Facebook Google+ Twitter

Emerytura. Wesołe życie staruszka za 720 600 zł

Każdy z nas, nieświadomie, co miesiąc - odkłada na swoją świetlaną, emerycką przyszłość... Tyle że nie każdy zobaczy emeryturę o jakiej marzy.

Dokumenty ZUS RMUA / Fot. Piotr BiegałaOd razu przyznam - nie jestem ekspertem od ekonomii, spraw socjalnych i innych ładnie brzmiących dziedzin nauk społecznych. Jestem zwykłym, trzeźwo patrzącym i umiejącym liczyć obywatelem. Czasem może zbyt trzeźwo i zbyt liberalnie. To jednak moje prawo.

Zainteresował mnie temat emerytur jakie rząd nam, obywatelom, chce zafundować. Szczególną uwagę zwrócił problem emerytur małżeńskich, oraz emerytur dożywotnich z gwarantowanym okresem wypłaty. Poszedłem do pokoju, wyciągnąłem teczkę w której przechowuję druki ZUS RMUA i zacząłem je uważnie studiować. Zazwyczaj tego nie robię - dla higieny psychicznej. Słabo mi się robi widząc pozycje takie, jak składki na ubezpieczenie zdrowotne. Pieniądze niemałe, a skorzystać z nich nijak nie mogę. Służba zdrowia jaka jest - każdy widzi. No, ale o emeryturach miałem pisać.

Kto płaci składki?

Na druku ZUS RMUA mamy dwie pozycje - "Kwota składki finansowana przez ubezpieczonego" i "Kwota składki finansowana przez płatnika". W teorii wygląda to tak: zarabiający obywatel wpłaca połowę składki a drugą połowę finansuje mu pracodawca. Tyle że to bzdura, którą uparcie lansują rządzący bez względu na opcję polityczną. Drugą połowę wpłaca nam pracodawca, ale to przecież my musimy na nią zarobić. Pracodawcy musi opłacić się zatrudnienie dodatkowego pracownika, aby powiększyć zyski firmy. Inaczej nic z tego.

Ile wpłacamy na swoją emeryturę? Niemało. Przy zarobkach brutto na poziomie 3500 zł - to około 700 zł składki (łącznie część pracownika i pracodawcy). A co ZUS z tym robi? Marnuje. Część tej kwoty idzie na obsługę naszego konta emerytalnego, część wędruje na konto naszego OFE, część na konto w ZUS. Tyle oficjalnie. Tak naprawdę pieniądze idą na wypłaty dla obecnych emerytów. O rencistach nie wspomnę. Generalnie nie ma co liczyć na to, że ZUS zapewni nam wypłaty na poziomie wyższym niż około 50 - 60 procent ostatnich zarobków.

A gdyby ZUS zniknął?

A gdyby jutro rano okazało się że ZUS-u nie ma? Coś by się stało? Nic. Nie jest nam, pracującym, do niczego potrzebny. Sami możemy zapewnić sobie emeryturę na godziwym poziomie. I bardzo łatwo to obliczyć. W tym celu posłużyłem się arkuszem kalkulacyjnym. Założyłem że dziś jest 1 stycznia 2000 roku, ja mam 25 lat i właśnie rozpoczynam pierwszą pracę. Przyjąłem też że nie ma inflacji - dla uproszczenia obliczeń. Zarobki określiłem na 3500 brutto, co daje jakieś 2200 netto. W pierwszym miesiącu odprowadzam na swoje prywatne konto w zwykłym banku tyle ile wpłaciłbym składki emerytalnej do ZUS - czyli ok. 650 zł. Oprocentowanie jak na słabej lokacie - 4 proc. rocznie. Pieniądze z pierwszego miesiąca będą na koncie najdłużej - więc zarobią pełne, dwunastomiesięczne odsetki. Te z kolejnych miesięcy - proporcjonalnie mniej. W ostatnim dniu roku mam na koncie, wraz ze skapitalizowanymi odsetkami około 7970 zł.

