kontroli nad komputerem. Szczególnie narażone są na to osoby oglądające strony pornograficzne. Nie miejmy złudzeń. Nikt bezinteresownie nie daje dostępu do nich. Jeśli nie jest to płatne, coś się musi za tym kryć.

Wiele ze stron porno specjalnie zostało przygotowanych przez hakerów, którzy włamują się do komputerów osób zajętych ich oglądaniem. Jak wyliczono, wystarczy zaledwie 12 minut połączenia internetowego, żeby zainfekować niezabezpieczony sprzęt. Trzeba też pamiętać, by nie odbierać elektronicznej poczty nieznanego pochodzenia. Takie informacje mogą zawierać wirusy. Dlatego najlepiej od razu wyrzucać je do kosza.

Często oszuści, podszywając się np. pod bank, przysyłają nam e-maile z prośbą o podanie danych.

- Żadna placówka na świecie nie będzie nas prosiła o PIN, login i hasło przez Internet - podkreśla policjant. - Najwyżej poproszą nas o osobiste pojawienie się w banku. Gdy otrzymamy taką podejrzaną informację, powinniśmy skontaktować się z działem bezpieczeństwa naszej placówki. Podobnie, gdy wejdziemy na stronę internetową banku, a ta wzbudzi nasze podejrzenia, bo wygląda inaczej niż zwykle. Placówki bardzo rzadko zmieniają ich wygląd. Musimy się więc upewnić, że to prawdziwa witryna banku, w którym mamy swoje konto. W przypadku podejrzeń, przed zalogowaniem najlepiej zadzwonić do placówki.

Ostrożność trzeba też zachować wypłacając pieniądze z bankomatów. Starajmy się korzystać z tych samych urządzeń, wtedy łatwo zauważymy zmiany w ich wyglądzie. Jeśli pojawi się jakiś nowy element w pobliżu klawiatury, powinniśmy zawiadomić administratora. Jego numer telefoniczny znajdziemy z boku bankomatu. Najpopularniejsze urządzenia montowane przez złodziei to: minikamery, skanery oraz nakładki przyklejane dwustronną taśmą na oryginalną klawiaturę. Jeśli nie zwrócimy na to uwagi, przestępcy będą mieli wolny dostęp do naszego konta...

***

- Za oszustwa internetowe w Polsce grozi kara do 8 lat więzienia.

- Tylko 1/3 firm, które wykryły włamanie do swojego systemu, zgłasza przestępstwo na policji.

- Jak wynika z badań, blisko 90 procent użytkowników Internetu dałoby się nabrać na fałszywą witrynę.

Ksawery Kunikowski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.