Facebook Google+ Twitter

Elektrownie atomowe powstaną mimo przeszkód?

Ambicją polityczną premiera Tuska jest budowa siłowni atomowych w Polsce. Pozostaje jeszcze kwestia miejsca i czasu rozpoczęcia inwestycji. Inwestor PGE wyraża determinację w budowie i oddaniu pierwszej elektrowni najpóźniej w 2025 roku.

Wkrótce ma ruszyć akcja uświadamiania społeczeństwa o dobrodziejstwach energii atomowej.

Na początek usłyszeliśmy o proteście mieszkańców Mielna w sprawie budowy na ich terenie elektrowni atomowej. Wyrazili swój sprzeciw w powszechnym referendum gminnym. Wiadomo, że także mieszkańcy Choczewa, gdzie eksperci również wskazali propozycję lokalizacji siłowni, są przeciwni. Pozostaje jeszcze ewentualnie Żarnowiec. Tam póki co nie ma protestów i raczej nie będzie.

Z dotychczasowych planów i zapowiedzi premiera wynika, że pierwsza polska elektrownia jądrowa ma powstać do 2020 roku. Niestety, w tym terminie nie powstanie. Tak mówią znawcy. Może powstać w 2025 roku. Przyznaje to inwestor - Polska Grupa Energetyczna (PGE) - podaje emetro.pl. W państwach zachodnich (doświadczonych pod tym względem) budowa elektrowni atomowej trwa kilkanaście lat. Premier informowany o tym - mówił tonem pewnym siebie, że "damy radę". Dziś wiemy - mylił się. Polska Grupa Energetyczna, która odpowiada za inwestycję (ma mieć 51-75 proc. udziałów w elektrowni), w zaktualizowanych planach przyznaje, że pierwsza elektrownia powstanie w 2025 r., a druga o takiej samej mocy - do 2029 roku.

Powodów przyczyn przesunięcia terminu oddania do użytku pierwszej atomówki na rok 2025 jest kilka. Po pierwsze inwestor PGE nie rozpisał jeszcze przetargu na wybór technologii jądrowej.

Po drugie nastąpił kilkumiesięczny poślizg w zakończeniu konsultacji międzynarodowych. Po trzecie dość stanowczo sprzeciwiają się naszej atomówce Niemcy, bo ich zdaniem Polska nie zbadała wpływu siłowni jądrowej na środowisko naturalne. Po czwarte, Austria poprosiła dodatkowo o rozmowy dwustronne. Sprawy konsultacji zagranicznych przeciągają się a konsultacji społecznych w kraju jeszcze nie ma. Gdy będą – mogą być równie trudne i długie jak z Niemcami czy Austrią.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

