Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Historia > Elżbieta Zahorska - bohaterka walczącej stolicy 1939-44
797 miejsce

Dział: Historia

Ocena: 241pkt

Oceń:

Elżbieta Zahorska - bohaterka walczącej stolicy 1939-44


W historii Polski Walczącej kobiety zapisały się złotymi zgłoskami. Ten długi szereg bohaterek otwiera Elżbieta Zahorska, rozstrzelana na początku listopada 1939 roku. Była to pierwsza oficjalna egzekucja w Warszawie.

Informacje z regionu
mazowsze.naszemiasto.pl
Autor plakatu Theo Matejko, niemiecko-polski grafik. "Anglio! Twoje dzieło!" – "England! Your doing!". / Fot. Fo. wikipedia, domena publiczna. Trzeciego listopada na murach miasta rozlepiono niemiecki plakat ogłoszeniowy. Treść była porażająca: Eugenia Włodarz - wdowa i Elżbieta Zahorska - studentka zostały skazane na śmierć przez wojskowy sąd polowy. Ta druga za "sabotaż i zrywanie plakatów".

Jak można było skazać 24-letnią (ur.06.06.1915) dziewczynę u progu życia na rozstrzelanie za zerwanie plakatu? Tak tamten czas w swoich wspomnieniach Przeznaczenie nie omija Warszawy opisuje Luciana Frassetti-Gawrońska, żona byłego ambasadora II Rzeczpospolitej w Rzymie: "Większość lokalnych rozporządzeń była rozklejana na murach. Od tego momentu, także w swojej papierowej postaci stawały się niemal świętością - za zerwanie lub uszkodzenie plakatów groziły surowe kary".

Jak w każdym z moich artykułów o okupowanej Warszawie, pojawia się złowrogi cień Hansa Franka gubernatora Generalnej Guberni. To właśnie on, były prawnik, wydał prawo zezwalające na takie okrucieństwo. 31 października 1939 roku ukazało się "Rozporządzenie celem zwalczania czynów gwałtu w Generalnym Gubernatorstwie". W paragrafie drugim czytamy: "Kto umyślnie uszkadza urządzenia władz niemieckich, rzeczy służące do pracy władzom niemieckim lub urządzenia użyteczności publicznej, podlega karze śmierci".

Redakcja poleca / Fot. W24Z pozostałych paragrafów też wyziera śmierć. Śmierć za wszystko. Jest nawet kara śmieci za sam zamiar: "Czyn usiłowany karany będzie jak czyn Dokonany". Te śmiertelne słowa najlepiej oddają grozę tamtych dni.

Co skłoniło młodziutką dziewczynę do czynu zagrożonego śmiercią? Czy był to wyraz rozpaczy, moment desperacji? To pytanie stawiałem sobie, gdy postać Elżbiety Zahorskiej, wspominali w swoich książkach Władysław Bartoszewski, który uważał ją za prekursorkę "małego sabotażu", czy Tomasz Szarota. Dopiero lektura biuletynu "Kombatant" i artykuł Stanisława Ozimka pomogły mi zrozumieć motywację Elżbiety.

To nie był jednostkowy wybuch gniewu. Wychowana była w domu patriotycznym. Jej ojciec Eugeniusz pisał w antycarskiej prasie. Matka Anna była działaczką Polskiej Organizacji Wojskowej przed I wojną światową. Elżbietę, mimo, że studiowała filologię na uniwersytecie w Wilnie, ciągnęło do spraw wojskowych. Skończyła specjalny kurs telegraficzny przy Wojskowej Szkole Łączności w Zegrzu pod Warszawą.

Kiedy wybuchła wojna, służyła, jako telegrafistka w Centralnym Telegrafie w Warszawie przy ulicy Nowogrodzkiej 45. Po tym jak jej sprzęt uległ zniszczeniu, jako jedna z niewielu kobiet tamtych bohaterskich dni stolicy walczyła z bronią w ręku. Na dachu budynku przy ulicy Nowogrodzkiej pomagała w obsłudze ciężkiego karabinu maszynowego. Po kapitulacji Warszawy nie chciała, aby porzucony sprzęt wojskowy dostał się w ręce Niemców.

