
Duże wiatraki, duże pieniądze
Od kilkunastu miesięcy w wyznaczonych na budowę elektrowni miejscach na terenie gminy Międzychód stoją wysokie maszty, które pobierają dane o sile i kierunku wiatru na danej wysokości. Punkty takich pomiarów znajdują się najczęściej na wielkich połaciach pól, które spełniają wszelkie wymogi lokalizacyjne, takie jak odległość od zabudowań mieszkalnych, linii wysokiego napięcia czy lasów.
Rolnicy już dziś zacierają dłonie, czekając na dość wysokie korzyści finansowe z wydzierżawienia gruntu pod wiatrak. - W tej chwili mam podpisaną wstępną umowę z firmą, zajmującą się rezerwowaniem obszaru pod elektrownie. Wydzierżawiłem tej firmie mój grunt. W zamian za to dostaję tysiąc złotych rocznie - mówi jeden z rolników. - Gdy projekt zostanie zrealizowany ta kwota znacznie się zwiększy - dodaje.
Wszystko jednak zależy od tego jaki wiatrak zostanie postawiony, ponieważ wysokość wynagrodzenia nie zależy od wydzierżawionego areału, a od tego ile energii dany wiatrak wyprodukuje. Na razie gospodarze będą musieli jeszcze trochę poczekać na pieniądze. Powodem są sprawy formalne, np. zmiana klasyfikacji ziemi, która najczęściej jest gruntem rolnym.
Każde śmigło ma dwa końce
Ekologia, źródła odnawialne i do tego jeszcze duże korzyści majątkowe - takimi argumentami posługują się przedstawiciele firm, namawiając rolników do podpisania umowy o wynajem ziemi pod elektrownie. Ludzie nie wątpią, że wiatraki są ekologiczne? Jednak niektórzy mają wątpliwości. - Nie podoba mi się sposób działania tych ludzi. Weszli na podwórko i po kilkudziesięciu minutach rozmowy chcieli, abym podpisał dokument. Umowę wiążącą na kilkadziesiąt lat - opowiada pan Grzegorz, przeciwnik budowy wiatraków. Korzyści finansowe pewnie by były, ale z ziemi też je mam - dodaje.
Odrębną sprawą staje się komfort życia ludzi mieszkających w sąsiedztwie z farmami wiatrowymi. Swoje zdanie przedstawił m.in. Henryk Wojciechowski z Instytutu Energolektryki Politechniki Wrocławskiej. "Powszechnie traktowany jestem w Polsce jako przeciwnik wiatraków. Tymczasem ja nie jestem przeciwnikiem wiatraków. Jestem zwolennikiem stawiania ich tam, gdzie są zasadne ekonomicznie, nieszkodliwe dla środowiska i akceptowalne społecznie"
przyznaje dr Wojciechowski.
Wszystko za sprawą infradźwięków, które najczęściej mimo spełnienia wszystkich norm (jeśli chodzi o odległości między elektrowniami a obszarem zabudowanym), po dłuższym czasie stają się dość uciążliwe dla ucha, co jest szkodliwe dla zdrowia. "Wytwarza je mechanizm systemu wentylacyjnego, samochód czy pralka, tylko działanie tych urządzeń nie towarzyszy nam cały czas. Tymczasem infradźwięki z turbin wiatrowych wytwarzane są 24 godziny na dobę"
twierdzi Wojciechowski.
Walczący z wiatrakami
W Internecie powstaje coraz więcej witryn zrzeszających przeciwników wiatraków. Do stowarzyszenia przeciwników elektrowni wiatrowych może dołączyć każdy, kto się na nie nie zgadza. Wchodząc np. na stronę
stopwiatrakom.eu można zapoznać się z poradnikiem protestującego czy dowiedzieć się kiedy i gdzie odbywają się konferencje na temat wiatraków. Inicjatywę ma wspomóc także zbiór publikacji z polskiej prasy. Zawiera kilkanaście artykułów z gazet ogólnopolskich, które informują o wpływie turbin wiatrowych na zdrowie. Słowo pisane to nie wszystko. Twórcy strony zapraszają także do obejrzenia reportaży filmowych z farm wiatrowych czy choćby samego sprawdzenia jak głośno pracuje wiatrak.
Źródła:
http://panorama.media.pl/content/view/316893/89/http://stopwiatrakom.eu