Panie Robercie. Co nieco ma Pan w swoich wywodach racji, ale tylko co nieco. Energetyka wodna była u nas kiedyś, owszem szeroko rozbudowana, jednak nic nie pisze Pan o jej łącznej mocy i o tym, czy była wystarczająca dla potrzeb całej polskiej gospodarki. A przecież nie była. Nie można też skakać - tak jak Pan to robi, posługując się bez argumentów i konkretów, przykładami z Kanady czy Australii. My z żadnych krajów nie przyniesiemy w pustych rękach doświadczeń, ani mocy energetycznych do Polski. Polska musi sama sobie rozwiązywać swoje energetyczne potrzeby. Niestety, nie rozwiąże ich metodami energetyki wodnej czy wiatrowej, ani nawet słonecznej i na biomasę. Jedyną realną alternatywą jest dla nas EA. Szkopuł w tym, że nie mamy tak wielkich pieniędzy na te cele, a po drugie rząd zbyt słabo interesuje się tymi sprawami. Stanął obecnie w pozycji bezradnej, gdy nawarstwiło się nagle zbyt wiele protestów społecznych, awantur, trochę afer i dramatów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Stanisławie, nie powiiniśmy krążyc wokół wiary a wokół realiów. Koszty nie są oznaką wiary, lecz realnych rachunków, wykluczających kreatywność księgowości i kamuflaż na innych kontach. Pisałem o tym wielokrotnie. Najtańszą jest energetyka wodna - a w Polsce było swego czasu ponad 6000 turbin na rzekach, zniszczonych w ramach rozkułaczania i walki o postęp. Nie chcę rozwijac tematu, którymu kiedyś poświęciłem całkiem spory artykuł.
Sprawa obciążeń Polski z tytułu emisji CO2 nie wynika z powodu "przyciśnięcia Polski przez KE". To wynik niedbałości naszych władz o nasz krajowy interes. Polska bowiem w sposób największy zredukowała emisję (po Protokolę z Kioto) lecz nie umiała tego wykorzystać. Zarówno negocjacje przy wejściu do UE jak i poźniejsza spolegliwość i nonszalancj zagrażają aktualnie naszemu Państwu. Być może gaz łupkowy uratuje nam d..., ale pewnie nic więcej. Do dziś nie mam odpowiedzi z kancelarii negocjatorów (Hubner, Sayriusz-Wolski) na temat nagocjacji na ten temat przed naszą akcesja do Uni. Jak zwykle MAMY WIERZYĆ, że było wspaniale.
Kanada, jak niedawno napisałem, odeszła od Protokołu z Kioto. Proszę również poczytać o Apelu Heidelberskim. Znajdzie Pan także informację, że od lat 1994-97 temperatura na ziemi się obniża, że od czasu podpisania Porozumienia w Kioto globalna emisja CO2 wzrosła o 49%, że największe efekty cieplarniane powoduje para wodna. Ale z drugiej strony znajdzie Pan również informacje, że w Australii maja plany wybić 1,5 miliona zdziczałych wielbłądów, tłumacząc to tym, że ich "pierdy" maja kolosalny wpływ na ocieplenie klimatu.
Nie mniej jestem pełen podziwu. Również dla "pełnej niemożności" rządu niemal 40 milionowego kraju w centrum Europy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadę z pewnym Niemcem po terenie Hesji. Jedziemy, dwieście metrów po prawej kopuła. Co to jest, pytam. "Reaktor atomowy", odpowiada. Taki krasnal w stosunku do Czrnobyla?! Tak, stare technologie trzeba likwidować a wprowadzać nowoczesne i bezpieczne, powiedział. I myślę że taki program mają Niemcy a nie całkowitej likwidacji. Natomiast dmuchanie w tubę przekazu masowego, to co innego! Jak inni tego nie zrobią? Będą musieli kupić od Niemców! A więc myślę sobie, dobrze że poczekaliśmy. Jeżeli okaże się, że mamy zdatnych fachowców i ekonomistów, wybiorą dobre i najlepsze pod względem bezpieczeństwa projekty. Chociaż z tym bezpieczeństwem jest różnie. W Europie mamy tyle reaktorów, że niebezpieczeństwo będzie zawsze zagrażać, szczególnie od strony starych konstrukcji i rozwiązań technologicznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Taliesin
  • Taliesin
  • 19.02.2012 21:57

