Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Elektryczna burza w Dolinie Neptuna

Pozycja materiału w rankingach:

43370 miejsce

Dział: Muzyka

Ocena: 5pkt

Oceń:

Elektryczna burza w Dolinie Neptuna


Mistrz powraca. 40 lat po śmierci Jimiego Hendrixa wydane właśnie "Valleys Of Neptune" zapoczątkowało cykl reedycji jego wszystkich klasycznych i koncertowych albumów, które cyfrowo zremasterowane trafią ponownie na sklepowe półki.

Otwierające album "Stone Free" jest niczym lawina kamieni, która przetacza się z jednego do drugiego ucha, kończąc się łagodnym przejściem do tytułowego "Valleys Of Neptune". Utworu, który zdobył miano najpopularniejszego utworu Hendrixa nigdy niewydanego na płycie, brzmi jakby był wyciętym kawałkiem jakiejś jam session.

"Here My Train A Comin" obrazuje najbardziej kolorową, wzorzystą i nieułożoną, psychodeliczną naturę Hendrixa. Nieład jest tutaj tylko pozorny. Całości dopełniają bębny Mitcha Mitchela, najlepsze na całej płycie. Z kolei "Mr. Bad Luck" pokazuje, kto był największym wzorem dla Steve’a Raya Vaughana.

Żadnych zaskoczeń nie ma za to w "Fire" i "Red House". Utwory znane wcześniej, tętniące jednak muzyczną wyobraźnią i świetnymi partiami wokalnymi. Nie słychać tutaj zagubienia i przytłoczenia ciężarem popularności, z jakim musiał zmagać się Hendrix w końcowym etapie kariery.

Całość niczym klamra spina "Crying Blue Rain", chyba najbardziej oryginalny utwór na płycie. Zaczynający się niczym "Hey Joe" w stylu country przechodzi do coraz szybszego tempa, wyhamowując delikatnie w końcowej partii. Tutaj także wyraźne są pogłosy jazz-rocka, nurtu, w którym Hendrix prawdopodobnie tworzyłby gdyby nie jego przedwczesna śmierć w 1970 roku.

"Valleys Of Neptune" nie jest zatem żadnym zaskoczeniem, bo wydana została nie po to aby zaskakiwać lecz odkurzyć nieco mit Hendrixa jako człowieka orkiestrę obalającego istniejące porządki i budującego nowe kanony w muzyce, modzie a także zmieniającego trendy w społeczeństwie.

Po 40 latach od jego śmierci nikt praktycznie nie zbliżył się do jego poziomu, jeżeli chodzi o techniki gry, użycie gitarowych efektów, sceniczne aranżacje czy miksowanie różnych gatunków muzycznych i najnowsza kompilacja jego utworów tylko potwierdza, że ten artystyczny hałas, jaki powodował swoim Stratocasterem trafiał nie tylko w bębenki jego odbiorców, ale także do ludzkich wnętrz. Thanks Jimi.
www.rp.pl
wyborcza.pl
Okładka / Fot. http://wizbangpop.com/images/2010/02/jimi%20hendrix%20valleys%20of%20neptune-thumb.jpg

Zobacz także:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 10.03.2010 08:49

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 55

Bardzo dobra recenzja a tutaj można posłuchać jednego z nagrań z tej płyty http://www.spinner.com/2010/01/28/jimi-hendrix-valleys-of-neptune-song-premiere/

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.