Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

67465 miejsce

Elektryczna burza w Dolinie Neptuna

Mistrz powraca. 40 lat po śmierci Jimiego Hendrixa wydane właśnie "Valleys Of Neptune" zapoczątkowało cykl reedycji jego wszystkich klasycznych i koncertowych albumów, które cyfrowo zremasterowane trafią ponownie na sklepowe półki.

Okładka / Fot. http://wizbangpop.com/images/2010/02/jimi%20hendrix%20valleys%20of%20neptune-thumb.jpg60 minutowa podróż poprzez tytułowe "Doliny Neptuna", powinna zadowolić nawet największych oponentów wirtuoza gitary rodem z Seattle. Nagrania bowiem pochodzą z chyba szczytowego okresu twórczości Jimiego Hendrixa czyli lat 1967-1969. Okresu, kiedy to na koncerty grupy Experience przychodziło ponad 200 tys. widzów, jak podczas absolutnego opus magnum Hendrixa czyli występu na Woodstock, a podczas grania najsłynniejszych utworów publika wpadała w taką ekstazę, iż policja ochraniająca występy musiała używać gazu łzawiącego aby uspokoić tłum.

12 premierowych kompozycji to właściwie wyłącznie utwory The Jimi Hendrix Experience. Z małymi wyjątkami gdyż na krążku znalazły się także "Sunshine Of Your Love" z repertuaru The Cream oraz "Bleeding Heart" bluesmana Elmore’a Jamesa. Szczególnie ciekawa jest tutaj historia związana z tą pierwszą piosenką. Plotka głosi bowiem, że podczas występu zespołu Experience w studiu BBC na początku 1969 roku, kiedy to występowali przed The Cream, Eric Clapton słysząc zza kulis hendrixową aranżację "Sunshine…" stwierdził, że nie ma po co wychodzić na scenę. Hendrix dodatkowo wprowadził straszne zamieszanie przedłużając utwór o prawie 2 minuty, co całkowicie zburzyło dokładnie zaplanowany przez skrupulatnych Brytyjczyków show. To tylko jeden z nielicznych przykładów geniuszu Amerykanina.

Także typowy czarny blues jakim jest oryginalny "Bleeding Heart", przerobiony został przez Hendrixa na jazz-rockową nutę, w której kaskady zmieniającego się rytmu przeplatają się z rozbudowanymi pasażami i solówkami. Wprawne ucho usłyszy tutaj elementy swingu a nawet funku. Jest to zapewne pokłosie fascynacji Jimi'ego Milesem Davisem, który zagrał nawet na paru jego koncertach. Zresztą słynny trębacz próbował nawet ojcować Hendrixowi jednak z mizernym skutkiem.

Obok wspomnianych coverów, 10 utworów to klasyczny Hendrix w najlepszym wydaniu, perfekcyjny technicznie, genialnie improwizujący i bawiący się każdą sekwencją utworu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 10.03.2010 08:49

Bardzo dobra recenzja a tutaj można posłuchać jednego z nagrań z tej płyty http://www.spinner.com/2010/01/28/jimi-hendrix-valleys-of-neptune-song-premiere/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.