Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

118001 miejsce

Elektrownie atomowe. Siedzenie na beczce prochu

Specjaliści także zdążyli zauważyć i już przestrzegają, żeby po „atomówki” sięgać w ostateczności. Przypominają o znacznie bezpieczniejszych źródłach energii, które mogą stanowić alternatywę dla energii atomowej.

Epicentrum trzęsienia ziemi znajdowało się 130 km od wschodniego wybrzeża wyspy Honsiu. Z tego, co się zorientowałem, to w pasie pomiędzy Fukushimą, a Sendai. Gdyby więc chciało się określić – orientacyjnie – odległość od elektrowni atomowej Fukushima I i II, to znajdowały się one one ok. 250 km od epicentrum. Przy takim usytuowaniu źródła wstrząsów, zniszczenie przez nie i przez tsunami, spowodowało olbrzymie szkody. Można bez przesady nazwać je totalnym zniszczeniem. W elektrowni atomowej Fukushima I wystąpił wybuch wodoru, skutkiem czego zawalił się dach. Choć obudowa reaktora pozostała nieuszkodzona. Instalacja musiała, jednak ulec awarii, bo wystąpił wzrost promieniowania radioaktywnego. W obawie przed szkodliwym jego oddziaływaniem ewakuowano ludność z terenów wokół obu elektrowni. Oglądając zdjęcia i filmy ze zniszczeń, włos jeży się człowiekowi na głowie i ogarnia człowieka boleść z tragedii, jaka w Japonii zaistniała. Nic innego mi nie przychodzi do głowy, poza powiedzeniem: Boże! Jeśli nie mogłeś ich od tej tragedii ustrzec, to chociaż daj wsparcie pozostałym przy życiu. My wszyscy ziemianie, też nie powinniśmy pozostać biernymi obserwatorami zmagań Japończyków z tragedią.

Trochę nieprzyzwoitym zachowaniem można nazwać wykorzystywanie czyjegoś ciężkiego doświadczenia dla swoich potrzeb. Zaznaczę jednak, że nie mają one charakteru komercyjnego, tylko posłużą do ukazania nadmiaru popędu do wykorzystywania energii atomowej, która jak widzimy ma drugie oblicze – to niebezpieczne. Obserwując skutki trzęsienia ziemi, nie sposób się powstrzymać od zwrócenia uwagi, co by się wydarzyło, gdyby epicentrum wstrząsów znajdowało się bliżej elektrowni atomowych. Ilu ludzi i w jakim stopniu zostaliby napromieniowani, przy zniszczeniu reaktorów w obu elektrowniach? Nie da się odpowiedzieć na to hipotetyczne pytanie. Można jednak stwierdzić i z całą pewnością, że elektrownie atomowe są niebezpieczne i stanowią potencjalne zagrożenie dla wszystkich istot żywych. Jeśli stanowią zagrożenie, to my jako istoty rozumne powinniśmy podjąć działania w celu zminimalizowania tegoż zagrożenia, albo – jeśli to jest w naszej mocy – jego zlikwidowania.
Powinniśmy to zrobić dlatego, aby uniknąć, właśnie takich tragedii, jakie spotkały Japonię – i to jest ta potrzeba dla której możemy, a nawet powinniśmy wykorzystać doświadczenie płynące z tragedii trzęsienia ziemi w Japonii.

Specjaliści także zdążyli zauważyć i już przestrzegają, żeby po „atomówki” sięgać w ostateczności. Przypominają o znacznie bezpieczniejszych źródłach energii, które mogą stanowić alternatywę dla energii atomowej.

Od siebie dodam, że niektórzy ludzie u nas w Polsce uważają, że elektrownie atomowe będą łatwym i przyjemnym gwarantem zaspokojenia potrzeb energetycznych Polski. Wydaje mi się, że ludzie którzy tak uważają pochodzą z sektora administracyjnego, jako że owo zaspokajanie potrzeb energetycznych kraju sprawia im wiele trudności. Wymaga to od nich dużego wysiłku. Muszą wykazywać się inwencją, operatywnością, odpornością na trud i znój. A im praca, trud i znój, najzwyczajniej w świecie stanowi przeszkodę, zawadę w korzystaniu z przywilejów władzy. W Polsce władza ma wyłącznie przywileje. Obowiązków nie ma. Gdyby nawet znalazł się ktoś taki, co by je na nią nałożył, to i tak by się z nich nie wywiązała. Winę zaś za niedopełnienie obowiązków zrzuciłaby na opozycje. No i aby uniknąć tych wszystkich perturbacji ludzie będący przy władzy upatrzyli sobie atomówki jako łatwe wyjście z trudnej sytuacji. Liczą na to, że w razie awarii reaktora im napromieniowanie nie grozi. Specjaliści przypominają, że póki co, w Polsce należało by wykorzystywać energię odnawialną. Wiatru w Polsce nie brakuje. Olbrzymie ilości ziemi leżą odłogiem. Na niej można byłoby uprawiać rośliny energetyczne. Są wody geotermalne. O gazie łupkowym nie wspomnę, bo on leży głęboko. Komu to by się jednak chciało z tym wszystkim babrać. Jak można sobie „walnąć” jedną czy dwie atomówki i problem z głowy. A że niebezpieczne, że nieopłacalne ekonomicznie? Przecież władzę na opłaty będzie stać. Ludzie o siebie niech martwią się sami.
Pomyśl zwykły obywatelu i sam zadbaj o siebie. Jak? Wykorzystaj posiadane narzędzie – demokrację i wolność wyboru władzy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Tadziu, zapomniałeś dopisać, że w razie najmniejszego konfliktu międzynarodowego rakiety są wycelowane na elektrownie atomowe w pierwszej kolejności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.