Owoce pracy ciężkiej

Pracuję ciężko, aż do ustawowego 65. roku życia. Co roku wpłacam na swoje konto tyle ile w pierwszym roku, ale z każdym rokiem przybywa pieniędzy - na koniec grudnia obliczane i kapitalizowane są odsetki. Kto zgadnie jaka suma znajduje się na koncie po 40 latach? Pan? Pani? Ile obstawiliście? No to uwaga - ok. 720.600 zł. Tak, to nie sen. Siedemset dwadzieścia tysięcy, sześćset złotych polskich. Pora więc rozpocząć wesołe życie emeryta. Nie muszę w tym celu zanosić do ZUS żadnych świadectw pracy, potwierdzać okresów składkowych, stać w kolejkach, prosić o łaskę. Po prostu - w wieku 65 lat moje konto zostaje odblokowane i z kartą udaję się do bankomatu. Jako pracownik pobierałem 2200 zł netto. Jako emeryt będę bardziej rozrzutny i ustalam, że co miesiąc chcę wypłacić 2500 zł. Nie zapłacę od tych pieniędzy żadnego haraczu, podatku, składki, bo to moje pieniądze. Wiecie na ile wystarczy pieniędzy na koncie? Przy poziomie wypłaty 2500 zł miesięcznie - po 20 latach na koncie będzie nadal około 640.000 zł. Bowiem od tak dużej sumy rosną ciągle duże odsetki i żyjąc na tym samym poziomie nie jestem w stanie ich przejeść.

W wyliczeniu wziąłem pod uwagę tylko składkę emerytalną. Jeśliby doliczyć do tego również rentową - w przypadku zarobków 3500 brutto - daje ona niecałe 500 zł miesięcznie (pracownik i pracodawca) - to jako emeryt mógłbym robić co tylko zapragnę. Nie dotykałem też składki na ubezpieczenia zdrowotne - ją można by wpłacać na ubezpieczenie medyczne realizowane przez prywatnego ubezpieczyciela. Wizyta w prywatnym szpitalu nie byłaby żadnym obciążeniem, ani dla obywatela, ani dla państwa.

Czy ten raj jest dla wszystkich?

Ktoś może mi zarzucić że osoby zarabiające minimalną pensję nie miałyby tak dobrze. Owszem, ale ich emerytura wyniosłaby tyle samo ile zarobki przez kilkadziesiąt lat, a nawet nieco więcej. Poza tym wszyscy po śmierci pozostawialibyśmy naszym dzieciom i rodzinom pewien majątek. A tak - kiedy umieramy - ZUS zabiera wszystko. Owszem, wynika to z "umowy społecznej", ale z drugiej strony - nas nikt o zdanie nie pytał. Jesteśmy obciążeni haraczem i mamy pokornie go płacić. Nasze pieniądze są po prostu wrzucane do czarnej dziury.

Niestety, nikt nie podejmie się reorganizacji - wymagałoby to całkowitej reformy wydatków państwa i zmiany jego modelu z nadopiekuńczego i socjalnego na liberalny. Trzeba by zmienić setki ustaw i zapewnić środki na wypłaty dla obecnych emerytów na kilkadziesiąt lat. To awykonalne, biorąc pod uwagę iż co cztery lata ster rządów obejmuje ktoś inny i zmienia polityczny kierunek o 180 stopni. Wyborcom zaś trzeba obiecać cuda, by zechcieli swój głos oddać. I tak to się toczy, a my obywatele - ciągle jesteśmy łupieni, ciągle słyszymy jak państwo o nas dba, jak stara się zapewnić nam skromną emeryturkę. Tylko czemu nie mamy wyboru...

W artykule nie nawołuję do rewolucji, jedynie chciałem pokazać jakie pieniądze każdy z nas mógłby odłożyć, gdyby tylko mu na to pozwolono... Kto chce samodzielnie sprawdzić - proszę pobrać ten plik Excella

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (67):

Sortuj komentarze:

