Facebook Google+ Twitter

464 miejsce

Elitarna brać cmentarna. Mistrz Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej

Kiedyś ich rolę pełnili specjalni pracownicy Urzędów Stanu Cywilnego. Były ich tysiące. Dziś w całej Polsce zostało ich tylko sześciu, pracujących na własny rachunek. Skąd to wiem? Jestem jednym z Mistrzów Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej.

Memento Mori fot. Szymon NiemiecKiedy umiera człowiek jego ziemskie zmartwienia przestają istnieć. Pozostawia po sobie smutek, żal, często rozpacz najbliższych. I to właśnie jego najbliżsi stają przed koniecznością zadbania o pochówek zmarłego.
Zgodnie z obowiązującą w Polsce ustawą o transporcie i przechowywaniu zwłok oraz o cmentarzach i miejscach pochówku, prawo do pogrzebania ciała lub prochów zmarłego ma najbliższa rodzina lub osoba przez nią wyznaczona.

Najpierw zakład pogrzebowy...



Obecnie najczęściej po otrzymaniu aktu zgonu, rodzina decyduje się na skorzystanie z usług zakładu pogrzebowego, który zajmuje się przygotowaniem zwłok do pogrzebu, transportem i obsługą samej ceremonii pogrzebowej. Jednorazowy zasiłek pogrzebowy, który rodzina otrzymuje z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, najczęściej w zupełności wystarcza do pokrycia kosztów. Bliscy zmarłego nie muszą się troszczyć o nic, co związane jest z techniczną stroną pogrzebu. Wszystko to za nich załatwiają pracownicy zakładu pogrzebowego. W gestii rodziny pozostaje wybór sposobu, w jaki zmarły zostanie odprowadzony do grobu. I tutaj pojawiają się schody.

Kapłan, albo?



Jeżeli zmarły był praktykującym wyznawcą jednego z zarejestrowanych w Polsce wyznań, rodzina zwraca się do kapłana tego wyznania i jemu powierza przeprowadzenie ceremonii pogrzebowej. W Polsce najczęściej odprawiane są pogrzeby według tradycji Kościoła Rzymsko-Katolickiego, w której ceremonię z nabożeństwem żałobnym sprawuje ksiądz.
W innych związkach wyznaniowych, pogrzebami zajmują się kapłani, najczęściej wyznaczani do tego spośród duchowieństwa.
Jednak nie dla wszystkich sprawa jest tak prosta i oczywista. Co bowiem ma zrobić rodzina, której zmarły był bezwyznaniowcem, albo też przed śmiercią zażyczył sobie, aby w jego pogrzebie nie uczestniczyły osoby duchowne?
Rodziny wówczas mogą albo wyznaczyć osobę, która pożegna zmarłego, spośród siebie, albo też... poprosić o pomoc nas.

Kim jesteśmy?



Mistrz Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej, bo tak brzmi oficjalna nazwa naszego zawodu, to nie grabarz, kapłan czy pracownik zakładu pogrzebowego. Naszym zadaniem nie jest ani przygotowanie i transport zwłok, ani też kopanie i zasypywanie grobu. Nasza praca jest bardzo delikatna i stresująca. Na czym w zasadzie ona polega?
Jeden z sześciu polskich Mistrzów, na pytanie na czym polega jego praca stwierdził, że jesteśmy ostatnimi łącznikami pomiędzy żywym człowiekiem a wielką niewiadomą. Naszym zadaniem jest przeprowadzenie bliskich przez próg, na którym mogą się po raz ostatni pożegnać z kimś, kto odszedł na zawsze. To bardzo odpowiedzialne zadanie. Mimo, że czasami porównuje się nas do konferansjerów, specyfika naszego zawodu jest zupełnie innej natury. Musimy w ciągu kilkunastu minut przygotować się do roli, którą przyjdzie nam odegrać. Roli nie tylko Mistrza Ceremonii, ale także cierpliwego słuchacza, delikatnego pocieszyciela a czasami psychologa.

Przygotowanie do roli jest trudne z wielu powodów. Po pierwsze, zanim w ogóle przyjmiemy zlecenie, musimy ustalić o jaki typ ceremonii chodzi. Bo jest ich kilka, a każda różni się sposobem prowadzenia: oprawą a nawet strojem. Po drugie, podczas spotkania z rodziną, do którego dochodzi zazwyczaj na godzinę przed ceremonią, musimy ustalić, kim był zmarły, zebrać jak najwięcej informacji na jego temat, tak aby móc w miarę swobodnie o nim opowiedzieć już podczas pogrzebu. Po trzecie, musimy zapewnić rodzinie wsparcie emocjonalne, balansując na cienkiej granicy. W głowie zawsze musimy mieć to, że stykamy się z ludzką tragedią, która mimo iż nas nie dotyczy bezpośrednio, to jednak wpływa i na nas i na osoby, dla których pracujemy. Nasze podejście musi zatem cechować anielska cierpliwość i wyrozumiałość. Bo ludzie reakcje są nieprzewidywalne, a my musimy być przygotowani na większość z nich.

