Facebook Google+ Twitter

Emerytura to nie czas na nudę. Wywiad z emerytowaną pielęgniarką

Elżbieta K., zwana przez przyjaciół babcią Elą, jest aktywną, emerytowaną pielęgniarką, która mieszka w Warszawie. Wraz z mężem wychowała troje dzieci, a teraz oboje cieszą się dwójką wspaniałych wnucząt. Jak sama mówi, nie ma czasu na nudę.

Pani Elżbieta w Domu Opieki / Fot. Elżbieta K.Jak zaczęła się Pani historia z pielęgniarstwem? Skąd taki pomysł na przyszłość, czy to rodzice podpowiadali, a może zwykły przypadek?
Moja siostra cioteczna, która jest starsza ode mnie o piętnaście lat, była pielęgniarką. Gdy dojrzałam do swojego wyboru stwierdziłam, że chcę, by moja droga życiowa wyglądała tak samo. Nie miałam jednak tyle szczęścia, gdyż ona mogła uczyć się w Kędzierzynie Koźlim, a mi brakowało na to funduszy. Któregoś dnia rano słuchałam harcerskiej audycji radiowej, po czym napisałam list do prowadzących. Zapytałam, czy mogą mi podpowiedzieć, gdzie najbliżej mojego miejsca zamieszkania znajduje się szkoła pielęgniarska, a oni pokierowali mnie do liceum w Ciechanowie. Tak to się zaczęło.

Pielęgniarki i położne są, czy będą funkcjonariuszami publicznymi?

Zawód, który Pani wybrała, jest związany m.in. z częstym widokiem krwi czy wykonywaniem
zastrzyków. Nie przerażało to Panią? Dobrze wiemy, że wielu ludziom na samą myśl o tym robi się słabo.

Skądże znowu. Nigdy mnie to nie przerażało, a nawet moim marzeniem było dostać się na oddział chirurgiczny. Z resztą to chyba było marzenie każdej młodej dziewczyny, która była po szkole pielęgniarskiej. Pamiętam praktyki z tego oddziału i być może z powodu miłych wspomnień tak bardzo chciałam tam pracować. Rzeczywistość jednak zweryfikowała moje plany, było za dużo chętnych i trafiłam do Warszawskiego Szpitala Wojewódzkiego na Oddział Wewnętrzny.

Jak potem rozwijała się Pani kariera zawodowa?
Gdy wyszłam za mąż, pracowałam w ośrodku Zdrowia w Przewodowie, ponieważ stamtąd miałam najbliżej do domu. Później pracowałam także z dziećmi upośledzonymi.

I jak wspomina Pani te doświadczenie życiowe? Czy było trudniej niż z ludźmi zdrowymi psychicznie?
Ja nie wspominam tego okresu źle. Zajmowałam się przede wszystkim pracami pielęgnacyjnymi i dzieci nie sprawiały mi problemów, to była dla mnie radość, że mogłam im pomagać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

OLA HARTLEB
  • OLA HARTLEB
  • 26.05.2011 19:03

Znam Elę osobiście i bardzo się cieszę że została zauważona i doceniona.Ela to t.zw.cichy bohater-jest odpowiedzialna,życzliwa z poczuciem humoru-wykonuje swoje obowiązki z sercem.Dążą ją sympatią i szacunkiem koleżanki z pracy,podopieczne i ich rodziny.Myślę że jako kobieta Ela jest spełniona. I przepraszam bardzo,żadna tam babcia Ela.To jest ELŻBIETA WSPANIAŁA!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.