Zajęta jego niszczeniem, dostała się do niewoli. Ta dzielna dziewczyna uciekła przy pierwszej okazji. Była ścigana listem gończym. Próba ucieczki na Zachód z ewakuującym się Korpusem Dyplomatycznym nie udała się. Została ujęta właśnie przy zdzieraniu plakatu. To był ten słynny z wielu późniejszych reprodukcji plakat. Ranny polski żołnierz pokazuje ręką zniszczony kraj. Do stojącego w obojętniej pozie premiera Anglii sir Arthura Neville Chamberlaina wypowiada słynną kwestię - "Anglio! Twoje dzieło!". Czyn Zahorskiej był aktem wielkiej przemyślanej odwagi.

Kiedy stanęła na podwórzu Fortu Mokotowskiego, aby czekać na egzekucję, nie pozwoliła zawiązać sobie oczu. Chcąc być dobrze zrozumianą przez jej oprawców, ostatnie słowa przed śmiertelną salwą "Jeszcze Polska nie zginęła" wykrzyczała po niemiecku "Noch ist Polen nicht verloren". Rozkazem Komendanta Służby Zwycięstwu Polski (późniejszej Armii Krajowej) została Odznaczona Krzyżem Walecznych. Teraz po 71 latach od tej tragicznej śmierci - dokładnej daty nie Znamy - pierwszego listopada pomyślmy o tej Pierwszej z Szeregu.

Komentarze: 12

Sortuj komentarze:

Lesław Adamczyk 23.12.2010 14:12

Ocena: Ocena pozytywna 61 Ocena negatywna 64

Tak trzymaj szlachetny Robercie Ramark! 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz Śledziewski 30.11.2010 14:33

Ocena: Ocena pozytywna 54 Ocena negatywna 59

Tobie Robercie duuuże pięć. A Bohaterce: Cześć Jej Pamięci!
Cóż po śmierci tylu bohaterów, jak ich śmierć, a często i męczarnie - Polaków niczego nie nauczyły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ryszard Jan Zagórski 17.11.2010 14:08

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 54

5*!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Śmieszek 01.11.2010 13:16

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 50

Bravo Robert.Tylko tyle i aż tyle!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ireneusz Mosiczuk 31.10.2010 23:01

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 63

Panie Robercie niskie, niskie ukłony za kontynuację. Każdy "popełniony" przez Pana tekst budzi szacunek i wdzięczność za upowszechnianie kart historii. Oczywiście max.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr A. Jeleń 31.10.2010 21:06

Ocena: Ocena pozytywna 54 Ocena negatywna 67

Przypominać i ocalać od zapomnienia. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Jenner 31.10.2010 20:06

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 51

Panie Robercie, wyrazy uznania - pisze Pan o wydarzeniach i postaciach, które nie powinny odejść w zapomnienie. Dlaczego - to już napisali przedmówcy. I czyni to Pan w formie przyjaznej czytelnikowi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Młynarczyk 31.10.2010 18:54

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 60

Robercie, Masz rację...niestety"wciąż karlejemy...", tylko jak długo jeszcze...??? Przypomniałeś nieznane dla wielu epizody, ale z nich sklada się historia.można przytoczyć słowa Wołodyjowskiegoz Trylogii: "trzeba dać przykład.."-Elżbieta Zahorska tak właśnie zrobiła. Za artykuł 5*. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Grzeszczyk 31.10.2010 18:11

Ocena: Ocena pozytywna 72 Ocena negatywna 50

Bardzo cenne przypomnienie.
Ofiara i śmierć Elżbiety Zahorskiej uprzytomniła wszystkim rozmiar klęski wrześniowej w kontekście bezpardonowego traktowania podbitego przez Niemcy kraju. Był to koniec pewnej epoki i polskiej narodowej cywilizacji. Szlachetności, rycerskości. Idei Polski i niepodległości ponad wszystko.
To się już nie odbudowało.
Pomogli i Niemcy i Rosjanie.
I wciąż karlejemy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz Zaj 31.10.2010 17:38

Ocena: Ocena pozytywna 67 Ocena negatywna 56

''Czyn Zahorskiej był aktem wielkiej przemyślanej odwagi.'' (zdarcie plakatu)
Mógłby mi ktoś wyjaśnić wielkość tego przemyślenia?

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.