Jak wygląda Mistrz, podczas pracy?



W zależności od tego, czy prowadzimy pogrzeb cywilny, urzędowy, wojskowy czy morski, zakładamy inny strój.
Do pogrzebu cywilnego zakładamy najczęściej czarny garnitur, na który przywdziewamy czarną pelerynę z lamówką. Pogrzeby urzędowe rządzą się prawami protokołu dyplomatycznego i wszystko w nich jest spisane od A do Z. Także strój jest innego rodzaju. W takich sytuacjach, nosimy czarne togi, czarne birety, a na piersiach spoczywa nam złoty łańcuch z godłem państwowym. Pogrzeby wojskowe i morskie rządzą się protokołami wojskowymi, a stroje są uzależnione od rangi, stopnia i honorów oddawanych zmarłemu.
W zależności od potrzeby w rękach niesiemy czarne okładki do dokumentów, w których trzymamy scenariusz ceremonii, lub spis rzeczy, które rodzina życzyła sobie, aby były powiedziane.

Jak wygląda sama ceremonia?



W odróżnieniu od pogrzebów wyznaniowych, które rządzą się prawami liturgii danego związku wyznaniowego, świeckie pogrzeby cywilne nie mają ustalonego scenariusza. Pewne elementy, takie jak kondukt, złożenie do grobu, chwila ciszy w kaplicy, czy opowieść o zmarłym, pozostają niezmienne, ale cała reszta zależy już od decyzji rodziny i od ewentualnego życzenia zmarłego, wyrażonego przed śmiercią. To kolejne wyzwanie dla Mistrza. Pamiętam pogrzeb 23 letniego motocyklisty, który przed śmiercią zażyczył sobie, aby jego trumna była pomalowana jak jego motor, a podczas ceremonii leciała muzyka jego ulubionego zespołu black metalowego. Może to wydać się szokujące, ale nie pamiętam, czy na ceremonii ktokolwiek poza mną i pracownikami zakładu pogrzebowego był trzeźwy. Sama ceremonia, zgodnie zresztą z życzeniem zmarłego bardziej przypominała imprezę niż pogrzeb. A jednak, jak zapewniali mnie znajomi zmarłego i jego rodzina, tak właśnie chciał być on pochowany.
W zasadzie można powiedzieć, że nie ma dwóch takich samych świeckich ceremonii pogrzebowych. Każda jest inna, a więc każda jest nowym wyzwaniem dla prowadzącego ją Mistrza.

Kto decyduje się na pogrzeb świecki?



Pisałem wcześniej, że pogrzeby świeckie organizuje się najczęściej dla osób bezwyznaniowych. Jednak nie jest to regułą. Czasami niestety zdarza się, że jesteśmy proszeni o poprowadzenie ceremonii dla rodziny, której kapłan odmówił pogrzebu wyznaniowego. Powody są różne. Od zakazów kanonicznych, jak to ma miejsce w przypadku śmierci samobójczej, poprzez sprzeciw kapłana wobec pochowania zmarłego, który nie praktykował religii, aż po, co z bólem muszę przyznać zdarza się najczęściej, z powodu zbyt wysokiej opłaty, jakiej zażądał kapłan od rodziny. Zdarzyło mi się prowadzić ceremonię za darmo, kiedy zobaczyłem w jak strasznej nędzy żyła kobieta z dwójką małych dzieci, osierocona przez jedynego żywiciela rodziny.

Czy da się z tego żyć?