Ile elektrowni atomowych jest tuż przy naszych granicach?Ponosimy takie samo ryzyko jak kraje które są ich właścicielami.Czy pytano nas o zgodę przy ich budowie?Przejmowano się naszym zdaniem?A Niemcy protestują przeciw budowie w głębi Polski.Hipokryzja czy dbanie o swój biznes?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Robercie. Po ostatnim Pańskim wpisie, jestem w pełnej zgodzie z argumentami. Mam jednak drobny wyjątek: nie jestem przeciwnikiem EA w Polsce. I wcale nie z tego względu, że stoję po stronie oficjalnej rządu czy premiera Tuska. Tusk nie jest moim idolem, ale jego wolę niż - tu będę szczery - tego, który z choroby na władzę, uczynił misję być najlepszym premierem. A, co do EA - uważam, że tak biedny kraj jak Polska, nie ma innego wyjścia w wyborze inwestycji w energetykę. Żadna wersja odnawialnych źródeł energii, nie ratuje nas w tej chwili. Po pierwsze są droższe o wiele bardziej niż atomówki. Po drugie dłuższe w budowie. A po trzecie znacznie droższe mają prąd. I jeszcze jeden problem. Skoro Komisja Europejska przycisnęła Polskę do ściany przepisami w ograniczeniu emisji CO2 - to nie ma żartów - musimy realizować to prawo. Nade wszystko - EA (mimo pewnych wad) jest wysoko ekonomiczna, stosunkowo tania, bezpieczna (także dla środowiska, więc i dla człowieka), i póki co znajduje obecnie szerokie uznanie państw świata (bardzo wiele buduje się obecnie instalacji jądrowych). Na koniec - uważam, że za około 100 lat człowiek odejdzie od EA, na rzecz energii odnawialnej (słonecznej, wodnej, wietrznej, z biomasy, gazu).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Stanisławie, przecenia Pan zarówno mądrość tzw ekspertów jak i ich wpływu. Ludzie z tytułami profesorskimi są zarówno po jednej jak i po drugiej stronie. Pan przedstawił stronę oficjalną. Nie oznacza to, że ona jest prawdziwa. A z pewnością nie jest neutralna. Ja, choć jestem jednoznacznym przeciwnikiem EA w Polsce (nie tylko z przyczyn gospodarczych, jak już wspomniałem) bardzo chętnie zobaczyłbym debatę w TV na ten temat. A Pan? Może to spowodowałoby, że przestalibyśmy wierzyć na słowo honoru ekipie Tuska a przyjęlibyśmy jego merytoryczne argumenty? Na razie wiemy, że to ma być sztandarowa inwestycja Tuska i PO. Tak jak podniesienie wieku emerytalnego (co nie jest żadną reformą) czy też sławne już ACTA, które publicznie unaoczniły mieszkąńcom Polski jak podpisujący międzynarodowe zobowiązania są zorientowani w temacie i jak dbają o interes mieszkańców tego kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy ten tekst na końcu artykułu: "Należy wierzyć, że od energetyki atomowej nie ma w Polsce odwrotu. Wypada mieć też pewność, że bez względu na ewentualne protesty państw sąsiednich i opór społeczny w kraju, za 13 lat powstanie pierwsza siłownia jądrowa, a w kilka lat później druga." to ironiczny komentarz pod adresem naszych władz, czy tekst wyrażający zdanie autora? Jakiej wersji rozwoju energetyki w Polsce jest Pan zwolennikiem - autorze?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Robercie. Bez względu na to, co myślimy i napiszemy o energetyce jądrowej w Polsce w ramach komentarzy, nikt tego nie weźmie pod uwagę. O wszystkim decydują politycy. Biorą pod uwagę opinie ekspertów, głownie z tytułami doktorów i profesorów. Szkoda naszych słów, tym bardziej, że daleko nam do eksperckich specjalistów. Chyba, że czuje się Pan na siłach w roli specjalisty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Stanisławie, przedstawienie energetyki atomowej w formie spotu reklamowego jednej strony nie ma nic wspólnego z prawdą. Jak to sformułował nie tak dawno Schetyna, budowa elektrowni atomowej to sztandarowa inwestycja ekipy Tuska. By ten sztandar przesłonił Polakom cały świat, wyasygnowano - w miejsce rzeczywistej dyskusji społecznej - kwotę kilkudziesięciu milionów złotych z przeznaczeniem na reklamę i promocję, utworzono specjalny urząd. Czy wszystkie użyte w artykule sformułowania nie są neutralne?
Jestem przeciwnikiem budowy elektrowni atomowej i niejednokrotnie wskazywałem na nieprawidłowości jakie są związane z działaniami władzy w tym zakresie, na błędy i nieprawidłowości przy tworzeniu prawa atomowego i na ogromne zagrożenie jakie w tym kontekście niesie za sobą tego typu inwestycja w naszym, na wskroś upolitycznionym, państwie. Niech Pan spojrzy na rządowych fachowców, na prawo polskie, na ponad 100 tysięcy regulacji fiskusa, etc, etc. Nie potrzeba trzęsienia ziemi, choć mimo gwarancji Tuska, nie tak dawno odczuliśmy je na Wielkopolsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Masz rację Inko. Gdy dojdzie do skutku wydobycie gazu łupkowe, przestaniemy palić nasze czajniki na gazie z Gazpromu. W dodatku będziemy sprzedawać swój gaz różnym zagranicznym odbiorcom, czego lęka się nie tylko Gazprom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.