Facebook Google+ Twitter

"Elitarni" - o przemocy w imię prawa

„Elitarni” to pełna brutalności i mocnych scen opowieść o BOPE – specjalnej paramilitarnej jednostce policji działającej w Rio de Janeiro. Niedługo do brazylijskiej metropolii ma przyjechać papież, a BOPE odpowiada za zapewnienie mu bezpieczeństwa.

Plakat filmu / Fot. Materiały prasoweW akcji bierze udział kapitan Nascimento, który z powodu zaawansowanej ciąży żony chce zrezygnować ze służby. Główny bohater jest także narratorem, dopowiadającym zza ekranu. Szukając swojego następcy, poznaje wybuchowego Neto i spokojnego Matiasa, którzy dopiero rozpoczęli pracę w policji. Niestety już zdążyli się rozczarować, obserwując wszechobecną korupcję i układy stróży prawa z mafią. Który z nich ostatecznie zastąpi Nascimento?

Obraz Jose Padilhy pokazuje z bliska i bez cenzury codzienność żołnierzy BOPE. W czarnych mundurach z trupią czaszką walczą z dilerami narkotyków. Przesłuchania z torbą na głowie czy bicie podejrzanych są na porządku dziennym. Aby zdobyć informacje, „czaszki” potrafią posunąć się do wszelkiego rodzaju przemocy. Walka z przestępczością w 80 fawelach otaczających miasto jest utrudniona… przez policję. Skorumpowani policjanci na bardzo wiele przymykają oko i sami ściągają haracze od mieszkańców.

Nie tak wyobrażali sobie pracę w policji młodzi idealiści Neto i Matias. Ten drugi jednocześnie studiuje prawo z młodymi burżujami o liberalnych poglądach, uważającymi mundurowych za zło konieczne. Poruszająca jest scena dyskusji na zajęciach, kiedy jedyny Matias broni honoru policji. Młodzi studenci są najczęstszymi klientami dilerów narkotykowych, więc każde działanie stróży prawa jest pośrednio skierowane przeciwko nim.

Niewątpliwym atutem filmu są częste zbliżenia kamery. Dzięki nim widzowie mają wrażenie bycia w kręgu wydarzeń, a brutalna przemoc staje się jeszcze bardziej wstrząsająca. Nie można także nic zarzucić obsadzie aktorskiej. Wyróżniają się zwłaszcza Wagner Moura w roli kapitana Nascimento i Andre Ramiro jako Matias.

Jedyne, czego mi brakowało, to pogłębionej analizy bohaterów. Brakuje wahań, niepewności, zastanawiania się nad słusznością własnych decyzji. Co prawda, między wierszami reżyser zadaje pytanie, czy zaprowadzanie porządku za pomocą paramilitarnego oddziału jest właściwe, jednak odpowiedź nasuwa się sama. Żołnierze BOPE nie zawsze stosują metody humanitarne, ale działają w imię prawa. Dodatkowo muszą walczyć z policjantami, którzy ulegli zniewalającej żądzy pieniądza. Zbyt silna dychotomia dobro-zło sprawia, że obraz nie wywołuje należytej refleksji, a widz nie musi opowiadać się po żadnej ze stron.

Pomimo drobnych niedociągnięć muszę przyznać, że „Elitarni” wzbudzili moje uznanie. Zresztą nie tylko moje. Ten mocny i wstrząsający obraz został przecież nagrodzony Złotym Niedźwiedziem na berlińskim festiwalu. Warto więc pójść do kina, by sprawdzić, czy jury podjęło właściwą decyzję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

'Jedyne, czego mi brakowało, to pogłębionej analizy bohaterów. Brakuje wahań, niepewności, zastanawiania się nad słusznością własnych decyzji. ... Zbyt silna dychotomia dobro-zło sprawia, że obraz nie wywołuje należytej refleksji, a widz nie musi opowiadać się po żadnej ze stron.'

I dobrze, że nie było nudnego pogłębiania czegokolwiek, bo sam brutalny obraz i świadomość, że to nie kolejna wymyslona historia, mocno wali widza po łbie. Ci żołnierze z BOPE przeszli taki trening, żeby nie mieć żadnych watpliowści. Pogłębiona analiza to może w ugrzecznionym filmie dla bogatych studentów - tak nawiązując do treści obrazu...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.09.2008 14:53

dobry film, dobra recenzja :) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.