Standardowa stawka za przeprowadzenie świeckiej ceremonii pogrzebowej waha się od 150 do 800 złotych, w zależności od wymagań rodziny zmarłego. Decydującą rolę przy kosztorysie gra rolę oprawa, czyli ewentualne zamówienia dotyczące muzyki, oprawy świetlnej itd. Jednak większość z nas pozostaje przy minimalnej stawce. Biorąc pod uwagę, że w Polsce świeckie ceremonie pogrzebowe dopiero zaczynają wracać do łask, gdyż większość ludzi nie pamięta już, lub nie wie jeszcze, że taka ceremonia jest możliwa, żaden z sześciu pracujących Mistrzów nie traktuje tego jako swego głównego źródła utrzymania. Jest to raczej rodzaj zajęcia dodatkowego, gdyż pogrzeby świeckie zdarzają się raz, dwa razy w miesiącu. Jak do tej pory tylko jeden z nas, zdecydował się na uzyskanie oficjalnego certyfikatu mistrzowskiego, który dostaje się po ukończeniu specjalnego kursu. W Polsce na dodatek takie kursy nie są jeszcze organizowane i trzeba na szkolenia wyjeżdżać do Wielkiej Brytanii lub Niemiec. Jest jednak nadzieja, że sytuacja ta się zmieni. Bo 6 Mistrzów na kilkadziesiąt milionów mieszkańców kraju, to mimo wszystko trochę za mało.

Hon. Szymon Niemiec
Mistrz Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej


Komentarze (37):

Sortuj komentarze:

antoni
  • antoni
  • 05.06.2012 19:07

Zapoznajcie się ze stroną:
www.krzysztofpawlicki.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

polecam stronkę o świeckich ceremoniach: www.swieckipogrzeb.republika.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do wszystkich zainteresowanych: kontakt z MC działającym najbliżej Państwa miejscowości można otrzymać w zakładach pogrzebowych lub zarządach Cmentarzy Komunalnych. Niektórzy MC mają też strony www. Nie ma obowiązku korzystania z usługi MC współpracującego z danym zakładem, jeżeli ktoś wybierze sobie innego - wolna droga. MC są zarejestrowani, wystawiają rachunki honorowane przez ZUS, Sądy i ubezpieczalnie. Tyle o poszukiwaniach... Poza tym życzę zdrowia i długich lat życia :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy temat. Skorzystałem z pomocy mistrza świeckiej ceremoni pogrzebowej dwanaście lat temu żegnajac mojego tatę. Zdał egzamin na 5. 100% profesjonalizm.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.10.2008 08:54