Doradca emerytalny
  • Doradca emerytalny
  • 06.01.2012 02:29

Mając możliwość wyciągania pieniędzy mających prowadzić do zostania rentierem po drodze do celu może wcale do niego nie doprowadzić, stąd też mechanizmy ograniczające przez min 10 lat możliwości wypłat. Nawet w dobie dzisiejszego tzw. kryzysu mamy dostęp do funduszy które realizują zyski na poziomie powyżej 10% rocznie. Oczywiście, “nie każdy odważy się założyć program oparty na funduszach inwestycyjnych”. A czy nie jest tak w naszym życiu że największe oczy ma nieznany strach ?? Na rynku mamy dostęp do rozwiązań dających wiele możliwości, najlepsze są te najbardziej elastyczne. Prawdą jest że nie ma idealnych złotych środków dla każdego, przecież każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby, inną rodzinę, wykształcenie, wiedzę, doświadczenie życiowe czy zawodowe, ale co najważniejsze każdy z nas obraca zupełnie innymi kwotami. Jednych stać na duże ryzyko inwestycyjne innych na nie nie stać finansowo bo walczą o każdą pojedynczą złotówkę. Prawda jest jedna: NAWET NAJLEPSZY PRODUKT FINANSOWY DOBRANY POCHOPNIE BĘDZIE W INDYWIDUALNEJ SYTUACJI NAJGORSZYM – BO NIEDOPASOWANYM. Cała sztuka polega na dobraniu rozwiązania w maksymalnie indywidualny sposób, niczym szycie garnituru na miarę (w sensie wymiarów/parametrów klienta) oraz dostosowanych do jego celów, możliwości i potrzeb. Dla nie znających się na funduszach lub też dla tych którzy nie mają czasu się uczyć poruszania w świecie jednostek uczestnictwa w FIO (Fundusze Inwestycyjne Otwarte) są skierowane PORTFELE MODELOWE o różnym stopniu ryzyka od obligacyjnych, stabilnego wzrostu, poprzez zrównoważone po akcyjne. Dla osób chcących świadomie poruszać się po rynkach są pojedyncze fundusze z których buduje się indywidualne portfele oparte na najróżniejszych funduszach z funduszami typu HEDGE czy typowymi funduszami bessowymi jakie w obecnym czasie – nazywanym potocznie – kryzysem osiągają roczną stopę zwrotu powyżej 10% (zatem nie musimy tracić. Najlepsze rozwiązania dają możliwość dokonywania konwerski środków pomiędzy różnymi funduszami w dowolnym czasie oraz zmiany alokacji dla nowych wpłacanych środków. Rozwiązania takie obiektywnie patrząc ZAWSZE SĄ RENTOWNE i to na wyższych poziomach niż depozyty bankowe czy lokaty z dwu podstawowych względów a są to efekt uśrednionego kosztu zakupu jednostki i nazwijmy to nieco mistycznie “magia procentu składanego”. Osoby faktycznie zainteresowane zapraszam do indywidualnej rozmowy.

oto mój e-mail: exit-konsulting@wp.pl

Szymon Madalski - Specjalista Ubezpieczeniowo-Finansowy PZU ŻYCIE S.A. i samodzielnie oszczędzający własne środki w funduszach.

www.exit-konsulting.pl.tl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiadomo że dla rządu najlepiej jest jak płacisz całe życie i na emeryturze masz żyć tyko 1 sekundę i wtedy jest ok. To jest mafia złodziejska w białych rękawiczkach zresztą na całej kuli ziemskiej.Dlaczego ta kasa nie zostaje w kraju?? Edmund.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem te kilka wypowiedzi i sporo w nich racji, jednak zobaczcie na to z boku... Czy autor artykułu nie chciał pokazać pewnej prostej rzeczy??? Ile przejada ZUS, a ile sami moglibyśmy oszczędzić... nikt nie pozwoli nam na to, abysmy zamiast wpłacac do ZUS-u wpłacali sobie (bo emeryci dzisiejsi byli by bez kasy) jednak są rozwiązania, które pozwalają na regularne oszczedzanie i zyski zdecydowanie lepsze niż dziś na lokatach!!! Rozwiązania czysto rentierskie. Co wiecej czy nie fajnie było by mieć do części z tej kasy dostepu zawsze, a nie dopiero na emeryturze??? Jak myslicie jest to dziś możlwe czy nie??? :) "Prywatne ZUS-y" to dziś konieczność i chyba o to chodzi w artykule!!! Teraz tylko poszukajcie rozwiązania, które wg Was będzie ok...

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja mam pytanie jezeli ja caly czas pracuje i chce teraz wyplacic pieniadze te skladki co mam MOZNA?????

Komentarz został ukrytyrozwiń

Reasumując - dobrze, że zwróciłeś uwagę na problem, ale źle że zamieściłeś wprowadzające w błąd uproszczenia. Ten sam temat dobrze dopracowany miałby znacznie większą siłę rażenia. A tak, potykając się o błędne założenia, łatwo zgubić to, co w Twoim artykule wartościowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotrze, problem w tym, że możliwości zarabiania za pośrednictwem banków stale maleją. Parę lat temu, kiedy na studenckich praktykach zarabiałam jakieś kilkaset złotych, które po jakimś tygodniu najczęściej miałam już z konta wyjęte, to one zdążyły mi jeszcze każdorazowo nabić jakieś odsetki. Nawet jak dostałam wtedy 300- 400 zł, to one nabijały mi odsetki (realne, widoczne gołym okiem ;) na zwykłym koncie ROR. A teraz jest tak, że w praktyce nawet na lokacie wiele nie zarabiasz. Jeżeli sytuacja jeszcze się pogorszy (a to możliwe), to w powiązaniu z inflacją oszczędzający mogą skończyć tak jak posiadacze słynnych książeczek mieszkaniowych. Co nie zmienia faktu, że ZUS też może zostać po prostu zamknięty i już.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedy jeszcze były całe fabryki w naszych (wpólnych) rękach, to wszelkie zyski powinny iść na emerytury, renty i pomoc socj. Od czasu, kiedy niektórzy xarabiaja powyżej 100 tys. zł/mies. przestałem wierzyć w sprawiedliwy społecznie i solidarnościowo system. To pogrzeb Solidarności (wielkie S). Oczywiście, można tego było się spodziewać, bo to model liberalny. A ja zaliczam się do utopistów. No i uważam wszystkich niemal bogaczy za złodziei lub łajdaków. I po pewnym czasie okazuje się, że mam rację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga Marto - zostawiłaś pieniądze na zwykłym ROR - pewnie jeszcze z opłatami za utrzymanie konta na poziomie około 7 zł miesięcznie. Poza tym te pieniądze tam leżały - nikt niczego nie dopłacał. Dlatego opłaty za prowadzenie rachunku zjadły Ci pieniądze tam leżące. Dotąd masz rację. Ja mówie o przypadku gdzie co miesiąc wpływa na konto kilkaset złotych. Więc nie ma szans żebyś na tym była do tyłu. Tym bardziej że jeśli uwzględnimy inflację, to rosnąć będą też płace i automatycznie kwota wpłat. Ponadto do celów takiego oszczędzania można użyc specjalnych funduszy emerytalnych, inwestycyjnych itp. Konto w banku to tylko przykład.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I Aga ma też rację, że tego typu wyliczenia powinno się konsultować z ekonomistą. Bo inaczej z tekstu, który miał nam coś pokazać robi się tekst, który wprowadza nas w błąd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, ale uwagi Czarownicy Agi są trafne.

Sama kiedyś zostawiłam kilkaset złotych na koncie, którego chwilowo nie chciałam zamykać (błąd). W porę się ocknęłam i po kilku latach musiałam bankowi DOPŁACIĆ tylko trochę. Mogło być gorzej.
Ona nie kłamie - realna stopa oprocentowania lokat jest ujemna.
Czym grozi inflacja - przekonały się tysiące Polaków, którym rodzice pozakładali książeczki mieszkaniowe w dzieciństwie, wpłacali tam spore pieniądze, a na końcu okazało się, że cała ta książeczka jest warta grosze.

Oczywiście z drugiej strony musimy się liczyć z tym, że z ZUS-u naprawdę możemy nic nie dostać. Bo nasi następcy wyegzekwują w praktyce to "ja przecież żadnej umowy społecznej nie podpisywałem".
Tak, to prawda - nasze pieniądze idą na obecnych emerytów, rencistów i pewnie jeszcze bezrobotnych. I właśnie dlatego, jak my dojdziemy do emerytury, to system może się załamać. A nam w ręku zostanie tylko tyle, co posiadaczom tych słynnych książeczek mieszkaniowych...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.