Niezależnie od prowadzonego przy okazji tego artykułu sporu pomiędzy obojgiem szanownych Mistrzów chciałbym zwrócić ich uwagę na jedną sprawę: bardzo trudno jest Was znaleźć ! Uważam, że powinniście się zorganizować ! I przynajmniej założyć stronę internetową, która powinna zawierać m.in.: przykładowe scenariusze ceremonii pogrzebowych; porady typu: pierwsze kroki po śmierci bliskiej osoby; listę mistrzów świeckich ceremonii pogrzebowych zawierającej następujące dane: miasto, telefon, e-mail. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I słówko do Pani Beaty B. - błędy lub nieścisłości, wytknięte przeze mnie memu młodszemu stażem Koledze, są - jeśli przeczyta Pani mój komentarz z obiektywnym nastawieniem - jedynie merytoryczne, choć być może opisane z nadmiarem temperamentu. Cóż, homo sum... Gdyby MC w swym wąskim gronie tak bardzo obawiali się konkurencji, raczej nie szkoliliby własnych następców i konkurentów, prawda?
Cieszy mnie, że Pan Szymon może pochwalić się zastępem wiernych stronników, choć myślę, że i Państwa stać na samodzielny osąd merytorycznej dyskusji. Oczywiście lepiej byłoby dla wszystkich, gdyby mój Kolega zrezygnował z tonu mentora, jaki trzyma w artykule i zechciał pouczyć się jeszcze, poobserwować, nawet podejrzeć innych przey pracy w celu wzbogacenia własnego warsztatu. Zyskałby na tym On sam, nasi i Jego "klienci" i wszyscy MC, nieprawdaż?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam za literówki i "sie" - klawiatura skatowana ponad dwoma tysiącami mów pogrzebowych czasami nie działa prawidłowo a i pośpiech robi swoje...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Kolego,
cieszę się z podjętej dyskusji i wyjaśniam: kursy w Polsce są prowadzone zgodnie z Pańskim postulatem elitarności, by świeżo upieczony Mistrz zasługiwał swym poziomem na swój tytuł. Nie ma kursów masowych by "podaż pokryła popyt" ( nie taki znów wielki!) bo skończyłoby się wówczas gadanie o "elitarności" i "wysokim poziomie usług".
Co do koloratki lub jej braku - kapłaństwo to stan osoby, nie jej przyodziewek. Nie moim jest wymysłem, że święcenia kapłańskie lub zamianowania kościelne ( w tym na diakona) wyłączają automatycznie świeckość danego człowieka. Odsyłam do artykułów z lutego 2002, w których opisano sytuację, gdy kapłani pewnego Kościoła "poodprawiali sobie" kilka pogrzebów świeckich i co z tego wynikło. Reakcja rodzin nie pozostawiała wątpliwości: pogrzeb ŚWIECKI miał mieć ŚWIECKIEGO celebransa.
Wspomniał Pan Powązki - żałuję, że nie było mnie na tym pogrzebie. Rzeczywiście lepiej byłoby wyrobić sobie własną opinię, niż słuchać komentarza wspomnianej Pani, elektryka obecnego na chórze i inspektora Zarządu, którzy nie szczędzili swych wypowiedzi żadnemu z MC, jacy później pojawili sie na cmentarzu... Cóż, opisane błędy składam wielkodusznie na karb Pańskiego braku doświadczenia i obycia w pogrzebownictwie.
Jeśli chodzi o konkurencję - pochlebia Pan sobie ale nam to nie przeszkadza :)
Podziękowań gratuluję - każdy z nas je przechowuje pieczołowicie.
Na temat Orła: Pański biłgorajski przypadek to nie jedyny przykład urzędniczego "widzimisię" i braku znajomości przepisów. Urzędnicy powszechnie uważają, że ich funkcja ich rozgrzesza, a więc furda prawo! Powtzrzam: MC nie ma uprawnień do noszenia godła państwa.
Jeśli chodzi o liczbę MC i naszą z tego tytułu złość lub radość - doprawdy, chodzi tylko o to, by osoby nowe w branży nie wypowiadały się tonem wszechwiedzących mędrców, gdy naprawdę powinny się z pokorą uczyć.
A teraz słówko do kolegi powołującego personalia Anny Borowik: gdy się człowiek odważa podać czyjeś dane, powinno go być stać na podanie swoich.
Pozdrawiam, życzę owocnej nauki i sukcesów!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odniosę się po kolei:
Kwestię czasu potrzebnego do przygotowania się do pogrzebu podałem orientacyjną. Nie wiem na ile wcześniej spotykają się z rodziną inni MŚCP, ale kiedy dojeżdżam na drugi koniec Polski, zazwyczaj mam tylko godzinę na przygotowanie się. Rozmów telefonicznych do tego nie wliczyłem - być może mój błąd.
Co do prowadzenia w Polsce kursów, to dziwi mnie informacja, że takie kursy się odbywają, skoro żadnej informacji na ten temat znaleźć nie mogłem, mimo pilnego szukania.
Jeżeli uznajecie Państwo, że kiedy prowadzę pogrzeb świecki, bez koloratki, bez odniesień do religii czy wiary, to okazuję brak szacunku dla rodziny zmarłego, to jesteście w poważnym błędzie. Właśnie z szacunku do ich przekonań występuję jako osoba cywilna.
Nie wiem, skąd wzięła się opinia o pogrzebie przeprowadzonym w lutym na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. I nie wiem skąd informacja o "sprzątaczce". Jedyną osobą, z którą rozmawiałem przez pogrzebem ( z wyjątkiem rodziny zmarłego) była Pani Zarządca Domu Pogrzebowego, a rozmowa dotyczyła ustalenia porządku muzycznego ceremonii. Pamiętam również, jak z jej informacji wynikało, że ten cmentarz jest zazwyczaj obsługiwany przez warszawskich MŚCP. Czyżby obawa przed konkurencją?
Spośród wszystkich pogrzebów jakie prowadziłem w życiu (a było ich doprawdy sporo) nigdy nie spotkałem się z żadnymi zarzutami, a wręcz przeciwnie podziękowania przechowuję do dzisiaj.
Być może nie wie Pani o tym, że urzędy państwowe w specjalnych okolicznościach użyczają łańcucha z godłem państwowym do celów pogrzebowych (taką sytuację miałem np. w Biłgoraju).
Co do samego stroju, to ironiczne odniesienie do munduru jest w moim rozumieniu grubą przesadą. Rodzaj stroju wynika z okoliczności, i jak Pani słusznie napisała, zazwyczaj jest to toga lub garnitur.
Piszecie Państwo o większej liczbie Mistrzów pracujących w Polsce. Być może. Ja poznałem 6. Jeżeli jest ich więcej, tym lepiej.
W odróżnieniu od Państwa ja cieszę się z tego, bo świadczy to tylko o wychodzeniu na przeciw zapotrzebowaniom społecznym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy jestem dalszego ciągu. Szymonie stawaj do ostrej polemiki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij